Mieszkańcy obwodu biełgorodzkiego, położonego przy granicy z Ukrainą, wyrażają rosnące niezadowolenie z powodu eskalacji konfliktu oraz obojętności władz na ich problemy. Od czasu rozpoczęcia wojny w lutym 2022 roku, region stał się celem ukraińskich działań odwetowych. W ostatnim okresie Ukraina intensyfikowała ataki przy użyciu dronów, które uderzają w kluczową infrastrukturę, taką jak obiekty energetyczne i lotniska.
Konsekwencje tych działań odczuwają przede wszystkim mieszkańcy Biełgorodu, którzy borykają się z przerwami w dostawach wody i energii elektrycznej. Według relacji „The Moscow Times”, brak prądu i wody dotyka nie tylko stolicę regionu, ale także inne miejscowości.
Mieszkańcy obwodu coraz głośniej krytykują nie tylko sytuację, ale również władze lokalne. Wpisy w mediach społecznościowych pełne są gorzkich komentarzy, skierowanych do p.o. gubernatora Aleksandra Szuwajewa, który zastąpił cieszącego się dotąd popularnością Wiaczesława Gładkowa.
Jedna z mieszkanek pyta retorycznie: „Dlaczego ludzie są tak traktowani? Już drugi dzień nie mamy ciepłej i zimnej wody”. Inny wpis wyraża frustrację wobec działań gubernatora: „Dlaczego zgodził się pan przyjechać do naszego regionu jako przywódca? Tylko po to, żeby nam powiedzieć, ile pocisków i dronów trafia w naszą ziemię?”.
W ostatnich dniach Ukraina wysłała w stronę Moskwy ponad 400 dronów, z których część uderzyła również w obwodzie biełgorodzkim. Agencja Unian podała, że jeden z dronów uszkodził biełgorodzki dział produkcji gazociągów należący do Gazpromu, a kolejny eksplodował na terenie lotniska.
Atak potwierdził sam Szuwajew, informując, że „Biełgorod i rejon biełgorodzki zostały wczoraj wieczorem zaatakowane przez zmasowany atak rakietowy Sił Zbrojnych Ukrainy. Infrastruktura energetyczna ponownie została uszkodzona, powodując przerwy w dostawie prądu i wody”. Mimo skarg mieszkańców, nie widać na razie działań władz, które miałyby ulżyć społeczności dotkniętej skutkami wojny.








Dodaj komentarz