Minister obrony Korei Południowej, An Gju Bak, zwrócił uwagę na rosnącą rolę tanich dronów w działaniach wojennych. Podkreślił, że Korea Północna intensywnie rozwija swoje możliwości w zakresie bezzałogowców, co stanowi rosnące zagrożenie. W odpowiedzi na to, koreańskie wojsko zamierza wprowadzić system dalekiego zasięgu K-Lucas, inspirowany irańskimi dronami Shahed-136. Korea Południowa planuje także pozyskanie ponad 20 tys. nowych urządzeń zwiadowczych do 2030 roku oraz rozwój systemów roju dronów wykorzystujących sztuczną inteligencję.
Władze wskazują, że automatyzacja sił zbrojnych jest też odpowiedzią na kryzys demograficzny. W kontekście zmian, prezydent Korei Południowej, Li Dze Mjung, zdecydował o gruntownej reorganizacji dowództwa operacji dronowych. Nowa instytucja, podległa resortowi obrony, zajmie się polityką zbrojeniową i zakupami sprzętu, natomiast operacje będą rozdzielone pomiędzy różne rodzaje sił zbrojnych.
Zmiany te są pokłosiem skandalu z października 2024 roku, gdy południowokoreańskie drony wdarły się na terytorium Korei Północnej. Ówczesny prezydent, Jun Suk Jeol, użył tego incydentu jako pretekstu do ogłoszenia stanu wojennego, który szybko został odwołany pod naciskiem parlamentu. Jun Suk Jeol obecnie odsiaduje wyrok dożywocia za próbę zamachu stanu oraz 30-letnią karę więzienia za prowokację wobec Pjongjangu, jaką było wysłanie dronów na północ.








Dodaj komentarz