Moskwa stała się celem kolejnego uderzenia dronów ukraińskich, co spowodowało ostrą reakcję ze strony Kremla. Doradca Władimira Putina, Jurij Uszakow, pierwszy z Kremla skomentował sytuację, podkreślając, że ataki te oddalają wizję spotkania prezydenta Rosji z Wołodymyrem Zełenskim. Krótkie oświadczenie Uszakowa wywołało szerokie reakcje, nazywając je jedną z najcięższych ukraińskich operacji powietrznych.
Uderzenie dronów skupiło się na rafinerii Gazpromnieftu, położonej 15 km od Kremla, która jest kluczowa dla zaopatrywania regionu moskiewskiego w paliwo, także dla armii rosyjskiej. W wyniku ataku miały miejsce pożary, co widać na dostępnych materiałach wideo przedstawiających słupy dymu nad stolicą Rosji.
Siergiej Sobianin, mer Moskwy, potwierdził uderzenia, przyznając, że w kierunku stolicy leciało około 180 dronów, z których większość została unieszkodliwiona. W trakcie ataków Moskwa była świadkiem paniki; na ulicach widać było zdezorientowanych przechodniów, a stolicę zasnuły chmury dymu.
W związku z zagrożeniem, loty na głównych moskiewskich lotniskach zostały tymczasowo wstrzymane. Władze poinformowały o 16 osobach rannych.
Reakcją Rosji na ataki były odwetowe uderzenia na ukraińską infrastrukturę paliwową i energetyczną, co potwierdza rosyjskie Ministerstwo Obrony. Nazwano je odpowiedzią na 'ataki terrorystyczne Kijowa’.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wyraził nadzieję, że Rosjanie zrozumieją, iż to Putin prowadzi wojnę, której koszty ponoszą zwykli ludzie.
Sytuacja na linii Kijów-Moskwa pozostaje napięta, a każde kolejne wydarzenie tylko zwiększa napięcia między oboma narodami i wpływa na już skomplikowane relacje dyplomatyczne.








Dodaj komentarz