Filip Chajzer przyjął bierzmowanie: nowy rozdział w życiu celebryty

Filip Chajzer, znany prezenter, który niedawno zniknął z anteny TVN, ponownie znalazł się w centrum uwagi po serii medialnych zamieszania. Tym razem jednak uwagę przykuło jego świadectwo wiary. W lutym ubiegłego roku opublikował na Facebooku nagranie sprzed Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, w którym opowiadał, jak wiara w Boga odmieniła jego życie i pomogła przezwyciężać trudności. Niedawno Chajzer oznajmił, że przyjął sakrament bierzmowania, co wzbudziło niemałe zainteresowanie.

Na swoim profilu społecznościowym, 7 czerwca, Chajzer poinformował, że przyjął nowe imiona: Filip Aleksander Jerzy. „Jest coś mistycznego w tym sakramencie. Świadomy wybór świadomego dorosłego człowieka, który już wie, jaką drogą iść. Jerzy, bo dziadek i Jerzy Popiełuszko” – napisał. Wcześniej Chajzer niejednokrotnie dzielił się swoimi doświadczeniami duchowymi, podkreślając, jak istotne miejsce w jego życiu zajmuje religia.

Celebryta z entuzjazmem relacjonował przebieg uroczystości, podkreślając znakomite kazanie biskupa Jerzego Kołodzieja, który przybył specjalnie z Australii. W pełnym humoru stylu, prezenter nawiązał do porównania Ducha Świętego do baterii „Telefon bez energii to tylko śmietnik” – zauważył, zachęcając do czerpania siły duchowej z wiary.

Decyzji Chajzera nie przeszedł obojętnie Kuba Wojewódzki, który w swojej rubryce „Mea pulpa” w magazynie „Polityka” skomentował ruch kolegi z branży, nie kryjąc przy tym ironicznego zabarwienia. „Filip Chajzer już po bierzmowaniu. Teraz czas na uleczanie” – napisał Wojewódzki, czyniąc aluzję do kolejnych duchowych transformacji prezentera.

Zmiany w życiu osobistym Chajzera przyciągają uwagę i prowokują różnorodne komentarze. Jednak dla samego prezentera, przyjęcie bierzmowania stanowi ważny krok na drodze osobistego i duchowego rozwoju, co wielokrotnie podkreślał w mediach społecznościowych.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*