Decyzja Donalda Trumpa dotycząca wysłania dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy amerykańskich do Polski zaskoczyła polskie władze oraz innych sojuszników NATO. Oświadczenie to, podane późnym wieczorem 21 maja w serwisie Truth Social, mamy przyjmować jako wiążące według płk Macieja Matysiaka z KPRM. Nie jest jednak jasne, czy oznacza to realizację wcześniejszych planów rotacyjnych, czy też dodatkowe wzmocnienie sił.
Wcześniejsza decyzja Pentagonu zakładała zmniejszenie liczby brygadowych grup bojowych w Europie z czterech do trzech, co wpłynęło na wstrzymanie rotacji, w tym do Polski. Pentagon ogłosił też redukcję liczby żołnierzy w Niemczech o 5 tysięcy. Trump, w swoim wpisie, powiązał tę decyzję z wyborczą wygraną prezydenta Karola Nawrockiego, wyrażając jednocześnie swoje poparcie.
Nieoczekiwany ruch Trumpa wywołał wątpliwości dotyczące planów redukcji sił USA w Europie. Eksperci zastanawiają się, czy liczba żołnierzy w Niemczech zostanie ponownie zredukowana, co skutkowałoby jedynie przemieszczeniem sił z jednego kraju do drugiego, bez faktycznej zmiany ogólnej ich liczby na kontynencie. Obecnie w Europie stacjonuje około 80 tysięcy żołnierzy amerykańskich, z czego 37 tysięcy w Niemczech.
Decyzje te wywołały intensywne działania dyplomatyczne polskiego rządu, który dążył do ich wyjaśnienia. Podjęte rozmowy obejmowały kontakty wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza z sekretarzem obrony USA Pete’em Hegsethem oraz spotkania w Białym Domu i Pentagonie, których celem było zapewnienie, że liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce nie ulegnie redukcji.
Pomimo wcześniejszych zapewnień przedstawicieli polskiego rządu, że nie będzie redukcji wojsk USA w Polsce, decyzja Trumpa była dla wielu zaskoczeniem i wiąże się z niepewnością, jak to wpłynie na długoterminowe plany stacjonowania sił w Europie. Równocześnie analitycy podkreślają, że takie posunięcia mogą mieć również znaczące implikacje dla polityki obronnej względem Rosji, wysyłając sygnały o zmianach w militarnym zaangażowaniu USA w regionie.








Dodaj komentarz