W piątek, 30 października, w trakcie briefingu prasowego w 12. Bazie Bezzałogowych Statków Powietrznych w Mirosławcu, Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do apelu amerykańskiego Pentagonu skierowanego do krajów bałtyckich. Stany Zjednoczone zasygnalizowały krajom takim jak Litwa, Łotwa i Estonia potrzebę złagodzenia tonu w stosunkach z Rosją.
Minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, jednoznacznie podkreślił, że Polska nie otrzymała takiego wezwania. W swojej wypowiedzi skoncentrował się na wyjaśnieniu strategii obronnej kraju w kontekście ewentualnego zagrożenia ze strony Rosji. Podkreślił, że celem Polski jest uniknięcie prowokacji i zabezpieczenie kraju poprzez intensywne szkolenia obronne. „Robimy to tylko i wyłącznie po to, żeby nikt nigdy Polski nie zaatakował, więc my nie prowokujemy. My się szkolimy, żeby mieć bezpieczeństwo. W żaden sposób nie mamy zamiarów wywoływać żadnych wojen” – mówił Kosiniak-Kamysz, dodając, że Polski podział na wrogów i przyjaciół na arenie międzynarodowej jest klarowny. Polska polityka skupia się na bezpieczeństwie, odstraszaniu i ewentualnej obronie.
Na apel Pentagonu szybko zareagowała również Litwa. Szef litewskiego MON, Robertas Kaunas, podkreślił, że Litwa nie ma zamiaru prowokować Rosji, a jedynie przedstawia fakty. „Jeśli wleciał rosyjski dron, to mówimy, że był to rosyjski dron. Jeśli wleciał ukraiński dron, to mówimy, że był ukraiński, w związku z wojną wywołaną przez Rosję” – skomentował Kaunas. W ten sposób Litwa stara się obalić zarzuty o prowokacyjną retorykę, podkreślając, że jej działania mają jedynie charakter informacyjny.
Apel Pentagonu oraz reakcje krajów bałtyckich i Polski ukazują, jak delikatne są relacje z Rosją i jak ważna jest stała komunikacja oraz koordynacja działań obronnych w rejonie. Chociaż kraje te różnią się w podejściu i retoryce, wszystkie podkreślają znaczenie obrony narodowej oraz stabilności w regionie.








Dodaj komentarz