Wydarzenia związane z zabójstwem biznesmena Jacka S. wzbudziły ogromne zainteresowanie, a falę emocji ponownie wywołało uchylenie wyroku uniewinniającego przez Sąd Apelacyjny w Katowicach. Ilona S., żona ofiary, będzie musiała stanąć przed sosnowieckim sądem w sprawie śmierci swojego męża. Proces rozpocznie się 4 listopada, a przewodniczyć mu będą sędzia Patrycja Hadrych-Barańska oraz sędzia Adam Chmielnicki.
Do tragedii doszło w maju 2017 roku. Ilona S. zgłosiła wówczas zaginięcie męża, twierdząc, że udał się na spotkanie i nie wrócił. Kilka tygodni później jego zwłoki zostały odnalezione w lesie pod Włocławkiem. Sekcja zwłok potwierdziła, że Jacek S. został zamordowany.
Prokuratura od początku była przekonana o winie Ilony S. Uważano, że za zabójstwem mogły stać sprawy majątkowe, ponieważ małżeństwo prowadziło dobrze prosperującą firmę. Ilona S. spędziła dwa lata w areszcie, zanim opuściła go po wpłaceniu miliona złotych poręczenia majątkowego, nie przyznając się do winy.
W styczniu 2025 roku Sąd Okręgowy w Katowicach uniewinnił ją z zarzutu zabójstwa, jednak skazał za podżeganie świadka do składania fałszywych zeznań. Od tego wyroku odwołała się prokuratura oraz brat zamordowanego, Ryszard, pełniący rolę oskarżyciela posiłkowego. W listopadzie 2025 roku Sąd Apelacyjny uchylił uniewinnienie i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.
Sędzia Wojciech Paluch z Sądu Apelacyjnego podkreślał, że dowody w sprawie były prawidłowe i powinny prowadzić do skazania. Wykazano szereg poszlak, w tym wyszukiwania dotyczące zakupu paralizatorów oraz nakłanianie do fałszywych zeznań, co wskazywało na możliwość udziału Ilony S. w zbrodni.
Ryszard, brat Jacka S., w rozmowie z mediami nie kryje swoich przekonań, obciążając swoją szwagierkę odpowiedzialnością za śmierć brata. Podkreśla, że nawet jeśli sama nie dokonała zabójstwa, to mogła zlecić jego wykonanie. Rodzina z niecierpliwością oczekuje nowego procesu i ponownego przeanalizowania dowodów. Wierzą, że sosnowiecki sąd obiektywnie rozpatrzy całość materiału i wyda sprawiedliwy wyrok.
Ilona S., reprezentowana przez obrońcę Pawła Matyję, nie przyznaje się do winy, kontynuując walkę o oczyszczenie swojego imienia.







