Policja węgierska prowadzi śledztwo w sprawie tragicznego wypadku autokaru na północnym wschodzie kraju, w którym zginęło 12 Polaków wracających z pielgrzymki. Do zdarzenia doszło w niedzielę, kiedy autokar wpadł do rowu przy autostradzie M3 w pobliżu miejscowości Mezőkeresztes. W wyniku wypadku 10 osób znalazło się w szpitalach w stanie bardzo ciężkim, a 37 pasażerów doznało lżejszych obrażeń.
Węgierska policja poinformowała, że kierowca autokaru został zatrzymany i jest podejrzewany o zaniedbanie, które mogło doprowadzić do katastrofy drogowej. Rzecznik policji, Rudolf Varga, przekazał, że wkrótce sąd podejmie decyzję o możliwym aresztowaniu kierowcy. Śledczy analizują, czy kierowca mógł zasnąć za kierownicą.
Rafał Jańczuk, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych, wskazał, że kluczowym elementem w dochodzeniu mogą okazać się dane z tachografu autokaru, które rejestrują ruchy kierowcy oraz parametry jazdy. „Analiza tych danych pomoże ustalić czas pracy kierowcy, przerwy oraz prędkość pojazdu”, stwierdził Jańczuk.
Nie znamy jeszcze dokładnych przyczyn wypadku, ale dochodzenie jest w toku. Wszyscy zmarli byli dorosłymi mieszkańcami województwa podkarpackiego.
Rzecznik rządu, Adam Szłapka, poinformował, że pierwszy transport powrotny poszkodowanych odbywa się już w poniedziałek wieczorem, z międzylądowaniem w Rzeszowie. Poszkodowani trafią głównie do placówek medycznych na Podkarpaciu, gdzie otrzymają potrzebną pomoc.
Minister zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda, dodała, że polski personel medyczny odwiedza węgierskie szpitale w celu wsparcia i monitoringu stanu zdrowia rannych. To tragedia, która poruszyła polską społeczność, a wszystkie działania skupione są na wsparciu ofiar i ich rodzin.








Dodaj komentarz