Rocznica Zbrodni Wołyńskiej: Trudna Droga do Prawdy

W rocznicę ‚krwawej niedzieli’ na Wołyniu, wicedyrektor IPN Karol Polejowski podkreśla znaczenie ustalenia faktów dotyczących tragicznych wydarzeń z lipca 1943 roku. Rozmowy na temat odpowiedzialności za zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na Polakach wciąż są trudnym tematem w relacjach polsko-ukraińskich.

11 lipca 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia przeprowadziła skoordynowany atak na 99 polskich wsi na Wołyniu, co zaowocowało śmiercią wielu Polaków uczestniczących w niedzielnych mszach. Był to kulminacyjny moment ludobójstwa na Wołyniu, choć wcześniejsze ataki zaczęły się już w lutym 1943 roku w miejscowości Parośla.

Polejowski przypomina, że Polskie Państwo Podziemne miało ograniczone możliwości reagowania, a struktury Armii Krajowej były jeszcze w zalążkowym stadium. Decyzja UPA o masowych atakach była wynikiem wcześniejszych nacisków i sukcesów, a nie bezpośrednio sytuacji na froncie wschodnim, gdzie nie doszło jeszcze do kompletnych załamań niemieckiej armii.

Od 1939 roku ukraińscy nacjonaliści, napędzani radykalną ideologią, przeprowadzali ataki na Polaków, a kulminacja tych działań nastąpiła w 1943 roku z decyzjami UPA o akcji antypolskiej. Kluczowe role odgrywali m.in. Dmytro Klaczkiwski na Wołyniu i Roman Szuchewycz w Małopolsce Wschodniej. Analizując różnice regionalne, wskazuje się na inne metody mordowania ludności w obu regionach, gdzie użycie broni palnej było bardziej powszechne w Małopolsce niż na Wołyniu.

Wykorzystanie wojennego chaosu i demoralizacja społeczności ukraińskiej są często uznawane za tłumaczenie bestialstwa, jednak Polejowski zwraca uwagę, że zryw UPA to efekt konsekwentnej realizacji nacjonalistycznych planów.

Ukraińscy historycy często bagatelizują te wydarzenia, używając terminów takich jak ‚wojna chłopska’, co jest zdaniem polskich historyków niewłaściwe. Problem w rozmowach między Polską a Ukrainą to brak uzgodnień co do faktów oraz minimalizowanie liczby polskich ofiar przez ukraińską stronę.

Polejowski widzi możliwość porozumienia tylko przez bezsporne ustalenia faktów, które można osiągnąć dzięki systematycznym poszukiwaniom i ekshumacjom ofiar. ‚Dowody wciąż znajdują się w ziemi na terenie Ukrainy’, mówi Polejowski, wierząc, że te działania mogą być elementem zmuszającym do historycznej refleksji.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*