Polityczne napięcia wokół wsparcia wojskowego Polski dla Ukrainy wywołały ostrą krytykę ze strony byłych dowódców wojskowych. Generał Roman Polko, były dowódca jednostki GROM, ostro skrytykował ujawnianie skali pomocy wojskowej dla Ukrainy oraz decyzję o wysłaniu pocisków do systemów Patriot. Generał wyraził opinię, że to kpina z polskiego bezpieczeństwa. Podkreślił, że zabiegi informacyjne wokół przekazywanego sprzętu to efekt politycznych przepychanek między rządem a prawicową opozycją. Polko zauważył, że ani jedno państwo nie ujawnia takich danych, co mogłoby stanowić zachętę dla wywiadów obcych państw. Generał Leon Komornicki, były zastępca dowódcy Sztabu Generalnego, również zabrał głos w tej sprawie, oskarżając Wołodymyra Zełenskiego o rozgrywanie polskiej polityki. Komornicki stwierdził, że Polska powinna dbać o swoje interesy i przekazywać pomoc w sposób rozważny. Skrytykował również ukraińskie władze za trzymanie się przeszłości związanej z OUN i UPA, stwierdzając, że Polska powinna jasno stawiać warunki dotyczące pomocy. Jednocześnie, według generała, Polska musi mieć konkretną strategię, która zakłada wysyłanie sprzętu w jasno określonym celu. Wśród przekazanej Ukrainie broni znalazły się m.in. pociski PAC-3, czołgi T-72 i PT-91, a także systemy artyleryjskie i bojowe wozy piechoty. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnił koszty i zakres pomocy militarnej w latach 2022-2026, które wyniosły 1,55 mld złotych. Skala wsparcia, ujawniona podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, wywołała kontrowersje i została ostro skrytykowana przez prawicową opozycję, która zarzuca rządowi, iż rozbraja państwo. Kosiniak-Kamysz tłumaczył, że decyzja o donacji pocisków Patriot była wynikiem konsultacji z Sojuszem Północnoatlantyckim i nie wpływa na zdolności obronne Polski. Wydarzenia te rodzą pytania o strategię Polski wobec Ukrainy i Europy Wschodniej, a także skłaniają do refleksji nad rolą w międzynarodowej polityce obronnej.








Dodaj komentarz