Skandal związany z Warszawskim Szpitalem Południowym nabiera nowego wymiaru. Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz oraz były działacz Koalicji Obywatelskiej, znalazł się w centrum uwagi po ujawnieniu, że w 2025 roku zarobił w szpitalu 1,6 mln zł, z czego część za dyżury, których faktycznie nie pełnił. Po nagłośnieniu sprawy Kacprzyk zwrócił 0,5 mln zł, opuścił partyjne szeregi, zrzekł się mandatu radnego Ursusa i został zwolniony.
W tle całej sprawy pojawia się również Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym, który niegdyś starał się o bezpłatną działkę miejską pod budowę kliniki medycyny sportowej firmowanej przez Roberta Lewandowskiego. Pomysł ten ostatecznie nie doszedł do skutku, co stanowi pretekst do pytań o jego potencjalny konflikt z władzami Warszawy.
Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, zaprzeczył jakoby miał wiedzę o nadużyciach, tłumacząc to ogromem informacji docierających do jego gabinetu. Mimo tego, problematyka dyżurów i operacji, w których Jędrzejewski uczestniczył jedynie na papierze, pozostaje nierozstrzygnięta. Szpital żąda od niego zwrotu 531 tys. zł, a konflikty z pacjentami i zaniechania w dokumentacji do NFZ stanowią kolejną warstwę problemów.
Cezary Kucharski, były menedżer Lewandowskiego, potwierdził, że były próby pozyskania działki miejskiej pod projekt kliniki medycyny sportowej na terenach Warszawskiego Klubu Tenisowego MERA. Jędrzejewski, od 2016 roku członek zarządu MERA, widnieje w KRS jako „beneficjent rzeczywisty” spółki. Konflikty prawne pomiędzy władzami miasta a lekarzem komplikują jednak wszelkie dalsze działania.
Równocześnie nawiązano do afery związanej z dyplomami sprzedawanymi przez prywatną uczelnię w Łodzi, w której pojawiło się nazwisko Roberta Lewandowskiego, a Jędrzejewski miał być pośrednikiem w dostarczaniu fotografii piłkarza. Choć sprawa nadal się toczy, Lewandowski i Jędrzejewski posiadają w niej status świadków.
Dyskusja wokół Warszawskiego Szpitala Południowego i związanych z nim osób komplikuje się coraz bardziej, a szczególnie w obliczu doniesień o specjalnym traktowaniu działaczy KO w placówce. Przedstawiciele opozycji kwestionują zarzuty, twierdząc, że są one wynikiem osobistych uprzedzeń i nieudanych biznesowych przedsięwzięć związanych z miastem.








Dodaj komentarz