Mateusz Żukowski, niegdyś zawodnik Śląska Wrocław, a dziś gwiazda 2. Bundesligi i napastnik reprezentacji Polski, powraca jako bohater na Tarczyński Arenę. W najbliższą niedzielę może zadebiutować w barwach narodowych w towarzyskim meczu przeciwko Ukrainie.
Kibice reprezentacji Polski odczuwają niepokój z powodu zbliżającego się zakończenia kariery przez Roberta Lewandowskiego, co istotnie wpłynie na siłę formacji ofensywnej. W tej sytuacji trener Jan Urban poszukuje nowych rozwiązań. Na najbliższe mecze towarzyskie przeciwko Ukrainie oraz Nigerii, które odbędzie się 3 czerwca w Warszawie, powołał obok Lewandowskiego i Karola Świderskiego także Karola Czubaka z Motoru Lublin oraz Mateusza Żukowskiego z FC Magdeburg.
Żukowski, 25-letni piłkarz z Lęborka, piłkarskim umiejętnościom rozwijał się w Akademii Lechii Gdańsk, skąd trafił do Glasgow Rangers. Choć nie zadebiutował tam w pierwszej drużynie, miał krótki epizod w Lechu Poznań, po czym trafił do Śląska Wrocław. Tam, mimo wysiłków trenera Jacka Magiery, nie udało mu się w pełni pokazać swojego potencjału, a jego życie prywatne częściej było tematem plotek.
Jesienią ubiegłego roku, Żukowski został sprzedany za 250 tysięcy euro, mimo kontuzji, do Magdeburga, ku zadowoleniu Śląska Wrocław, które cieszyło się z możliwości zarobku. W Niemczech sytuacja dramtycznie się zmieniła, kiedy to Polak przezwyciężył uraz stopy i zadebiutował w lidze 22 listopada.
Na boisku Żukowski zaczął strzelać gole w imponującym tempie, pomagając drużynie zająć 14 miejsce na 18 zespołów w lidze. Z dorobkiem 17 bramek zajął drugą pozycję w klasyfikacji strzelców, ustępując tylko Noelowi Futkeu.
Nowe życie i sportowe osiągnięcia Żukowskiego stanowią fundament jego powołania do reprezentacji Polski, dając kibicom nadzieję na udane występy drużyny narodowej podczas najbliższych spotkań.








Dodaj komentarz