Decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce ukraińskiej armii imienia „Bohaterów UPA” wzbudziła w Polsce znaczne kontrowersje. Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Mieroszewskiego, wyjaśnia, że krok ten mógł mieć na celu odwrócenie uwagi od wewnętrznych problemów politycznych ukraińskiego przywódcy, w tym oskarżeń o korupcję w kręgu jego doradców.
Zdaniem eksperta, ukraińskie elity polityczne, mimo świadomości, jak bolesne może być upamiętnienie UPA dla Polaków, zdecydowały się na kontrowersyjne posunięcia, które mogą skomplikować relacje między oboma krajami. „Zdecydowano się na to, mimo że doskonale zdają sobie sprawę, jak reakcje może wzbudzić to w Polsce”, mówi Adamski.
Jednak nie wszyscy Ukraińcy podchodzą do kultu UPA z takim samym entuzjazmem. Jak wskazują wcześniejsze badania, tylko część społeczeństwa opowiada się za pozytywnym postrzeganiem Stepana Bandery i UPA, podczas gdy inni pozostają obojętni lub niechętni. Mimo to rząd w Kijowie kontynuuje politykę honorowania postaci związanych z antyrosyjską walką o niepodległość.
Podjęte przez Zełenskiego działania wpisują się w długotrwałą politykę, której celem jest uznanie tych postaci za bohaterów narodowych. Ukraińska dyplomacja zdaje sobie sprawę z emocji, jakie te kwestie wywołują w Polsce, jednak, jak wynika z analizy Adamskiego, albo nie mają one wpływu na prezydenta, albo ten sam świadomie ignoruje te wrażliwości.
Decyzja o nadaniu imienia „Bohaterów UPA” zbiegła się w czasie z próbami ukierunkowania uwagi ukraińskiego społeczeństwa na kwestie narodowe, co może mieć na celu wzmocnienie morale w trudnych warunkach wojennych. Zdaniem Adamskiego, takie działania mogą jednak niepotrzebnie utrudniać polską politykę wspierania Ukrainy w integracji europejskiej i walce z rosyjskim agresorem.
Pamięć o UPA i jej przywódcach jest w Ukrainie interpretowana jako część długofalowej tradycji walki o niepodległość. Jednak w Polsce kwestia ta niezawodnie wywołuje protesty ze względu na historie niewybaczalnych zbrodni popełnionych przez tę formację. Ekspert podkreśla, że Polska powinna odpowiedzieć suwerennie na tę decyzję, jednocześnie pamiętając o szerszym kontekście strategicznego wsparcia dla Ukrainy.
W mediach społecznościowych pojawiają się głosy oburzenia na decyzję Kijowa, które odbierane są jako lekceważenie polskich odczuć historycznych. Adamski nawołuje do odpowiedzi, która byłaby zgodna z polską racją stanu i interesami narodowymi. Podkreśla przy tym, że odpowiedzialność za decyzje spoczywa głównie na Zełenskim, którego polityczne gesty mogą być odbierane zarówno w kontekście wewnętrznych wyzwań, jak i relacji międzypaństwowych.








Dodaj komentarz