Warszawska Noc Zamienia Się w Koszmar: Porwanie i Próba Wymuszenia

Zwykły wieczór w jednym z warszawskich klubów przeistoczył się w dramatyczne wydarzenie przypominające sceny z filmu kryminalnego. 38-letni mężczyzna z Warszawy, przyjechawszy na spotkanie firmowe, postanowił spędzić wieczór z przyjaciółmi w klubie. Po zakończonej imprezie szukał taksówki. Wtedy podszedł do niego nieznajomy, oferując pomoc. Początkowo niewinna propozycja okazała się punktem wyjścia do mrożącego krew w żyłach doświadczenia.

Napastnik zwabił 38-latka w pobliże starego BMW. Tam ofiarę wepchnięto do samochodu i przewieziono w nieznane miejsce. Sprawca poruszał się po ulicach Warszawy, usiłując wymusić na mężczyźnie przelanie pieniędzy z jego konta bankowego. Pomimo nacisków, 38-latek nie dał się zastraszyć.

Kiedy manipulacja finansowa zawiodła, agresor zdecydował się na kolejny, przebiegły krok. Używając telefonu ofiary, wysłał wiadomość do jego żony, w której twierdził, że mężczyzna ma dług w kasynie i pilnie potrzebuje pieniędzy. Plan znowu się nie powiódł, ponieważ żona ofiary nie dała się zwieść tej mistyfikacji.

Po nieudanych próbach wymuszenia, napastnik okradł mężczyznę, zabierając mu telefon i zegarek, a następnie porzucił go w innej części miasta. Pomimo że ofiara doznała niegroźnych obrażeń głowy, materialne straty oszacowano na kilka tysięcy złotych.

Policja natychmiast podjęła działania, które szybko przyniosły efekty. Trop prowadził do powiatu wyszkowskiego, gdzie 41-letni sprawca próbował się ukryć, schroniwszy się pod dziecięcym łóżkiem. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

Porywacz usłyszał zarzuty usiłowania wymuszenia rozbójniczego, próby oszustwa, rozboju oraz bezprawnego pozbawienia wolności. Grozi mu kara do 15 lat więzienia. Dodatkowo okazało się, że sprawca był wcześniej poszukiwany do odbycia 8 miesięcy kary za wcześniejsze kradzieże. Ma na swoim koncie już wcześniejsze notowania za pobicia, rozboje i kradzieże. Teraz trafił do aresztu, gdzie będzie oczekiwał na dalsze decyzje sądu.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*