Podczas spotkania dyplomatów państw nordyckich i bałtyckich w ramach formatu NB8, Kaja Kallas zdecydowanie zaznaczyła brak zainteresowania Rosji dialogiem, ostrzegając państwa Zachodu przed zabieganiem o rozmowy z Moskwą. Szefowa estońskiej dyplomacji wyraziła opinię, że państwa Unii Europejskiej nie powinny się upokarzać, prosząc o rozmowy. Zdaniem Kallas, konieczna jest zmiana sytuacji w kierunku prawdziwych negocjacji z Rosją.
Kallas zapowiedziała też, że w maju temat stosunków z Rosją powróci na agendę unijnych ministrów spraw zagranicznych. Podkreśliła ważność kontynuacji dyskusji na temat strategii obrony interesów UE wobec Rosji, zwłaszcza w kontekście zakończenia inwazji na Ukrainę. W jej ocenie powrót do „normalnych” stosunków z Moskwą jest nie do przyjęcia, nawet po wycofaniu wojsk rosyjskich z Ukrainy.
Estońska polityk odniosła się również do rozmowy telefonicznej Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, która trwała półtorej godziny i była poświęcona m.in. sytuacji na Ukrainie. Kallas uznała takie kontakty za budzące wiele wątpliwości.
Wypowiedzi Kallas spotkały się z entuzjastyczną reakcją Radosława Sikorskiego, polskiego ministra spraw zagranicznych, który wyraził podziw dla jej stanowczości. W swoim komentarzu podkreślił, że chciałby, aby więcej mężczyzn miało odwagę, jaką wykazała się właśnie Kallas.
Reakcje jednak nie ograniczyły się tylko do pozytywnych opinii. Kiriłł Dmitriew, specjalny przedstawiciel Kremla ds. współpracy z zagranicą, w ostrych słowach skrytykował zarówno Kallas, jak i Sikorskiego. Na portalu społecznościowym Dmitriew napisał, że potrzebują oni więcej rozwagi, a nie tylko odwagi.
Dyskusja wokół wypowiedzi Kallas i reakcji na nie odbiła się szerokim echem, stając się kolejnym punktem zapalnym w relacjach dyplomatycznych na linii Bruksela-Moskwa.








Dodaj komentarz