Najnowszy raport Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) zatytułowany „Paradoks spiskowy” ujawnia nieoczekiwane uwarunkowania w kwestii podatności Polaków na teorie spiskowe. Pomimo powszechnego przekonania, że takie wierzenia są domeną osób o niskim wykształceniu lub zamieszkujących wieś, badania pokazują, że te czynniki nie odgrywają kluczowej roli.
Wyniki raportu wskazują, że podatność na dezinformację jest bardziej uzależniona od poglądów politycznych i społecznych, niż od tytułów naukowych czy miejsca zamieszkania. Najbardziej narażone na dezinformację są osoby łączące lewicowe poglądy ekonomiczne z prawicowymi wartościami kulturowymi. Taki złożony zestaw poglądów został nazwany „paradoksem spiskowym”.
Badania ujawniają również, że wbrew powszechnemu mniemaniu, wiedza akademicka nie chroni skutecznie przed dezinformacją. Znacznie efektywniejsza okazuje się tzw. wiedza faktograficzna, szczególnie w dziedzinie zdrowia, klimatu czy nowych technologii.
Raport porusza także temat algorytmów działających w mediach społecznościowych, które wzmacniają ekspozycję na teorie spiskowe. Platformy takie jak Snapchat czy TikTok, gdzie użytkownicy często bezrefleksyjnie przeglądają treści, sprzyjają powstawaniu i szerzeniu dezinformacji. Magdalena Wilczyńska z NASK wskazuje, że algorytmy często podsuwają treści trudne do zweryfikowania, co pogłębia problem.
W kontekście obrony przed dezinformacją eksperci podkreślają znaczenie korzystania z rzetelnych źródeł informacji. To jednak nie zawsze jest proste, ponieważ na platformach społecznościowych łatwo trafić na niezweryfikowane informacje, które mogą przyciągać bardziej niż te sprawdzone.
Znaczenie tych ustaleń jest szczególnie istotne w dobie konfliktów i kryzysów międzynarodowych, gdzie dezinformacja staje się narzędziem wpływu na opinię publiczną. NASK podkreśla potrzebę dalszych badań nad społecznymi skutkami dezinformacji oraz nad strategiami skutecznego jej zwalczania.








Dodaj komentarz