W relacjach międzynarodowych Rosji i Armenii pojawiło się napięcie związane z próbą zacieśnienia więzi Erywania z Unią Europejską. Podczas spotkania w Moskwie prezydent Rosji Władimir Putin wyraził pogląd, że utrzymywanie unii celnej zarówno z Unią Europejską, jak i z Euroazjatycką Unią Gospodarczą (EUG) nie jest możliwe. Jednocześnie zasugerował, że dążenie Armenii do zbliżenia z Europą może skutkować ograniczeniem dostępu do rosyjskich surowców, co wpisuje się w polityczną taktykę Moskwy opartą na wykorzystywaniu energetycznych zasobów jako narzędzia presji.
Premier Armenii, Nikol Paszinian, podkreślił, że jego kraj dąży do utrzymywania relacji z oboma blokami tak długo, jak to możliwe. Oświadczył, że decyzje dotyczące ewentualnego wyboru między Wschodem a Zachodem podejmą obywatele Armenii, popierając demokratyczne zasady państwa. Ta postawa pokazuje determinację ormiańskiego przywództwa do zachowania niezależności politycznej mimo presji ze strony Moskwy.
Z drugiej strony oznaka napięcia i możliwej zmiany kierunku w polityce zagranicznej Armenii pojawiła się także w wypowiedzi przewodniczącego ormiańskiego parlamentu, Alena Simoniana. Zasygnalizował on, że w przypadku podwyżek cen rosyjskiego gazu Armenia mogłaby rozważyć opuszczenie współpracy w ramach ODKB i EUG, co byłoby krokiem o znacznym ciężarze geopolitycznym.
Armenia, jako państwo zależne od dostaw gazu z Rosji, znajduje się w trudnej sytuacji. Większość surowca dostarczana jest przez gruzińskie terytorium z dominującym udziałem Gazpromu w rynku lokalnym. Rosyjska presja na Armenię wpisuje się w szerszy kontekst osłabiania rosyjskich wpływów na Kaukazie, gdzie Erywań coraz intensywniej poszukuje nowych możliwości współpracy z Zachodem.
Działania oraz wypowiedzi rosyjskich władz, w tym wicepremiera Aleksieja Owerczuka, który ostrzegł przed dalszym zacieśnianiem ormiańsko-unijnych relacji, jasno wskazują na utrzymujące się napięcia. Armenia, próbując balansować pomiędzy współpracą z Rosją a europejskimi aspiracjami, stoi przed ważnym strategicznie wyborem, który może zdecydować o przyszłości regionu.








Dodaj komentarz