Berliner Zeitung: berlińska ginekolożka pomaga Polkom

Berliner Zeitung: berlińska ginekolożka pomaga Polkom

Berlińska ginekolożka Sabine Mueller podkreśla, że decyzja o przerwaniu ciąży nigdy nie przychodzi kobietom łatwo. Co miesiąc zgłasza się do niej 10 Polek.

„Działa zdecentralizowana polska sieć organizacji pomocowych Ciocia Basia, wspierająca kobiety, które chcą przerwać ciążę za granicą. Koszty pokrywają same pacjentki. Organizacje otrzymują datki i z tych funduszy pomagają finansowo kobietom, które nie mogą sobie pozwolić na taki zabieg. Średnio w miesiącu zgłasza się do nas dziesięć Polek” – powiedziała Sabine Mueller w opublikowanej w czwartek rozmowie z „Berliner Zeitung”.

Większość kobiet decyduje się na aborcję z powodów medycznych. „Mieliśmy pacjentkę z chorobą nowotworową z przerzutami. Lekarze odmówili jej terapii, ponieważ była w ciąży. Bez terapii nie dożyłaby końca ciąży. Czasami chodzi o gwałty. Zgłaszają się też bardzo młode dziewczyny, niektóre mają dopiero 14 lat” – tłumaczy lekarka.

Wśród pacjentek także Ukrainki

Wśród jej pacjentek były też trzy Ukrainki. „Mąż jednej z nich poległ na froncie” – wyjaśniła. Jak zaznaczyła, z jej informacji wynika, że władze polskie obecnie pozwalają Ukrainkom na przerwanie ciąży będącej następstwem gwałtu podczas wojny.

„To byłoby okrutne, gdyby kobiety, które uważały, że są w Polsce bezpieczne, były zmuszone do donoszenia takiej ciąży” – powiedziała Sabine Mueller.

Problem aborcji jest jej zdaniem trudny do rozwiązania, ponieważ kobietom chodzi o prawo do decydowania o własnym ciele. „Miałam pacjentki, które mówiły mi, że były przeciwniczkami aborcji, dopóki same nie znalazły się w trudnym położeniu” – tłumaczy.

Sabine Mueller dokonuje aborcji w swoim gabinecie w Berlinie od 1996 roku. „Byłam nękana wrogimi telefonami, mailami i listami. Jesteśmy wolnym krajem i przeciwnicy aborcji mają prawo do wyrażania swoich poglądów. Uważam, że to jest w porządku. Jesteśmy państwem prawa. Czuję się dobrze chroniona” – oceniła berlińska ginekolożka.

dw.com