Rząd prowadzi absurdalną politykę jednoczesnego zacieśniania pasa i poluzowywania finansów publicznych

dziennik polityczny
Morawiecki już wcześniej kręcił w sprawie zakupu działek od arcybiskupa pedofila, w sprawie ujawnienia majątku żony. Nie wiem, po co to robi, bo i tak wszyscy wiedzą, że jest multimilionerem. Jakby się do wszystkiego uczciwie przyznał, to wizerunek bankstera i tak by się od niego nie odkleił – mówi europoseł PO, były szef MSZ Radosław Sikorski.

Dorota Wysocka-Schnepf: Jarosław Kaczyński podał się do dymisji – słusznie?

Radosław Sikorski, europoseł PO, były szef MSZ: Zastanawiam się, dlaczego teraz – chyba dlatego, że spodziewa się zapaści gospodarczej. Co prawda już parę lat temu mówił, że jego projekt jest wart poświęcenia gospodarki, ale chyba nie chce brać odpowiedzialności za szykującą się stagflację – jednoczesną stagnację, czyli ujemny wzrost gospodarczy, i wysoką inflację.

Rząd prowadzi absurdalną politykę jednoczesnego zacieśniania pasa i poluzowywania finansów publicznych. Zdaje się, że Kaczyński nie chce brać za to odpowiedzialności.

On sam mówi, że udało mu się wykonać plan, który sobie zakładał, a pan jak ocenia osiągnięcia byłego wicepremiera?

– Jedyny plan, jaki ja widziałem, to było godzenie Morawieckiego z Ziobrą, a teraz panowie przygadują sobie publicznie tak, jak poprzednio. Minister sprawiedliwości oskarża wręcz swojego przełożonego, premiera, o okłamanie go w sprawie Krajowego Panu Odbudowy i tego, co zostało zaproponowane Komisji Europejskiej w imieniu całej Rady Ministrów. To jest budujący obraz zjednoczenia Zjednoczonej Prawicy.

Kaczyński odszedł z rządu. Błaszczak nowym wicepremierem 

Teraz wicepremierem będzie Mariusz Błaszczak – dobry kandydat?

– Trudno powiedzieć, bo on mało mówi. Te zakupy sprzętu wojskowego, głównie amerykańskiego, to w większości jest sprzęt, który dotrze do Polski dopiero za parę lat. Płacone są gigantyczne zaliczki. Chyba zakładano, że wojny nie będzie do końca dekady, a wojna jest.

Rząd PiS-u krytykował poprzedników, mówiąc, że Wojsko Polskie dostanie najlepszy na świecie sprzęt z polskich fabryk. Na ołtarzu tych iluzji złamano kontrakty na helikoptery i zredukowano plany zakupów baterii Patriot. I dzisiaj tych patriotów nie ma, helikopterów nie ma i dopiero teraz na łapu-capu zaczynają wydawać pieniądze. Wydaje mi się, że to nie jest obraz profesjonalizmu.

Obligacje Morawieckiego. Sikorski: Trzeba by zobaczyć, jakie poufne informacje otrzymywał z Ministerstwa Finansów i z NBP

Natomiast Mateusz Morawiecki pozostaje na stanowisku premiera i pozostają wątpliwości dotyczące jego obligacji. Czy przemawiają do pana jego wyjaśnienia, że jasnowidzem nie jest i że w grudniu ubiegłego roku nie przewidywał, co się będzie działo z inflacją?

– Trzeba by zobaczyć, jakie poufne informacje otrzymywał z Ministerstwa Finansów i z Narodowego Banku Polskiego. Bo jak powiedział minister Olechowski, inflacji mógł nie przewidzieć, ale na pewno było już widać z wewnętrznych analiz, że ta założona w budżecie, czyli trzyprocentowa, będzie fikcją, że w rzeczywistości będzie znacznie wyższa.

Mógł też wiedzieć, że jeśli tak się stanie, to NBP będzie podnosił stopy referencyjne, WIBOR i co za tym idzie – obligacje indeksowane do WIBOR-u będą korzystniejsze.

Niewątpliwie miał uprzywilejowany dostęp do wiedzy makroekonomicznej, uprzedzający wobec reszty rynku. Myślę, że gdyby był maklerem giełdowym, to miałby kłopoty z utrzymaniem licencji.

Miał uprzywilejowany dostęp nie tylko do wiedzy makroekonomicznej, bo też od listopada wiedział od Amerykanów, że należy się spodziewać wojny. I w grudniu premier kupuje obligacje antyinflacyjne za pokaźną kwotę. Wojny zawsze wywołują inflację, zresztą od jej wybuchu premier lansuje hasło „putinflacja”, to jak można wierzyć, że wtedy nie przewidywał, że ona wzrośnie?

– I to w sytuacji, gdy już wcześniej kręcił w sprawie zakupu działek od arcybiskupa pedofila, w sprawie ujawnienia majątku żony, jakieś przepisywanie. Nie wiem, po co to robi, bo i tak wszyscy wiedzą, że jest multimilionerem. Jakby się do wszystkiego uczciwie przyznał, to wizerunek bankstera i tak nie odkleiłby się od niego.

Premier powtarza, że zawsze zachęcał Polaków do zakupu polskich obligacji. Czy pamięta pan, by w tamtym okresie takie zachęty padały, żeby przestrzegał Polaków przed gwałtownym wzrostem inflacji, choćby ze względu na spodziewaną wojnę?

– Nie przypominam sobie. A prezes NBP mówił, że inflacji nie będzie, co okazało się nieprawdą. Etyka tych dżentelmenów to raz, ale to także tragedia setek tysięcy Polaków, którzy nagle nie mogą kupić mieszkania, bo oni zawalili zawiadowanie gospodarką.

Przecież gdyby Glapiński nie chciał się podlizać Kaczyńskiemu po to, żeby dostać drugą kadencję, i gdyby nie prowadził takiej przyjaznej, spolegliwej wobec rządu polityki, wbrew misji NBP – bo misją NBP jest utrzymanie wartości złotówki – to tego dramatu by nie było. Może podwyżki stóp byłyby konieczne, ale nie aż tak szybkie i aż tak wysokie.

Rozmawiam z panią w tej chwili z siedziby Parlamentu Europejskiego w Brukseli, tutaj stopa kredytowa na mieszkanie wynosi półtora procent. Więc po pierwsze, mogliśmy przystąpić do strefy euro, czyli wypełnić zobowiązania naszego traktatu akcesyjnego. Ale po drugie, mogliśmy też prowadzić bardziej odpowiedzialną politykę gospodarczą. Panowie zawalili, a teraz boją się poniesienia konsekwencji politycznych tych dramatów setek tysięcy Polaków.

I jednocześnie premier mówi dzisiaj, że w listopadzie i w grudniu wykonał tournée po stolicach Europy, by uświadomić tam ryzyko rosnącego zagrożenia, bo – jak przyznał – miał informacje od służb wywiadowczych sojuszniczych krajów o spodziewanej napaści Rosji na Ukrainę. Czyli uświadamiał w stolicach Europy, a w Polsce nie?

– A w Polsce organizował sabat proputinowskich, skrajnie prawicowych polityków: pana Salviniego z jego putinowskim T-shirtem, pani Le Pen z 10 milionami na kampanię wyborczą otrzymanymi po raz drugi od Putina poprzez węgierski bank, czyli za wiedzą i prawdopodobnie zgodą Viktora Orbána, który w tej chwili zabrania tranzytu zachodniej broni na Ukrainę.

Skandaliczna polityka. Gdyby pani Le Pen wygrała te wybory, to polityka Francji, a co za tym idzie Unii Europejskiej, byłaby dla Ukrainy znacznie mniej przyjazna. Można powiedzieć, jeszcze mniej przyjazna. Więc niech wytłumaczy, jaka była logika w tym mizianiu się z proputinowcami.

Zatem czy oprócz tych sabatów i tournée po Europie premier powinien był przestrzec także Polaków, czy powinien był wysłać jasny sygnał, że idą trudne czasy? Bo tego nie było.

– Powinien był także przestawić część przemysłu zbrojeniowego na produkcję amunicji. W tej chwili w całym NATO brakuje amunicji, żeby wspomagać Ukrainę. I tego nie zrobił. Oni się zajmują głównie PR. A Morawiecki głównie kłamaniem. Rozdali rezerwy, które zgromadziły poprzednie rządy, i teraz mamy efekt.

Donald Tusk mówi, że sprawa obligacji premiera cuchnie na 100 kilometrów. Też ma pan takie odczucia?

– Tak, bo jest nagromadzeniem się tych różnych machlojek. Więc ja mu po prostu za grosz nie wierzę. Gdyby do tej pory był transparentny w swoich finansach, to może mielibyśmy zaufanie do jego solennie danego słowa. Ale ja nie mam.

I jeszcze są te uprawnienia do akcji banku, w którym premier był wcześniej zatrudniony, a które zniknęły z jego oświadczenia majątkowego. Tutaj też jakoś tak mało przekonująco się tłumaczy.

– No, ja pamiętam, nie wiem, czy to jest ta sama sprawa, ale pamiętam, że przysięgał, że nie ma żadnego bonusu. Tylko nie wiem, to chyba było za wyjście z WBK. To ten sam bank czy jakiś inny? Gubię się już w tych bankach i nie wiem, czy Morawiecki kłamie, gdy jest nacjonalistą, czy kłamie, gdy jest banksterem.

Dzisiaj mówi, że to jest perwersyjny atak na niego. I wytyka, że politycy opozycji też inwestowali w obligacje.

– No to niech wreszcie uchwalą ustawę i ujawnią majątki małżonków, tak jak obiecywali. Jakoś dotąd tego nie zrobili.

Czy premier wobec tych wszystkich niejasności i konfliktu interesów powinien być nadal premierem?

– To jest jeden aspekt, ale drugi aspekt to są te gigantyczne straty dla kraju. Przecież to on musiał się godzić na chybioną inwestycję w Ostrołęce. Wie pani, półtora miliarda złotych drogą nie chodzi. Czy kolejne już półtora miliarda złotych za kary narzucone przez Unię Europejską. Czy Morawiecki jest krętaczem, czy nie, to już wiemy. Chodzi o to, że to Polskę kosztuje.

Sikorski: Morawiecki jest krętaczem. Podejrzewam, że okłamał własny rząd

Nawet ziobryści czują się oszukani przez premiera Morawieckiego. Mówią, że nie znali ostatecznych ustaleń, czyli tych kamieni milowych dotyczących KPO, a przecież zostały przyjęte przez rząd. To wygląda, jakby ktoś nie mówił prawdy, kto pana zdaniem?

– Też tak podejrzewam – że Morawiecki okłamał własny rząd. Chociaż zostawiam furtkę do możliwości, że w trybie obiegowym te kilkaset stron kamieni milowych było, tylko panom ziobrystom nie chciało się przeczytać. Bo trzeba było zajrzeć do aneksu na strony 300 do 302, bodajże.

I jeszcze premier oświadczył, że nie chciałby umierać za wymiar sprawiedliwości, bo to się nie opłaca. Na co neo-KRS, obsadzona przez ludzi Ziobry, wydaje oświadczenie, w którym doradza premierowi, by swoje wypowiedzi formułował z dostateczną precyzją, by nie podlegały mylnym interpretacjom. Czy pan rozumie, co tam się dzieje?

– No, jest wojna. Ziobryści chcą de facto wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Dla nich możliwość represjonowania opozycji jest ważniejsza od członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

Proszę zerknąć, dosłownie wczoraj kolejny wyrok: Stefan Niesiołowski uniewinniony. Poprzednio Brejza bez zarzutów, Giertych bez zarzutów i ileś decyzji sądowych, że to wszystko jest dęte. Znaczy ci goście chcą wsadzać swoich konkurentów politycznych bez dowodów i chcą mieć takich sędziów, którzy na telefon będą podejmowali takie polityczne decyzje.

Dla nich to jest ważniejsze niż orientacja cywilizacyjna Polski. I ten konflikt mamy też wewnątrz rządu. Ja bym ministra, który tak mi odpyskowuje, wywalił na zbity pysk. Ale Morawiecki ewidentnie nie może.

Decyzja sądu w sprawie pozwu senatora Brejzy przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu zapadła bez rozprawy, w trybie niejawnym, pod pretekstem przepisów antycovidowych. Co pan o tym myśli?

– Oni by chcieli, żeby tak było już na wieki wieków. To znaczy, że jak pani Szydło wjeżdża kolumną bez sygnału dźwiękowego w Bogu ducha winnego pana Kościelnika, to biorą młodego człowieka w obroty, 26 przesłuchań, aż się przyzna, że to on był winien. Każdy z nas może być tym Kościelnikiem. Oni chcą, żeby oni byli bezkarni i żeby politycznie decydowali, kogo wsadza się do więzienia. To jest jedna z definicji autorytaryzmu.

Pozew senatora Brejzy przeciwko Kaczyńskiemu dotyczył sprawy Pegasusa, dzisiaj w Parlamencie Europejskim wysłuchanie przedstawiciela izraelskiej firmy NSO, która sprzedała polskim służbom ten system. Czego spodziewa się pan po tym wysłuchaniu?

– Chciałbym wiedzieć, po pierwsze, kto był na liście podsłuchiwanych. Po drugie, co się stało za danymi zassanymi z telefonów osób podsłuchiwanych. A ponieważ tam tymi zezwoleniami dysponowało bodajże ministerstwo obrony Izraela, to czy w efekcie nie jest tak, że rząd PiS-u dał licencję rządowi Izraela na podsłuchiwanie swoich obywateli. Jeden wielki skandal.

I myśli pan, że NSO zechce podzielić się tymi informacjami z Parlamentem Europejskim?

– Zdaje się, że NSO już jest półbankrutem, bo ma też sprawę ze strony firmy Apple, a to poważna sprawa. Mam nadzieję, że tak jak włoska prokuratura, tak również belgijska prokuratura zajmie się sprawą podsłuchiwania komisarzy europejskich. To wszystko cuchnie.

A przypominam, że zgodę na zakup dała premier Szydło. Zakupu dokonano z Funduszu, nomen omen, Sprawiedliwości, który miał służyć ofiarom przestępstw, a nie do przestępstw się przyczyniać. Ci ludzie twierdzą, że są za członkostwem Ukrainy i Białorusi w Unii Europejskiej, a każdą decyzją pokazują, że wartości europejskie, prawa obywatelskie są im obce. Że najlepiej czuliby się w takim reżimie, jak na Białorusi. Tylko gdyby to oni nim zarządzali.

To jeszcze jedno pytanie: doradca prezydenta Andrzej Zybertowicz podzielił się swoimi przemyśleniami – zastanawia się, czy „koncepcja jakiejś unii polsko-ukraińskiej albo Rzeczypospolitej wielu narodów nie mogłaby być wspaniałą przygodą dla pokolenia młodych ludzi”. Co pan myśli o tej koncepcji?

– Wydaje mi się, że gdy nacjonaliści zaczynają promować idee Piłsudskiego i Giedroycia, to należy się cieszyć, że coś zrozumieli. Tylko nie będzie federacji polsko-ukraińsko-białoruskiej. Jedyna wykonalna federacja, w której możemy być razem z tymi narodami, to jest Unia Europejska. Więc jeśli zaczynają myśleć w tym kierunku, to powinni przestać psuć i Unię Europejską, i pozycję Polski w Unii Europejskiej. Najlepsze, co mogą zrobić dla perspektyw europejskich Ukrainy i Białorusi, to skończyć łamanie polskiej konstytucji, skończyć niszczenie trójpodziału władzy i skończyć te idiotyczne wojenki z Unią Europejską.

wyborcza.pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!