Prezes Iustitii: Projekt prezydenta o SN nie wykonuje orzeczeń TSUE. To tylko zmiana tabliczek

Dziennik polityczny

Andrzej Duda chce stworzyć „swój” sąd do dyscyplinowania i wyrzucania z zawodu niezależnych sędziów. Chce też zalegalizować neo-sędziów i dać obywatelom prawo do podważania statusu wszystkich legalnych sędziów, co może skończyć się chaosem w sądach.

Prezydent Andrzej Duda swój projekt nowelizacji ustawy o SN zgłosił w czwartek 4 lutego 2022. Na konferencji przedstawił jego główne założenia. To przede wszystkim likwidacja nielegalnej Izby Dyscyplinarnej. Zdaniem prezydenta projekt ma pozwolić zażegnać kryzys w stosunkach z UE i pomóc odblokować miliardy euro funduszy dla Polski.

Projekt prezydenta jest już dostępny na stronie Sejmu. OKO.press analizuje jego szczegóły. Rozmawiamy też z prezesem największego stowarzyszenia niezależnych sędziów Iustitia prof. Krystianem Markiewiczem, który uważa, że inicjatywa prezydenta nie wykonuje orzeczeń TSUE z lipca 2021 roku. Nie rozwiązuje też problemu z praworządnością w Polsce. Cała rozmowa jest w dalszej części tekstu.

Kto wygra w sądach – minister Ziobro, czy prezydent Duda?

Zgłoszony przez prezydenta projekt zmiany ustawy o SN i innych ustaw sądowych to odpowiedź na zabezpieczenie TSUE z 14 lipca i wyrok TSUE z 15 lipca. W zabezpieczeniu Trybunał zawiesił działalność nielegalnej Izby Dyscyplinarnej, głównie w zakresie uchylania sędziom immunitetów.

Trybunał zawiesił też przepisy uchwalonej przez PiS ustawy kagańcowej, pozwalającej ścigać sędziów za podważanie legalności neo-sędziów (czyli sędziów powołanych przez nową, upolitycznioną KRS) oraz za podważanie legalności instytucji powołanych przez PiS.

Z kolei w wyroku z 15 lipca 2021 TSUE podważył legalność Izby Dyscyplinarnej oraz cały system dyscyplinowania sędziów wprowadzony przez PiS. Po tych orzeczeniach Izba powinna być zlikwidowana. Ale PiS do tej pory tego nie zrobił. Izba działa dalej i zawiesza sędziów.

Dlatego TSUE nałożył na Polskę 1 mln euro dziennie kary, a Komisja Europejska zamroziła Krajowy Program Odbudowy, z którego miały popłynąć dodatkowe miliardy dla Polski.

Z inicjatywą wyszedł minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który obiecał likwidację Izby, ale pod warunkiem całkowitej likwidacji obecnych niezależnych sądów i obecnego SN. Ziobro chce powołania nowych sądów, w których będą zweryfikowani sędziowie. By sądy były bardziej zależne od władzy.

Tego pomysłu nie akceptuje jednak prezydent Duda. Dlatego zgłosił swój projekt, który jak pisaliśmy w OKO.press co najmniej był konsultowany przez neo-sędziów z SN. Przede wszystkim przez pełniąca funkcję I prezes SN Małgorzatę Manowską i pełniące funkcje prezesów: Izby Cywilnej Joannę Misztal-Konecką i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Joannę Lemańską.

Nie wiadomo, który projekt poprze PiS. Czy Dudy, który jest już złożony w Sejmie, czy Ziobry, który nie wyszedł jeszcze z rządu. Jest jeszcze trzeci projekt zgłoszony w Sejmie przez opozycję, który w pełni wykonuje wszystkie orzeczenia TSUE i ETPCz.

Jak prezydent obsadzi nową Izbę

Projekt prezydenta zakłada przede wszystkim likwidację obecnej nielegalnej Izby Dyscyplinarnej działającej przy Sądzie Najwyższym. Zasiadające w niej osoby – jest ich 11, to głównie byli prokuratorzy i sędziowie, współpracujący wcześniej z Ziobrą – będą mogły albo przejść na sędziowską emeryturę lub przenieść się do innych Izb SN, w tym legalnych.

Jeśli przejdą na emeryturę to dostaną półroczną odprawę i do 65. roku życia będą dostawać pensję sędziego SN (już bez 40-procentowego dodatku jaki był w Izbie Dyscyplinarnej). Zaś po uzyskaniu wieku emerytalnego dostaną 75 proc. wynagrodzenia.

Sprawy od zlikwidowanej Izby Dyscyplinarnej miałaby przejąć nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Nie będzie w niej stałych etatów sędziowskich. Prezydent chce osoby orzekające w niej wyłonić w dwu etapowej procedurze. W I etapie losowano by 33 sędziów spośród wszystkich sędziów SN (losowanie nie obejmie m.in. prezesów SN). Czyli spośród starych, legalnych sędziów i neo-sędziów, których jest już blisko 50. Z grupy 33 sędziów prezydent wybierze 11 do orzekania w nowej Izbie przez okres 5 lat.

Jest ryzyko, że prezydent może wybrać tylko samych neo-sędziów, co da im kontrolę nad całą Izbą. Prezydent będzie też powoływał prezesa tej Izby spośród trzech kandydatów wskazanych przez Zgromadzenie Sędziów nowej Izby. Tu też nie będzie przypadku, bo przepisy są tak skonstruowane, żeby wśród kandydatów był neo-sędzia.

Prezydent zadbał również, by starzy sędziowie nie mogli blokować wyboru prezesa Izby. Zaś całą procedurę ma przeprowadzić sama Małgorzata Manowska, jako pełniąca funkcję I prezesa SN. Projekt prezydenta zakłada nie tylko zmiany w ustawie o SN, ale też w ustawie o sądach powszechnych, wojskowych czy administracyjnych.

Markiewicz: To kłamliwa zabawa w kotka i myszkę

OKO.press o projekcie prezydenta rozmawia z prezesem największego stowarzyszenia sędziów Iustitia, prof. Krystianem Markiewiczem, sędzią Sądu Okręgowego w Katowicach.

Mariusz Jałoszewski, OKO.press: Czy projekt prezydenta wykonuje orzeczenia TSUE z lipca 2021 roku?

Prezes Iustitii, prof. Krystian Markiewicz: Nie wykonuje. Nie chodzi o to, by zlikwidować tabliczkę z napisem Izba Dyscyplinarna i powiesić nową Izba Odpowiedzialności Zawodowej. W tej pierwszej przemożny wpływ miał minister Ziobro. Nowa Izba to ewidentnie sfera wpływów prezydenta. Tak czy owak – polityka.

Ten zabieg nie sprawi, że powstanie niezależny sąd, powołany na podstawie prawa. To dalsza zabawa w kotka i myszkę. Owszem Izba Dyscyplinarna przestaje istnieć. Ale w zamian prezydent nie proponuje sądu niezależnego od polityków.

Wręcz przeciwnie. Zgodnie z tym projektem sędziów Izby Odpowiedzialności Zawodowej wybierze czynnik polityczny, czyli sam prezydent. To nadmierna ingerencja w ustanowienie sądu. Prezydent nie ma kompetencji do kreowania składu Izby SN. Może będzie jeszcze wskazywał w jakich wydziałach w pozostałych sądach będą pracować sędziowie?

Osoby wydające do tej pory decyzje w nielegalnej Izbie Dyscyplinarnej prezydent chce przenieść do pozostałych Izb SN, w tym do trzech legalnych, czyli Izb Karnej, Cywilnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

– To też nie jest wykonanie orzeczeń TSUE. Bo projekt prezydenta nie rozwiązuje najpoważniejszego problemu z praworządnością w Polsce. Czyli nie obejmuje roli obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. To polityczny organ, który decyduje o powołaniach na sędziego, w tym sędziego SN. A skoro ten organ będzie działać dalej [w najbliższych tygodniach Sejm będzie wybierać skład KRS na II kadencję – red.] to oznacza tyle, że nie ma szans na rozwiązanie problemu neo – sędziów. A są nimi też członkowie Izby Dyscyplinarnej.

Dlaczego rola nowej, upolitycznionej KRS jest tak istotna?

– Działa ona jak drzewo, które daje zatrute owoce [nominacje dla neo – sędziów – red.]. Z bezprawia nie narodzi się prawo. Na kluczową rolę KRS w problemach z praworządnością wskazał już w trzech wyrokach Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wynika to też z wyroków TSUE.

Polityczny organ jakim jest KRS daje wadliwe nominacje na sędziów. ETPCz mówi konsekwentnie, że z tego tylko powodu stopień wadliwości tych powołań jest tak duży, że narusza to artykuł 6 Konwencji Praw Człowieka [gwarantuje prawo do procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym ustawą – red.].

Dlaczego nowa KRS daje wadliwe nominacje?

– Dla ETPCz wystarczy sam sposób powołania obecnej KRS. W procedurze wyboru jej członków wykluczono udział samorządu sędziowskiego [PiS uchwalił, że 15 członków – sędziów KRS wybierają posłowie – red.]. Skrócono też kadencję poprzedniej KRS [PiS rozwiązał starą, legalną KRS wbrew Konstytucji – red.]. Proces wyboru członków Rady jest teraz skrajnie polityczny, a praktyka działania tego organu potwierdza, że nie dba on o niezależność sędziów. Raczej jest to przybudówka polityczna zmierzająca do zniszczenia niezależnych sądów, niż organ broniący tej niezależności.

Ta wadliwość związana z samym KRS jest tak duża, że innych podnoszonych argumentów w procesie nominowania sędziów ETPCz już nie badał. Trybunał mówi wyraźnie, że jeśli mamy polityczny KRS, to nominowani przez nią sędziowie nie zagwarantują prawa do niezależnego sądu. To jest problem systemowy i narastający bardzo szybko.

Orzeczenia TSUE z lipca 2021 roku, za których niewykonanie nałożono na Polskę rekordowe kary i wstrzymano euro fundusze, nie dotyczą wprost nowej KRS.

– Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas debaty w Parlamencie Europejskim mówiła, że są trzy warunki odblokowania funduszy dla Polski. To likwidacja Izby Dyscyplinarnej, powrót do pracy zawieszonych przez nią sędziów oraz przywrócenie praworządności.

Jest oczywiste, że podstawową rzeczą w ramach tego ostatniego warunku jest powołanie organu, który zapewni, że w Polsce składy orzekające będą sądami niezależnymi i ustanowionymi na podstawie prawa. Nie został też spełniony warunek przywrócenia do orzekania, zwłaszcza sędziów Igora Tulei i Pawła Juszczyszyna. Zamiast tego mamy kolejnych zawieszonych sędziów.

Projekt prezydenta zakłada, że nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej z automatu ma badać czy zawieszenie sędziów i obniżenie im pensji jest zasadne. I jeśli uzna, że nie, to ich odwiesi. Dziś takich sędziów jest 6, w tym 5 zawieszono za wykonanie wyroków TSUE i ETPCz. Zawieszenie grozi jeszcze kilku kolejnym. Prezydent może mówić, że ci sędziowie mają szansę na powrót do orzekania.

– Orzeczenia TSUE z lipca 2021 roku wywołują takie skutki, że Juszczyszyn i Tuleya już powinni być przywróceni do orzekania, a kolejni sędziowie nie powinni być zawieszani. Powinni być przywróceni z automatu. Tymczasem prezydent mówi, że może dostaną na to szanse od nowej Izby, być może obsadzonej przez neo-sędziów. To tak jakby ktoś im robił łaskę. Prezydent albo nie rozumie tych orzeczeń, albo udaje, że ich nie rozumie.

Prezydent w projekcie proponuje test na bezstronność i niezawisłość wszystkich sędziów sądów powszechnych, wojskowych, administracyjnych i sędziów SN. Strony procesów będą mogły każdemu sędziemu postawić zarzut stronniczości, który ich zdaniem może wpłynąć na treść dotyczącego ich orzeczenia. Jeśli to udowodnią, to dany sędzia zostanie wyłączony z rozpoznania sprawy. Projekt przewiduje też odszkodowania od 2 tys. zł do 20 tys. zł dla stron procesu za prawomocne wyroki wydane do tej pory przez „stronniczych” sędziów. Obywatele będą mieli pół roku na złożenie wniosków dotyczących starych wyroków. Taki test przewiduje uchwała pełnego składu SN ze stycznia 2020 roku i ETPCz w wyroku dotyczącym Islandii. Ale te orzeczenia wprowadzały test tylko do oceny legalności nowych, wadliwych powołań na sędziego. Tymczasem prezydent chce taki test wprowadzić dla wszystkich sędziów, również legalnych. Czy w ten sposób legalizuje neo-sędziów mówiąc, że tak naprawdę to można podważyć status każdego sędziego? Czy to otwarcie drogi do chaosu, bo badanie statusu sędziów to dla zawalonych sprawami sądów dodatkowa praca? Czy też to sposób na wykluczanie z ważnych dla władzy procesów niezależnych sędziów?

– Ten test da stronom procesów prawo do podważania wszystkich sędziów. Ale to przepis na chaos, rozmycie odpowiedzialności neo-sędziów i przede wszystkim przepis na to, by utrzymać w SN swoich sędziów. Już w tym roku w Izbie Cywilnej będzie więcej neo-sędziów.

Projekt prezydenta nie zbliża nas do rozwiązania problemu praworządności. Może to jest jeden krok w dobrym kierunku, jak mówią niektórzy. Ale moim zdaniem jednocześnie jest to dziesięć kroków w przeciwnym kierunku. Ten projekt ma zabetonować zmiany w SN i zalegalizować wszystkich neo-sędziów.

Proszę zwrócić uwagę, że ten test na niezawisłość i bezstronność nie może się opierać tylko na zarzucie dotyczącym powołania sędziego. Zarzut musi być wykazany w związku z konkretną sprawą. Praktyka pokazuje, że takie procesy są nie do wygrania. Ponadto ETPCz wyraźnie mówi, że nie chodzi o ocenę konkretnej osoby, ale chodzi o system powołania takich osób na sędziego. To ten system decyduje o tym, że wszystkie takie osoby nie są niezależne. Projekt jest więc sprzeczny z orzecznictwem ETPCz.

Liczę, że KE nie da się nabrać na te pozorowane ruchy. Bo ten projekt nie realizuje tych dwóch orzeczeń TSUE z lipca 2021 roku. Zresztą projekt prezydenta przedstawiono w dniu, gdy ETPCz wydał trzeci wyrok dotyczący neo-sędziów. Ten ostatni wyrok dotyczył neo-sędziów z Izby Cywilnej, w tym Małgorzaty Manowskiej[Trybunał podważył ich legalność – red.].

ETPCz mówi wyraźnie: „musicie zmienić system powoływania sędziów”. A projekt prezydenta nic o tym nie mówi. Nie ma słowa o nowej KRS, źródle problemów z praworządnością i neo-sędziach, których zresztą powołał prezydent.
Projekt prezydenta zmienia tylko tabliczkę Izba Dyscyplinarna na Izbę Odpowiedzialności Zawodowej. I mówi neo-sędziom, że mogą zostać w systemie wymiaru sprawiedliwości. To jest projekt, który ma legalizować bezprawie w sądach, za które w dużej mierze odpowiada prezydent.

Prezydent w projekcie daje też sędziom marchewki. Wprowadza przepis, że przewinieniem dyscyplinarnym nie będzie zadanie pytań prejudycjalnych do TSUE i przeprowadzenie testu na niezawisłość i bezstronność sędziego. Będzie też można wznawiać zakończone w Izbie Dyscyplinarnej sprawy o uchylenie immunitetu i sprawy dyscyplinarne, w których był zarzut za treść wydanego orzeczenia. Z drugiej strony, projekt nie wykonuje zabezpieczenia TSUE z 14 lipca 2021 roku. W tym zabezpieczeniu Trybunał m.in. zawiesił przepisy ustawy kagańcowej, pozwalające ścigać sędziów za podważanie legalności neo-sędziów, czy Izby Dyscyplinarnej, TK Przyłębskiej lub nowej KRS. I te przepisy nadal będą obowiązywać. Co więcej prezydent wprowadza kolejny bat na sędziów, bo nowym deliktem dyscyplinarnym ma być „odmowa wymiaru sprawiedliwości”.

– Ten projekt jest sprzeczny sam z sobą. Polscy sędziowie są sędziami europejskimi i mogą zadawać pytania prejudycjalne do TSUE. Prezydent nie robi nam żadnej łaski, że nie będzie nas za to karał. Ale co z tego, że pytania prejudycjalne do TSUE mają nie być ścigane, skoro za wykonanie wyroków TSUE wydanych w odpowiedzi na te pytania nadal będziemy odpowiadać dyscyplinarnie [TSUE podważył legalność nowej KRS, Izby Dyscyplinarnej i neo-sędziów, sędziowie te wyroki wykonują i za to są dziś represjonowani – red.].

Będzie też można karać za odmowę wymiaru sprawiedliwości. Czyli jeśli dziś sędziowie wykonując wyroki ETPCz i TSUE nie chcą sądzić z neo-sędziami, to projekt prezydent proponuje, by było to przewinieniem dyscyplinarnym.

Dlatego ten projekt jest kłamliwy i sprzeczny ze sobą. Z jednej strony jest obietnica, że coś nie będzie deliktem dyscyplinarnym, a z drugiej strony wprowadza się kolejne regulacje dyscyplinarne. Owszem sędzia będzie mógł zadać pytania do TSUE, ale jak wygra to nie będzie mógł zastosować tego wyroku.

Co więcej. W projekcie prezydenta są elementy sprzeczne z kolejnym wyrokiem ETPCz [z listopada 2021 roku – red.]. Projekt poszerza bowiem uprawnienia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, choć ETPCz też podważył jej legalność, w zasadzie zrównując jej status ze statusem Izby Dyscyplinarnej.

Prezydent proponuje jeszcze jeden zakaz dla sędziów. Nie będą już mogli podważać orzeczeń wydanych przez neo-sędziów, tylko z powodu powołania ich przez nową KRS. To ma być kolejny sposób na ich legalizację?

– To potwierdza to, o czym mówię, że przepisy tego projektu są sprzeczne z orzecznictwem europejskim. To doprowadzi do zablokowania wykonania orzeczeń Trybunałów i badania statusu neo – sędziów. Chodzi o to by oni zostali. A jak w SN zostaną sami neo – sędziowie to już nikt tam nie zada pytań prejudycjalnych kwestionujących ich status.

Czy Komisja Europejska i TSUE zaakceptuje projekt Dudy jako wykonanie orzeczeń TSUE i pójdzie na kompromis?

– Mam nadzieję, że nie. Widziałem daleko idącą determinację KE ws. praworządności w Polsce. Uprzedzaliśmy kilka lat temu, że władza będzie chciała tylko zmienić tabliczki. Podkreślaliśmy, że główny problem to neo-sędziowie i obecna KRS. Myślę, że KE jest jednak doskonale zorientowana. Iustitia przedstawi analizę projektu prezydenta w zakresie wykonania orzeczeń TSUE. Komisji Europejskiej pozostanie decyzja polityczna. Myślę, że niezwykle ważny będzie wyrok TSUE z 16 lutego 2022 roku w sprawie mechanizmu pieniądze za praworządność. Pokaże on, czy UE jest unią polityki i pieniądza, czy przede wszystkim wartości i zasad.

A co z rekordowymi karami za dalsze działanie Izby Dyscyplinarnej?

– Są nadal naliczane, niezależnie od tego, czy ktoś zrobi projekt. Teraz wszystko jest w rękach KE. Wcześniej jednak to polski parlament musi zdecydować czy wybierze projekt ministra Ziobry – określany jako ustawa dożynkowa -, czy projekt prezydenta betonujący obecną sytuację w sądach, czy też projekt zgłoszony w Sejmie przez partie opozycyjne. Ten ostatni projekt przygotowała Iustitia i został wcześniej przyjęty przez Porozumienie dla Praworządności. On jako jedyny realnie przywraca mechanizmy praworządności i wykonuje wszystkie orzeczenia TSUE oraz ETPCz. I tylko ten projekt daje gwarancje zatrzymania kar i uruchomienia dla Polski dziesiątki miliardów w ramach funduszu pomocowego.

OKO.PRESS

Więcej postów