Uczniowie do szkół, urzędnicy do domów. Rząd wprowadza nowe zasady, żeby walczyć z 5 falą pandemii

30 586 nowych zakażonych! Takiego przypływu koronawirusa jeszcze u nas nie było. Minister Adam Niedzielski mówi, że może być jeszcze gorzej i prognozuje 50 tysięcy zakażonych dziennie. – Sytuacja robi się trudna — dodał i nakazał urzędnikom administracji publicznej pracę zdalną. Dzieci wciąż mają chodzić do szkół.

Ostatnie dni można nazwać eksplozją epidemii COVID-19; w czwartek (20.01.2022 r. red) liczba zachorowań także wyniesie ponad 30 tys. – powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski. Szczytu dziennej liczby zakażeń, według ministra, należy spodziewać się na początku lutego.

W ciągu najbliższych dni zatrudnieni w administracji publicznej mają obowiązkowo przejść na pracę zdalną.

Wyjątkiem od tej zasady mają być te stanowiska, na których praca w urzędzie jest niezbędna do zapewnienia pomocy obywatelom, ze względu na przepisy prawa lub potrzeby urzędu lub jednostki, a ich realizacja nie jest możliwa w ramach pracy zdalnej.

Przeniesienie części urzędników na pracę zdalną ma doprowadzić do zmniejszenia liczby kontaktów między pracownikami urzędów administracji oraz z interesantami.

Adam Niedzielski zaapelował do szefów firm, by też, w miarę możliwości, wysyłali podwładnych do pracy w domu. Uczniowie jednak pozostają w szkołach, ewentualne decyzje dotyczące nauczania będą podejmowane po feriach zimowych.

W pokonaniu piątej fali ma też pomóc wprowadzenie ustawy umożliwiającej pracownikom bezpłatne testowanie się, a szefom weryfikację certyfikatów covidowych podwładnych. Resort zdrowia chce też, by testy na COVID-19 można było robić w każdej aptece. Dodatkowo rozważane jest skrócenie kwarantanny i izolacji. Z informacji Faktu wynika, że miałyby one trwać 7 dni zamiast 10.

Czy to dobry pomysł? Pytamy wirusologa, prof. Włodzimierz Guta. – To zależy, czy mówimy o osobach zaszczepionych, czy nie. U zaszczepionych jest taka możliwość. Ekspert zapytany, co w takiej sytuacji z osobami niezaszczepionymi, mówi szczerze: – Zależy, ilu ich mamy. Jeśli jest to połowa ludności, zostawiamy stare zasady.

Z kolei prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie tłumaczy: – Obserwujemy takie skracanie w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, nawet do pięciu dni. Uważam, że można ograniczyć ten czas do siedmiu dni, na pewno nie krócej. Są wyniki badań, które sugerują, że niektóre osoby zakażały nawet do 10 dni.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!