Parlament Europejski debatuje na temat ratyfikacji konwencji stambulskiej. Spurek dla Faktu: Pisałam do Morawieckiego jako męża i ojca

25 listopada w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata na temat konwencji stambulskiej dotyczącej przemocy wobec kobiet i jej ratyfikacji przez Unię Europejską. Jeżeli dojdzie do tego, między Polską a Unią otworzy się kolejny front sporu. Polski rząd nie ukrywa, że planuje wypowiedzieć konwencję. – Wystosowałam w tej sprawie list do premiera Morawieckiego, zwróciłam się do niego jako do ojca i męża. Zaapelowałam o wycofanie z Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności konwencji stambulskiej. Niestety, nie zrobił tego — mówi Faktowi europosłanka Sylwia Spurek.

 Fakt: Jak ocenia pani działalność polskiego rządu w zakresie walki z przemocą wobec kobiet, pomijając sprawę konwencji stambulskiej? 

 Europosłanka Sylwia Spurek:  Bardzo dobrze oceniam ostatnią nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i wprowadzenie natychmiastowego nakazu opuszczenia lokalu przez sprawcę, który od grudnia ubiegłego roku może być wydawany przez policję. Uważam, że to jest świetna zmiana, którą sama przygotowałam i o którą apelowałam od 2003 r. Dobrze, że rząd PiS to zrobił.

Pozytywne jest również to, że rząd pracuje nad tym, aby dodać do ustawy definicję przemocy ekonomicznej. Tego do tej pory nie było, a przecież wydzielanie pieniędzy jak kieszonkowego, opresyjne rozliczanie z pieniędzy, niepłacenie alimentów na własne dziecko, to także przemoc. Trzymam za te prace kciuki.

Z drugiej strony mamy jednak do czynienia z kurczowym bronieniem trwałości rodziny za wszelką cenę, które pojawia się w wielu wypowiedziach publicznych różnych polityków prawej strony. Musimy chronić nie tyle trwałość rodziny, ale każdego jej członka. Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie też jest obroną rodziny. Jeżeli będziemy sprawcom pokazywać determinację w przeciwdziałaniu przemocy, którą stosują i brak akceptacji dla ich zachowań, to działamy właśnie na rzecz tej rodziny, bo sprawca nie czuje się bezkarny i zaczyna w końcu zachowywać się w sposób prawidłowy. Jeżeli nie będziemy ścigać sprawców, robić kampanii dotyczących przeciwdziałania przemocy w rodzinie, wspierać organizacji pozarządowych, które zapewniają pomoc ofiarom przemocy w rodzinie, to nie zwalczamy skutecznie tej przemocy. Tych działań mi brakuje. Rząd PiS tworzy nieracjonalny mit obrony rodziny, w której jest przemoc, ale nie można zwalczać tej przemocy, bo najważniejsza jest trwałość rodziny.

 Czy celowe byłoby więc powołanie rzeczniczki praw kobiet? 

– Mamy w rządzie pełnomocniczkę ds. równego traktowania, niestety niewiele wiemy na temat jej działań, także na rzecz kobiet i przeciw przemocy wobec kobiet. Stanowisko istnieje, ale nie widzę zaangażowania pani minister Anny Schmidt-Rodziewicz w te działania. Oczywiście, problemem przemocy wobec kobiet zajmuje się Rzecznik Praw Obywatelskich. Od 2015 r., kiedy zostałam jego zastępczynią, razem z moim zespołem zaczęliśmy podejmować te działania na dużą większą skalę i regularnie przekazywać rządowi rekomendacje koniecznych zmian w prawie i w praktyce jego stosowania.

Być może po dwóch kadencjach rządów PiS takie stanowisko by się przydało, aby odbudować gwarancje praw kobiet. Chodzi o najbardziej dotkliwe obszary, takie jak przemoc wobec kobiet, ich zdrowie, prawa reprodukcyjne i seksualne. To są tematy, gdzie PiS działa na rzecz ograniczania ich praw.

 Paradoksalnie, w 10. rocznicę przyjęcia konwencji stambulskiej, która mija w tym roku, polski Trybunał Konstytucyjny może orzec, że konwencja jest niezgodna z konstytucją.  

– Mam dość ataków rządzących na konwencję. Ze strony ministra sprawiedliwości słyszymy o planach jej wypowiedzenia. Premier składa wniosek o stwierdzenie jej niekonstytucyjności przez Trybunał Konstytucyjny. Prezydent mówi: „nie stosujmy konwencji”. To są ataki na akt prawny, ratyfikowany przez Polskę, którego celem jest ratowanie zdrowia i życia. Ratowanie kobiet, które doświadczają gwałtów, molestowania seksualnego, nie są bezpieczne we własnym domu, ale też wsparcie innych ofiar przemocy w rodzinie – dzieci, osób z niepełnosprawnościami, osób starszych, mężczyzn. Konwencja to nie jest ideologia. Chciałabym, żebyśmy w końcu zaczęli rozmawiać o niej merytorycznie, jak ją w pełni wdrożyć do polskiego porządku prawnego, a nie cały czas dyskutowali o mitach i stereotypach na jej temat.

W ubiegłym roku wystosowałam list do pana premiera Morawieckiego, w którym napisałam to, o czym on być może nie wie – o czym ta konwencja jest, a o czym nie jest. Zwróciłam się do niego także jako do ojca i męża. Zaapelowałam o wycofanie z Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności konwencji stambulskiej. Niestety, nie zrobił tego. W tym roku też planuję taki apel wystosować.

 Czy premier odpisał? 

– Sam premier nie odpisał, ale dostałam odpowiedź pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania. Nie była to jednak poważna, merytoryczna odpowiedź, składała się głównie z cytatów z przepisów prawnych. Zero konkretów, jak te przepisy są w praktyce stosowane i zero informacji, dlaczego premier nie chce wycofać wniosku w sprawie konwencji z TK.

 We wrześniu ukazał się raport ekspertów Rady Europy o wdrażaniu przez Polskę konwencji stambulskiej. Specjaliści wytknęli nam błędy, a jednym z najpilniejszych zaleceń była zmiana prawnej definicji zgwałcenia tak, by objęła relacje seksualne bez wyraźnej zgody. 

– Kluczowa jest kwestia zmiany znamion przestępstwa zgwałcenia, bo cały czas przyjmujemy założenie, że ofiara musi się bronić i fizycznie odpierać atak. Jeżeli tego oporu i obrony nie ma, to nie ma też gwałtu. Ale, co ważne, konwencja stambulska zakłada stworzenie całościowego systemu, w którym wszystkie służby i instytucje państwa będą ze sobą współpracowały, działały w sposób skoordynowany, wspierały ofiary przemocy i z pełną determinacją ścigały sprawcę, a organy państwa prowadziły kampanie podnoszące świadomość oraz specjalistyczne szkolenia dla policji, prokurator i sądów. Takiego całościowego systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie nie ma w Polsce. Jest duży bałagan, brak koordynacji i wiedzy u osób, które powinny pomagać.

Niestety, nie zawsze instytucje i służby wspierają ofiarę tak jak powinny, zdarza się, że akceptują wymówki sprawcy, że to nie jego wina, bo został sprowokowany, albo że właściwie nie doszło do przemocy. Policja powinna z pełnym zaangażowaniem zbierać wszystkie dowody, dokumentować przemoc, prawidłowo wypełniać niebieską kartę. Teraz wiele ofiar przemocy w rodzinie nie zgłasza przestępstw, bo już raz zostały potraktowane niepoważnie, nikt im nie uwierzył i przerzucano na nie odpowiedzialność za przemoc. To powoduje, że ofiary nie idą na policję, do prokuratury, do sądu, bo nie mają już zaufania do systemu państwa. Konwencja przyjmuje zasadę „wszystkie ręce na pokład”. Mamy wesprzeć ofiarę pomocą prawną, psychologiczną, materialną, pomóc jej w znalezieniu pracy. Mamy odizolować sprawcę od ofiary, doprowadzić jego sprawę do sądu, udowodnić jego winę, skazać go i skierować do udziału w programie korekcyjno-edukacyjnym, bo on musi oduczyć się stosowania przemocy.

 Na pewno zgłaszają się do pani kobiety, które doświadczyły przemocy. Na co się skarżą najczęściej? 

– Zgłaszają się i dziękuję im za to zaufanie. Większość kobiet, która do mnie pisze, ma problem z lekceważeniem ich sprawy na policji, w prokuraturze i sądach. Skarżą się na brak poważnego podejścia do ich sytuacji, a przecież one nie są bezpieczne we własnym domu. Nie mogą wrócić do miejsca, w którym powinny się czuć najbardziej komfortowo. Kobiety czują się osądzane, obwiniane, są pytane, czy chcą wsadzić do więzienia ojca swoich dzieci, czy są gotowe na wieloletnie postępowanie sądowe i czy na pewno tego chcą. Zamiast słyszeć „jak mogę pani pomóc” i otrzymać wszechstronną pomoc, spotykają się z wątpliwościami, zastrzeżeniami, są zniechęcane do walki o siebie.

 Dzisiaj w Parlamencie Europejskim będzie debata na temat konwencji i jej ratyfikacji przez Unię Europejską? Czy są na to szanse? 

– Kluczowe są dwie rzeczy. Pierwsza to ratyfikacja konwencji przez Unię Europejską, bo to zobowiązuje całą Unię i jej organy do realizacji standardów, które są zapisane w konwencji. A druga rzecz to presja Komisji Europejskiej na to, żeby wszystkie państwa członkowskie ratyfikowały konwencję. Kilka państw jeszcze tego nie zrobiło, a część, tak jak Polska, chce się z niej wycofać. W czasie debaty będziemy o tym problemie rozmawiać, bo do głosu dochodzą organizacje skrajnie prawicowe, które reprodukują stereotypy na temat konwencji. Dlatego wydałam konwencję stambulską w wersji polskiej, w formie książki pt. „Nasza Konwencja”, wraz z raportem wyjaśniającym, czyli uzasadnieniem do Konwencji, które dotąd nie było przetłumaczone na język polski. Chcę pokazać, że w konwencji nie ma niczego, czego trzeba się obawiać. Wręcz przeciwnie, powinniśmy zacząć jej bronić. To jest swojego rodzaju konstytucja praw osób doświadczających przemocy w rodzinie.

 Jeśli Unia ratyfikuje konwencję to powstanie kolejny punkt zapalny na linii Polska – Bruksela… 

– Jest wiele głosów przeciwnych ratyfikacji konwencji przez Unię, ale po naszej stronie jest Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który wyraźnie powiedział, że Rada, czyli organ UE, w której ratyfikacja konwencji jest zablokowana, nie musi czekać na jednomyślność wszystkich państw członkowskich. Konwencja może zostać ratyfikowana przez Unię nawet przy braku jednomyślności. Na razie Rada nie reaguje na to orzeczenie. Piłeczka jest po jej stronie, ale ogromną rolę może odegrać Komisja Europejska, która przez dwa lata nic w tej sprawie nie zrobiła. Ona powinna przekonywać państwa członkowskie do ratyfikacji konwencji, naciskać na nie.

Mam duży żal do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, bo zadeklarowała to w swoim wystąpieniu jako kandydatka na szefową Komisji. Mnie także obiecała to osobiście w czasie spotkania, kiedy kandydowała na przewodniczącą. Zapewniała, że ratyfikacja konwencji przez Unię oraz dyrektywa o przeciwdziałaniu przemocy ze względu na płeć to są jej priorytety. Nie wywiązała się z tego, nic z tego nie zostało do tej pory zrobione.

Dopiero te dwa elementy – ratyfikacja konwencji przez Unię i przez każde państwo członkowskie osobno – mogą stworzyć skuteczny system zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet w całej Wspólnocie.

 Jakich rozwiązań prawnych w zakresie walki z przemocą brakuje w Polsce? 

– System przeciwdziałania przemocy w rodzinie można porównać do budynku. Jego fundamenty to wsparcie dla ofiar przemocy, ściany to działanie wobec sprawców, a dachem jest zwalczanie stereotypów. Jeżeli nie będziemy zwalczać stereotypów na temat ról w rodzinie, to dom, którym jest system przeciwdziałania przemocy w rodzinie, nie będzie funkcjonować. Jeśli zabraknie chociaż jednego z tych elementów – działania wobec ofiar, sprawców, edukacji – to system nie zadziała.

W zasadzie w każdym z tych obszarów mogę wskazać braki i wyzwania. Nie ma specjalistycznych szkoleń, pełnego, kompleksowego i specjalistycznego wsparcia dla ofiar, nie ma porządnej realizacji programów korekcyjno-edukacyjnych dla sprawców. Nie są nawet egzekwowane przepisy, które już obowiązują. Nie wszystkie gminy realizują obowiązki wynikające z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Od 2010 r. każda gmina musi przyjąć program przeciwdziałania przemocy. Negatywnym prekursorem jest tu Zakopane, które do tej pory nie uchwaliło tego programu. Teraz także inne miasta i miasteczka go nie realizują, a rząd tego od nich nie egzekwuje.

 Rozmawiała: Beata Czuma 

Europosłanka Sylwia Spurek walczy o ratyfikację konwencji stambulskiej przez Unię Europejską.

Sylwia Spurek od lat zajmuje się przemocą wobec kobiet.

Zdaniem Sylwii Spurek, Polska nie wypełnia zaleceń konwencji stambulskiej.

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie   znajdziecie tutaj.   Napisz list do redakcji:   List do redakcji   Podziel się tym artykułem: Facebook Twitter

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!