Donald Tusk chce wystartować w wyborach prezydenckich. „Po to wrócił do polskiej polityki”

Donald Tusk wrócił do polskiej polityki tylko po to, by w 2025 roku wystartować w wyborach prezydenckich – informuje na łamach tygodnika „Sieci” Stanisław Janecki. Jak podkreśla, Tusk zamierza powtórzyć strategię z 2014 roku.

Kalkulacje Tuska

Stanisław Janecki wskazuje, że „Donald Tusk uznał, że w 2025 r. może mieć szansą na zwycięstwo z kilku powodów”.

Założył, że PiS nie będzie rządziło dłużej niż dwie kadencje, bo to jest w Polsce maksimum tego, co można osiągnąć. A jeśli to on byłby liderem zwycięskiej opozycji w wyborach w 2023 r., miałby prezydenturę w kieszeni, niezależnie od tego, czy przed nią byłby premierem, czy tylko kreatorem szefa rządu. Tym bardziej że PiS musiałoby znaleźć całkiem nowego kandydata i jeszcze go wypromować. No i Rafał Trzaskowski jako kandydat już byłby „trafiony”, czyli naznaczony porażką sprzed pięciu lat. Bez tego „garbu” Trzaskowskiego trudno byłoby odstręczyć od kandydowania czy wręcz mu to uniemożliwić. W efekcie Tusk wykalkulował, że w 2025 r. będzie miał największe szanse ukoronowania swej kariery funkcją głowy polskiego państwa — zauważa publicysta.

Bądźcie odważni w stawianiu pytań, nie dajcie sobie wmówić, że mamy myśleć w sposób jednakowy, że mamy „nie przeszkadzać i popierać” — powiedział sDonald Tusk w swoim wystąpieniu na Uniwersytecie Warszawskim w 2019 r. Pytany z kolei na dziedzińcu przez swoich sympatyków, czy weźmie udział w wyborach prezydenckich, ten odpowiedział wymijająco: „Przecież to za… 200 lat”.

wpolityce.pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!