Koalicja do spraw wyzwolenia Krymu, czyli polityczny sukces Zełenskiego

Koalicja do spraw wyzwolenia Krymu, czyli polityczny sukces Zełenskiego

Przedstawiciele 46 państw, w tym prezydent Andrzej Duda, wzięli wczoraj udział w inauguracyjnym szczycie Platformy Krymskiej. Inicjatywa ma koordynować działania międzynarodowych partnerów Ukrainy na rzecz zmuszenia Rosji do zwrotu zajętego siedem lat temu półwyspu.

W przeddzień 30. rocznicy proklamowania niepodległości Ukrainy prezydent Wołodymyr Zełenski zebrał przedstawicieli 46 państw na inauguracyjnym szczycie Platformy Krymskiej (KP). Organizacja ma koordynować międzynarodowe naciski na Rosję, a jej ostatecznym celem jest przywrócenie ukraińskiej władzy nad utraconym w 2014 r. półwyspem.

Pokojowe zakończenie okupacji

– Po raz pierwszy na poziomie międzynarodowym uznano Rosję za państwo okupanta. Powstała potężna koalicja międzynarodowa na rzecz wyzwolenia Krymu spod rosyjskiej okupacji – triumfował Zełenski, dla którego sukcesem jest sam fakt zorganizowania szczytu z udziałem m.in. przedstawicieli wszystkich członków Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego. 13 krajów, w tym Polska, przysłało do Kijowa prezydentów lub premierów. – Jesteśmy za to wdzięczni naszym zachodnim sąsiadom – mówi DGP Mykoła Toczycki, doświadczony dyplomata, który odpowiadał w ukraińskim MSZ za organizację szczytu.

Na tak wysokim szczeblu były reprezentowane głównie państwa środkowoeuropejskie. Z Francji przyleciał szef MSZ, ze Stanów Zjednoczonych – sekretarz transportu, a Niemcy w ostatniej chwili wysłały ministra gospodarki zamiast szefa dyplomacji. Heiko Maas został w RFN oficjalnie ze względu na kryzys afgański. Kanclerz Angela Merkel była na Ukrainie w niedzielę, jednak nie została ani na szczyt, ani na dzisiejsze obchody Dnia Niepodległości. Politolog Ołeksij Harań nie uważa tego za porażkę. – Są kraje, jak Hiszpania czy Włochy, które na co dzień mają inne priorytety w polityce zagranicznej, a jednak wzięły udział w wydarzeniu – zwraca uwagę.

Powstaną biuro Platformy Krymskiej w Kijowie i przedstawicielstwa zagraniczne

W deklaracji końcowej potępiono systematyczne łamanie praw człowieka na Krymie, jego militaryzację i łamanie swobody żeglugi. Zapowiedziano, że celem KP ma być „pokojowe zakończenie okupacji”. W imieniu Polski pod dokumentem podpisał się Andrzej Duda. – W deklaracji, która potępia okupację Krymu, zawsze będzie miejsce na podpis przedstawiciela Federacji Rosyjskiej. Sądzę, że najpewniej będzie to ostatni podpis złożony na ostatnim szczycie Platformy Krymskiej w Jałcie – szydził Zełenski podczas wystąpienia podsumowującego obrady szefów delegacji.

Rosjanie od miesięcy naciskali na partnerów, by zbojkotowali kijowskie wydarzenie. Wpisali też na listę sankcyjną kolejnych ukraińskich polityków, w tym ministra spraw zagranicznych Dmytra Kułebę. – Traktujemy to wydarzenie jako wyjątkowo nieprzyjazne wobec naszego kraju. Kategorycznie odrzucamy podobne stwierdzenia (że Krym to Ukraina – red.) wobec rosyjskiego Krymu. To antyrosyjskie wydarzenie – komentował wczoraj Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Władimira Putina. Kilka dni wcześniej sekretarz Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew wróżył w rozmowie z „Izwiestijami”, że Ukrainę czeka los Afganistanu.

Czyny czy gesty

– Ich histeria świadczy o tym, że postępujemy prawidłowo – kwituje Wałerij Czały, były ambasador Ukrainy w USA. KP ma być regularnym formatem konsultacji międzynarodowych partnerów Ukrainy. Inicjatywa zostanie też zinstytucjonalizowana. Powstanie biuro KP w Kijowie i jego przedstawicielstwa zagraniczne. Zełenski osiągnął cel: kolejni prezydenci, premierzy i ministrowie podkreślali, że Krym jest integralną częścią Ukrainy. Trójjęzyczne hasło „Crimea is Ukraine / Krym ce Ukrajina / Qırım bu Ukraina” po angielsku, ukraińsku i krymskotatarsku było mottem konferencji. – Powrót Krymu do macierzy ma być ideą narodową, która łączy wszystkich Ukraińców od Użhorodu po Stanicę Ługańską – przekonuje Anton Korynewycz, przedstawiciel prezydenta na Autonomiczną Republikę Krymu.

Jednak w środowiskach eksperckich słychać też opinie, że szczyt został zorganizowany głównie ze względów wizerunkowych, a w polityce wobec Krymu nad czynami przeważają gesty symboliczne, jak ustawowe uznanie mieszkających tam narodów (Karaimów, Krymczaków i Tatarów Krymskich) za rdzenne. Zapytaliśmy Korynewycza, jakie kroki zostaną podjęte w ramach obiecywanego wewnętrznego wymiaru KP. – Stałe biuro KP powstanie właśnie po to, by regularnie pracować z naszymi obywatelami. Będziemy pracować nad tym, by jak najwięcej usług publicznych było dostępnych w trybie online dla mieszkańców terenów tymczasowo okupowanych – odpowiedział.

Zapytaliśmy też, czy państwo przewiduje zwiększenie zakresu stypendiów dla krymskiej młodzieży, która chciałaby się uczyć i studiować na „kontynencie”, jak mieszkańcy Krymu określają Ukrainę właściwą. – Pracujemy nad tym. Młodzież jest dla nas kluczowa – uciął, przypominając, że w marcu Zełenski podpisał kompleksową „Strategię deokupacji Krymu”, precyzującą najważniejsze kierunki polityki wobec terenów anektowanych przez Rosję. Wczorajszy szczyt i powołanie KP to jedna z propozycji zapisanych w tamtym dokumencie, który przygotowała prezydencka Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Ten organ odgrywa coraz większą rolę w ukraińskiej polityce, zwłaszcza odkąd jego pracami kieruje Ołeksij Daniłow.

– Popierają nas niemal wszystkie państwa demokratyczne – mówił Daniłow w marcowym wywiadzie dla DGP. – Rosja ma wielką armię. Wiemy, ilu ludzi wysłali na Krym. Jeśli komuś się wydaje, że to jakiś lokalny problem, to się myli. W 2008 r. to samo sądzono o wojnie w Gruzji. Nie możemy być niewolnikami. Jesteśmy wolnym narodem. W przeciwieństwie do Rosjan nigdy nie mieliśmy swojego cara – dodawał. Odkąd w 2014 r. Kreml zajął Krym, korzystając z porewolucyjnego chaosu na Ukrainie, jego terytorium zostało silnie zmilitaryzowane, a mieszkańcy o proukraińskim nastawieniu, zwłaszcza Tatarzy Krymscy, stanowiący 13 proc. mieszkańców, są poddawani represjom. Tydzień temu rosyjski sąd skazał czterech Tatarów Krymskich na 12 do 18 lat więzienia. Według danych ukraińskich na Krymie siedzi 113 więźniów politycznych, z czego 69 proc. jest narodowości krymskotatarskiej.

Ten tydzień upłynie Andrzejowi Dudzie pod znakiem polityki wschodniej. Prezydent wraca z Ukrainy we wtorek, a w czwartek uda się z dwudniową wizytą do Mołdawii, gdzie niedawno siły prozachodnie odniosły przekonujące zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.

– Ukraina potrzebuje dziś w sposób nadzwyczajny solidarności międzynarodowej. Nasze dzisiejsze spotkanie jest okazją do wyrażenia solidarności z narodem ukraińskim, a także krymskotatarskim, oraz zakomunikowania światu, że nie uznajemy nielegalnej okupacji oraz aneksji Autonomicznej Republiki Krymu i Sewastopola przez Federację Rosyjską – mówił Duda podczas szczytu Platformy Krymskiej w Kijowie. Wczoraj we francuskim dzienniku „Le Figaro” prezydenci Polski i Ukrainy opublikowali wspólny artykuł, w którym przekonują, że Kijów zasługuje na perspektywę akcesji do Unii Europejskiej. „Europa nie kończy się na Łabie i Odrze. I równie sztucznym, historycznie absurdalnym i niesprawiedliwym byłoby budowanie murów na Bugu, gdzie Polska graniczy z Ukrainą” – czytamy.

Andrzej Duda wspólnie z prezydentami Estonii, Litwy i Łotwy podpisał też czterostronną deklarację w sprawie Białorusi. Głowy państw odniosły się do sprowokowanego przez Alaksandra Łukaszenkę kryzysu migracyjnego. „Od czerwca mamy do czynienia z atakami hybrydowymi na wschodniej granicy Unii Europejskiej i NATO. Wykorzystywani są bezbronni obywatele państw trzecich, wśród których rośnie liczba przypadków nielegalnego przekraczania granicy z Białorusi (…). Niezwykle ważne są wysiłki Komisji Europejskiej i agencji unijnych na rzecz powstrzymania nielegalnej migracji. Ponadto dążymy do stałej współpracy oraz trwałych rozwiązań z Irakiem i innymi krajami w celu powstrzymania podstępnego procederu przemytu ludzi” – napisali prezydenci. Dzisiaj Andrzej Duda weźmie udział w obchodach 30. rocznicy odzyskania niepodległości przez Ukrainę.

Przedstawiciele 46 państw, w tym prezydent Andrzej Duda, wzięli wczoraj udział w inauguracyjnym szczycie Platformy Krymskiej. Inicjatywa ma koordynować działania międzynarodowych partnerów Ukrainy na rzecz zmuszenia Rosji do zwrotu zajętego siedem lat temu półwyspu. – Jesteśmy wdzięczni za sankcje nałożone na agresora, ale to za mało, by wyzwolić Krym spod okupacji – mówił podczas obrad Mustafa Dżemilew, polityczny i moralny przywódca narodu krymskotatarskiego. Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślał, że w deklaracji końcowej szczytu po raz pierwszy na poziomie międzynarodowym określono Rosję mianem okupanta Krymu.

gazetaprawna.pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!