Premier Morawiecki na urlopie. Co tam robił?

Po sejmowej burzy związanej z przegłosowaniem „Lex TVN” Mateusz Morawiecki (53 I.) znalazł chwilę na odpoczynek. Premier urwał się z pracy na trzy dni i wyjechał do nadbałtyckich Dębek. Ale co to za urlop, skoro wisiał ciągle na telefonie…

Szef rządu nad Bałtykiem zjawił się w czwartek po południu. Dołączył do żony Iwony (53 l.), która przyjechała tam kilka dni wcześniej. Choć premier był kilkaset kilometrów od Warszawy, skąd na co dzień nadzoruje prace rządu, to nie pozwolił sobie na wiele chwil wytchnienia.

W piątek prowadził wiele rozmów telefonicznych, przechadzając się po trawniku przed swoją nadmorską posiadłością. Komórki nie zostawił nawet wtedy, gdy wybrał się na samotny spacer brzegiem morza. I tak minął ten krótki urlop. W niedzielę rano premier Morawiecki był już w Warszawie, gdzie uczestniczył w obchodach święta Wojska Polskiego.

Jednak ani na chwilę, szef rządu nie rozstawał się z telefonem i słuchawkami.

fakt.pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!