Morawieckiego nie wpuścili do kościoła. Kontrowersje na pogrzebie słynnego Polaka

Morawieckiego nie wpuścili do kościoła

Zofia Romaszewska nie została wpuszczona na pogrzeb Jana Lityńskiego mimo tego, że byli bardzo bliskimi współpracownikami w przeszłości. Mało tego, przed kościołem na chodniku modlił się również premier Mateusz Morawiecki. Rektor Kościoła Środowisk Twórczych w Warszawie wyjaśnił, że obowiązywały limity sanitarne.

Jan Lityński, znany w Polsce publicysta i polityk, uczestnik opozycji demokratycznej w PRL zginął tragicznie przed paroma tygodniami. 21 lutego rzucił się na pomoc swojemu psu, pod którym załamał się lód na rzece Narew. Jego żona od początku twierdziła, że utonął.

Ciało znaleziono dopiero kilka dni później, około 200 metrów od miejsca zdarzenia. W środę w Warszawie odbył się pogrzeb i ostatnie pożegnanie znanego polityka. Msza żałobna miała miejsce w Kościele Środowisk Twórczych przy pl. Teatralnym, aby później trumna z jego ciałem ostatecznie spoczęła na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Zofia Romaszewska, obecnie doradczyni prezydenta RP Andrzeja Dudy, była w swojej karierze blisko związana z Lityńskim. Gdy przybyła na pogrzeb przyjaciela okazało się, że nie zostanie wpuszczona. Za powód podano listę, na której jej nie było. Była działaczka poczuła się niezwykle dotknięta tym faktem.

– Nie wiem nawet, kto przygotowywał taką listę, ale poinformowano mnie, że nie wejdę. Zaproponowano, że mogę zająć miejsce na stołeczku przed Kościołem. Tak zrobił na przykład pan premier Morawiecki. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, by na pogrzebie obowiązywała jakaś lista – wyjaśniła w rozmowie z portalem Onet.pl.

Morawiecki niewpuszczony na pogrzeb – musiał modlić się na ulicy

Romaszewska dała tym samym jasno do zrozumienia, że na pogrzebie obecny był także Mateusz Morawiecki, premier kraju, którego również nie wpuszczono na uroczystości. Znajdował się przed kościołem, na chodniku, gdzie modlił się za duszę zmarłego.

Zaskakująca sytuacja nie umknęła znajomej Lityńskiego. – W kościele siedzieli ludzie, którzy się nie modlili, a premier Mateusz Morawiecki modlił się przed kościołem na chodniku, to niesłychane – zauważyła.

O sprawie szybko dowiedział się rektor Kościoła Środowisk Twórczych w Warszawie ks. Grzegorz Michalczyk. Jak przekazuje PAP, zdaniem duchownego, za problemy z miejscem w kościele odpowiadają aktualne ograniczanie nałożone pandemią koronawirusa. W kościele znajdować się może wyłącznie 31 osób w tym samym momencie. To nie wszystko.

– W przypadku pogrzebu ich listę przygotowała rodzina zmarłego. Natomiast było dobre nagłośnienie na zewnątrz i bardzo wiele osób stało przed świątynią uczestnicząc w uroczystości, tak jak mogli – stwierdził. – Nie miałem świadomości, że pani Zofia Romaszewska oraz pan premier Mateusz Morawiecki uczestniczyli w uroczystościach – dodał.

– Czy my nie mamy już wspólnej Polski? Nie mamy o czym ze sobą rozmawiać? Niestety stopień wzajemnej nienawiści rośnie dziś wykładniczo. Ja całe życie walczyłam o to, żeby różni ludzie w tym kraju mogli koło siebie żyć, mogli ze sobą rozmawiać i sobie pomagać. Dziś poniosłam porażkę i jest to moja osobista przegrana – powiedziała „Faktowi”. Zdaniem byłej działaczki, taka sytuacja „jeszcze się w Polsce nie zdarzyła”.

PIKIO.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Więcej postów

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.