Jaki będzie polski czołg przyszłości? Wiadomo coraz więcej

Jaki będzie polski czołg przyszłości

Program europejskiego czołgu nowej generacji MGCS (Main Ground Combat System) nabiera tempa. W 2021 r. Francja i Niemcy zainwestują 200 mln euro w projekt czołgu przyszłości, nazywany europejskim. To doskonały przyczynek, by przypomnieć o polskich staraniach o udział w programie europejskiego czołgu oraz planach polskiego przemysłu samodzielnej budowy czołgu podstawowego w programie Wilk.

W 2021 r. Francja i Niemcy zainwestują 200 mln euro w projekt czołgu przyszłości. Pieniądze będą pochodzić po równo z budżetów resortu obrony Francji i Niemiec. To środki tylko na 2021 r. – mają być przeznaczone na sfinansowanie demonstratorów technologii nowego czołgu. W przyszłym roku rozpocznie się ich budowa (14 prototypów).

Polska od lat stara się o włączenie do współpracy z francusko-niemieckim konsorcjum, by mieć wkład w projekt czołgu przyszłości MGCS. Rozmowy rozpoczęto w 2016 r.

Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej, proponował w Brukseli poszerzenie liczby tematów zaplanowanych w ramach programu PESCO dodatkowo o program budowy czołgu nowej generacji przez Francję i Niemcy.

Miał nam w tym pomóc Emmanuel Macron, prezydent Francji, który podczas wizyty w Warszawie w lutym 2020 r. obiecał wesprzeć starania Polski o włączenia do programu europejskiego czołgu przyszłości. Taką możliwość potwierdził po spotkaniu prezydent Andrzej Duda.

Nikt nas nie chce…

Zaangażowanie polskiej zbrojeniówki – jako równoprawnego partnera – w program budowy nowego czołgu byłoby korzystne dla naszego przemysłu oraz dla armii. Do tego nowe czołgi dla polskiego wojska moglibyśmy kupić taniej, ze znaczną bonifikatą, którą daje uczestnictwo w programie.

Prawda okrutna, lecz szczera, jest jednak taka, że tak naprawdę nikt nas w tym programie nie chce… Francuskie i niemieckie firmy mają dość własnych kłopotów z dogadywaniem się między sobą.

To dlatego dopiero w kwietniu 2020 r. szefowe resortu obrony Niemiec i Francji podpisali umowę, w której ramach ustalono zasady i organizację pracy oraz struktury zarządzania projektem.

Przyjęcie Polski do programu, według jego uczestników, oznaczałoby zgłaszanie kolejnych uwag i propozycji, co jeszcze bardziej wydłużyłoby prace nad projektem, który i tak już jest opóźniony.

Kończy się na makietach

Dziś widać, że nie mamy raczej szans na udział we francusko-niemieckim programie. Mamy za to swój własny program pod kryptonimem Wilk, w którym chcemy pozyskać czołg nowej generacji siłami krajowego przemysłu. No, może prawie własnego…

Przymierzamy się do tego od lat, jak dotychczas jednak bezskutecznie. Za najbardziej ambitne rozwiązanie w tym programie uważa się – opracowany w latach dziewięćdziesiątych XX wieku – projekt czołgu Goryl, generacji III+.

MON planowało przeznaczyć na ten projekt 360 mln dol. Skończyło się na stworzeniu przez OBRUM makiety nowego wozu. Później rozważano modernizację czołgów T-72M1, potem PT-91.

Przed czterema laty wiele emocji wzbudził pokaz futurystycznie wyglądającego czołgu PL-01. Rozpisywały się o nim światowe media, trafił nawet do gier komputerowych… Również na makiecie się skończyło. Niepowodzeniem – tak jak w przypadku wielu innych – zakończył się też projekt wielozadaniowej platformy bojowej Anders.

Pozyskanie czołgu nowej generacji

Pozyskanie czołgu nowej generacji w programie Wilk znalazło się w Planie Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035, zatwierdzonym przez ministra Mariusza Błaszczaka w październiku 2019 r.

– Uruchamiamy prace badawczo-rozwojowe nad ciężkim czołgiem dla polskiej armii, a raczej czołgiem podstawowym nowej generacji. PGZ dysponuje kompetencjami potrzebnymi do realizacji takiego projektu – mówił wówczas Witold Słowik, były prezes PGZ.

Choć, jak zaznaczył, nie będzie on realizowany samodzielnie przez polski przemysł. To nic nowego. O budowie polskiego czołgu z zagranicznym wsparciem mówiono już przy projekcie Goryla.

Niewątpliwie PGZ może się pochwalić spółkami, które mają zdolności do budowy ciężkich wozów bojowych, jak Bumar-Łabędy, Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne, Centrum Zespołów Napędowych, HSW, PCO czy prywatne, jak Teldat oraz Grupa WB.

Kosztowny i długotrwały

Przykład projektu francusko-niemieckiego pokazuje, że budowa nowego czołgu to zadanie na dekady, a jego koszty idą w miliardy euro. Według ujawnionego harmonogramu faza budowania prototypów i ich integracja z MGCS nastąpi w latach 2025-2028.

Tylko ten etap ma pochłonąć nawet 1,5 mld euro. Czołg ma wejść do służby po 2035 r., choć nie brakuje opinii, że może to być po 2038 r… Osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej to 2040 r. Jakie będą tego koszty?

Dla nas na pewno zbyt duże. Kosztowne kontrakty, podpisane przez MON, już obecnie wymuszają ograniczenia finansowe. A to stawia program Wilk w trudnej sytuacji.

Specjaliści są też zgodni: krajowy przemysł sam nie jest zdolny do opracowania nowego czołgu podstawowego. Mimo niezłych kompetencji technicznych oraz możliwości sprzętowych potrzebuje partnera zagranicznego. Ponadto nie mamy tyle czasu, co sojusznicy.

Polska wersja koreańskiej konstrukcji

W raporcie opracowanym w 2019 r. przez Instytut Sobieskiego „Nowy polski czołg. Rekomendacje dla Polski” zwraca się uwagę, że niedługo połowę posiadanych czołgów będziemy musieli zastąpić nową konstrukcją.

– Wybór nowego czołgu to konieczność zrównoważenia ceny, czasu powstania oraz zdolności polskiego przemysłu zbrojeniowego. Musi się też uwzględniać wydatki na inne priorytetowe programy zbrojeniowe – przypomina WNP.PL zapisy raportu Filip Seredyński, członek zarządu Instytutu Sobieskiego, który współpracował przy opracowaniu raportu.

Krajowa zbrojeniówka proponuje nowy czołg dla Polski oparty na konstrukcji koreańskiego K-2 Black Panter. O projekcie zrobiło się głośno w 2019 r., kiedy producent czołgu Hyundai Rotem – wraz ze spółką H. Cegielski-Poznań – zaoferował polskim pancerniakom czołg w wersji K-2PL.

Argumentem na korzyść tego rozwiązania ma być dostosowanie nowego wozu do wymogów naszego wojska wspólnie z polskim przemysłem, z wykorzystaniem krajowych komponentów. Wokół czołgu z Korei i jego polonizacji zapadła jednak cisza…

Hyundai nie dał za wygraną. Podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego 2020 przedstawił propozycję czołgu podstawowego K-2PL, dostosowanego do wymagań MON i SZ RP, który miałby być produkowany w Polsce.

Więcej pytań, niż odpowiedzi

Ostatnio pojawiła się kolejna propozycja nowego czołgu. Włosi, których starania, podobnie jak Polski, włączenia się do niemiecko-francuskiego programu nie przyniosły rezultatów, chcą wspólnie z innymi krajami zbudować konkurencyjny czołg podstawowy.

– Ministerstwo Obrony Włoch zwróciło się do części państw UE, w tym Polski, z propozycją współpracy przy projekcie dotyczącym platform lądowych. W Ministerstwie Obrony Narodowej trwa analiza tej propozycji – przyznaje MON.

Według MON prowadzone są też analizy różnych rozwiązań w programie nowego czołgu Wilk. Decyzje, czy kupimy czołg „z półki”, czy będziemy go budować i z kim, to wciąż bliżej nieokreślona przyszłość.

Łatwej w tej dyskusji o pytania niż odpowiedzi. Może jest tak, że program nie jest dziś dla wojska najważniejszy? Specjaliści przypominają, że jeśli w najbliższym czasie nie zostaną podjęte kluczowe decyzje w programie Wilk, to nie mamy co liczyć na nowy czołg w najbliższej dekadzie.

WŁODEK KALETA, WNP.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*