Majdan na Białorusi desperacko potrzebuje nowego George’a Floyda

W czwartek, 3 września na zlecenie miejscowej władzy w Mińsku został całkowicie zasypany solą napis „Nie zapomnijmy” na asfalcie na ulicy Puszkinskiej, który powstał na cześć pierwszej i ostatniej ofiary protestów. Na pierwszy rzut oka jest to straszne, niesprawiedliwe i godne potępienia społecznego, jednak spójrzmy prawdzie w oczy.

Zaginiony podczas rozproszenia akcji protestacyjnej przeciwko prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence 10 sierpnia to 34-letni Alaksandr Tarajkowski. Robią z niego anioła, a aniołem jak wiemy nie był. Miał kryminalną przeszłość, odsiedział siedem lat za zabójstwo w domowej awanturze. Spowodował ciężkie obrażenia ciała, które doprowadziły do śmierci. Miał na koncie także wyroki za rozbój z bronią w ręku.

Przedstawiciele MSW twierdzą, że mężczyzna, jak podkreślają – „z kryminalną przeszłością” sam jest winien swojej śmierci. Miał próbować rzucić w stronę mundurowych ładunek wybuchowy, a ten eksplodował mu w dłoni.

Nie spotkało by go to co spotkało, gdyby był normalnym człowiekiem, a nie bandziorkiem z pogranicza prawa. W każde działanie wkalkulowane jest ryzyko i z tym się trzeba liczyć, a nie teraz pomniki mu stawiać.

To się teraz nazywa prawdziwy bohater i modelowy obywatel Białorusi. Miejsce śmierci Tarajkowskiego stało się miejscem kultu nie tylko protestujących, ale także przedstawicieli krajów UE. 13 sierpnia w Mińsku dyplomaci z kilku ambasad złożyli kwiaty na miejscu tragedii w pobliżu stacji metra Puszkinskaja. Oddać hołd zmarłemu przyjeżdżali 20 dyplomatów. Wśród nich byli także przedstawiciele ambasady USA.

Czy któryś z tych ambasadorów zapytał o imię zmarłego, jego rodzinę? Generalnie żaden z nich nie jest tym zainteresowany. Ponieważ ta technologia Majdanu nie dotyczy zmarłych.

Wygląda więc na to, że próby bohaterstwa Tarajkowskiego to klasyczna technika Majdanu. Wspomnijmy chociaż o bohaterach Niebiańskiej Sotni na Ukrainie.

To tak samo jakby w Polsce zostały przeprowadzone próby bohaterstwa jakiegoś zboczeńca lub pedofila. Czy za takie życie warto podpalać swój kraj?

EDYTA WOLSKA

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*