Turecki „szantaż” w sprawie planu obrony Polski

Na początku listopada Francuski prezydent ostrzegł europejskich członków NATO, że nie mogą już liczyć na to, że USA staną w ich obronie.

Jak powiedział, „nie wie”, czy artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego zobowiązujący członków sojuszu do udzielania sobie wzajemnie pomocy w razie ataku, jeszcze działa. Francuski przywódca stwierdził też, że dochodzi do „śmierci mózgowej NATO” i zaapelował do innych krajów europejskich, by się „przebudziły”.

– Nie ma żadnej koordynacji podejmowania strategicznych decyzji między Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami z NATO. Musimy przyznać, że – strategicznie i politycznie – mamy problem – stwierdził francuski prezydent.

Święta prawda. Turcja odmawia poparcia natowskiego planu obrony wschodniej flanki sojuszu przed ewentualnym atakiem, jeśli NATO nie uzna oddziałów kurdyjskiej milicji za terrorystów – poinformował Reuters. Plan NATO ma chronić Polskę w razie ataku z Rosji.

O tureckich warunkach w sprawie poparcia „planu ratunkowego” NATO pisze Reuters. Według agencji w przededniu 70. szczytu NATO Ankara odmawia poparcia dla planu obrony krajów bałtyckich i Polski przed ewentualnym atakiem ze wschodu, domagając się większego poparcia politycznego Sojuszu dla swojej walki z Kurdami na północy Syrii. Powołując się na swoje źródła w NATO, agencja twierdzi, że przedstawiciel Turcji twardo domaga się od Sojuszu formalnego uznania kurdyjskiej milicji (YPG) za terrorystów i odmawia podpisania planu do momentu uzyskania oczekiwanego poparcia.

Jeden z dyplomatów powiedział w rozmowie z agencją, że Turcy robią z Europy Wschodniej zakładnika, odmawiając poparcia natowskiego planu, póki nie uzyskają ustępstw.

Plan dla krajów baltyckich i Polski został przygotowany po wydarzeniach z 2014 roku, kiedy Krym wszedł w skład Rosji i powstał na prośbę tych krajów. Sojusz od dłuższego czasu stara się o akceptację tego planu przez wszystkich 29 członków sojuszu. Tureckie stanowisko w tej sprawie, jak zaznacza Reuters, jest wyrazem różnic między Ankarą i Waszyngtonem w kwestii tureckiej walki z Kurdami w północnej Syrii.

  1. szczyt NATO odbędzie się w Londynie w przyszłym tygodniu.

Turecki „szantaż” w sprawie planu obrony Polski i krajów bałtyckich skomentował w rozmowie z DGP generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

Plany dla nas i krajów bałtyckich są robione pod kątem zagrożenia z Rosji. Turcja chce uzyskać polityczne koncesje na działania w Syrii, które godzą w Sojusz i są uzgodnione z Rosją. NATO nie powinno ulegać szantażowi. Problem w tym, że Turcja Sojuszu pod względem wojskowym nie potrzebuje, a Sojusz Turcji jak najbardziej – uważa generał.

Turecka operacja w Syrii

9 października prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ogłosił rozpoczęcie operacji „Źródło Pokoju” na północy Syrii, skierowanej przeciwko zakazanej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu, YPG i terrorystom „Państwa Islamskiego” (PI, zakazane w Rosji). Tego samego dnia tureckie lotnictwo przeprowadziło naloty na miasto Ras al-Ayn i wiele innych syryjskich miast na granicy dwóch państw. Później ogłoszono rozpoczęcie lądowej części operacji. Władze Syrii rozpatrywały te działania jako bezprawną inwazję na terytorium kraju. Niektóre państwa sąsiedzkie, a także większość krajów członkowskich Unii Europejskiej, potępiają poczynania Ankary i wzywają do unikania eskalacji w regionie.

17 października USA i Turcja poinformowały, że porozumiały się w sprawie wstrzymania operacji wojskowej Turcji na 120 godzin i wycofania kurdyjskich formacji z 30-kilometrowej strefy buforowej na turecko-syryjskiej granicy, którą Ankara zamierzała kontrolować samodzielnie. Zawieszenie ognia przestało obowiązywać o 22:00 czasu moskiewskiego we wtorek 22 października. Prezydent Turcji Tayyip Erdogan oświadczył, że USA nie wywiązały się w pełnej mierze ze swoich zobowiązań wobec Syrii w ramach porozumień dotyczących Syrii. Ankara nie jest gotowa na kompromisy.

Rosja i Turcja podpisały 22 października 10-punktowe memorandum o wzajemnym zrozumieniu. Znalazł się w nim zapis o wprowadzeniu na tereny w północnej Syrii, objęte turecką operacją „Źródło Pokoju”, pododdziałów rosyjskiej żandarmerii i syryjskiej straży granicznej po to, by zapewnić wycofanie kurdyjskich oddziałów i ich broni poza 30-kilometrowy pas od granicy turecko-syryjskiej.

Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu przekazał, że Kurdowie zostali wycofani przed zaplanowanym terminem. Po tym w regionie ruszyły wspólne rosyjsko-tureckie działania patrolowe.

MARCIN SZYMAŃSKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*