AFERA! Nie da się odzyskać nagrania z wypadku Beaty Szydło. Dane zostały utracone bezpowrotnie

wypadek Beaty Szydło

Beata Szydło miała w lutym 2017 roku w Oświęcimiu wypadek. Prawdopodobnie już nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę się wtedy wydarzyło. Płyta z nagraniem z monitoringu jest uszkodzona.

Beata Szydło była pasażerką kolumny rządowej, która 10 lutego 2017 przejeżdżała przez Oświęcim. Pancerne Audi A8, które wiozło ówczesną premier, zderzyło się z kierowanym przez 21-letniego Sebastiana Kościelnika Fiatem Seicento. Szydło i dwóch funkcjonariuszy doznało obrażeń, a kierowcę auta osobowego oskarżono o nieumyślne spowodowanie wypadku. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

Beata Szydło miała dwa lata temu wypadek. Co tak naprawdę się wydarzyło?

W sprawie jest wiele niejasności. Według śledczych pełną winę za wypadek ponosi Sebastian Kościelnik, choć nie jest jasne, czy kolumna poruszała się z użyciem sygnałów dźwiękowych. Tylko jeden z kilkudziesięciu przesłuchanych świadków twierdzi, że sygnały były włączone, inni twierdzą, że tak nie było.

Być może w ustaleniu przyczyn wypadku pomogłoby nagranie z monitoringu z pobliskiej ulicy, lecz okazuje się, że płyta z materiałem jest uszkodzona i nie da się odczytać z niej danych. Pod koniec czerwca prokuratura przekazała, że biegłym nie udało się odtworzyć nagrania z powodu mechanicznego uszkodzenia nośnika.

Bez nagrania nie ma świadka

Nagranie jest kluczowe, gdyż obrońca Sebastiana Kościelnika uważa, że dzięki nagraniu udałoby się zlokalizować bezpośredniego świadka całego zdarzenia, co wpłynęłoby na wynik śledztwa. Chodzi o kierowcę samochodu, który zatrzymał się za Fiatem Seicento przed samym wypadkiem, a następnie został przez funkcjonariuszy BOR przekierowany do objazdu.

– Musiał zatem dojechać do skrzyżowania 300 metrów dalej, które było objęte tym monitoringiem. Być może jest inaczej i nie mam racji, ale w moim przekonaniu bardzo prawdopodobne jest, że utraciliśmy możliwość ustalenia kierowcy tego samochodu, bezpośredniego świadka zdarzenia – tłumaczył obrońca.

Niestety, dane przepadły bezpowrotnie. Płytę zbadali eksperci z Biura Ekspertyz Sądowych z Lublina i przekazali takie wnioski do Oświęcimia. Prokurator okręgowy z Krakowa, Rafał Babiński, skomentował, że od początku było jasne, iż nagranie nie ma znaczenia dla śledztwa, gdyż nie obejmuje miejsca zdarzenia. Tymczasem posłanka PO-KO poinformowała, że zostanie złożone doniesienie o niedopełnienie obowiązków przez prokuraturę.

PIKIO.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*