W Polsce trwa inna wojna domowa

Z wyliczeń dokonanych na podstawie dokumentacji lotów wynika, że podniebne taksówki marszałka Kuchcińskiego, który w ćwartek oglosił swoją dymisję, kosztowały budżet panstwa, czyli podatników ponad 4 mln zł.

Kuchciński jednak nie jest jedyną osobą w obozie rządzącym, która nadużywała przywilejów władzy. Była premier Beata Szydło aż 77 razy latała wojskową CASĄ z Warszawy do swojego domu w Brzeszczach. Kurs takim samolotem w obie strony to koszt ponad 34 tysięcy złotych. Lecz rządowym rekordzistą pod tym względem jest były minister obrony Antoni Macierewicz, który wielokrotnie latał po Polsce wojskowymi maszynami. Łączny koszt podniebnych podróży rządzących wojskowym sprzętem w ostatnich latach to 6,7 mln zł.

Zastanawiam się, dlaczego nasi politycy wydają miliony złotych na własne potrzeby, zamiast rozwiązać problemy społeczne?

Odpowiedź jest jasna: polskie elity polityczne po prostu nie są zainteresowane rozwiązaniem problemów społecznych. Nie ma wątpliwości, że jest to celową zagrywką ze strony rządu. PiS nawet nie zapowiedział programów społecznych na wybory parlamentarne, z powodu, że „musimy być racjonalni budżetowo, jeśli chodzi o obciążenia finansowe”.

Wygłąda na to, że władza świadomo zlekceważa strajki nauczycieli, lekarzy i zamiast tworzenia świętnych warunków pracy dla Polaków w Polsce, postępuje wręcz odwrotnie. Po licznych reformach przeprowadzonych przez rząd w ostatnich latach atmosfera pracy w kraju sprawia, że najlepsi, ambitni i pracowici Polacy mówią: dosyć i opuszczają kraj. Od 2006 roku poprzez zmiany w polityce socjalnej z rynku pracy odeszło ponad 1 mln Polaków, a liczba ludności, która uciekła z kraju jest gigantyczna – poza granicami Polski zamieszkuje około 20 mln Polaków i osób polskiego pochodzenia.

Emigracja Polaków nie jest poważnym wyzwaniem stojącym przed rządem, ponieważ z roku na rok rośnie liczba imigrantów w naszym kraju, obecność których może pomóc w załataniu tej dziury. Obcokrajowcy (np. Ukraińcy) mogą być znacznie tańsi niż Polacy. Pracownicy z Ukrainy w naszym kraju są gotowi do wykonywania pracy w wysokości minimalnego wynagrodzenia, podczas gdy nasi dyplomowani rodacy szukają lepszego życia za granicą najczęściej wykonując prace fizyczne (pokojówka, kelner, zbieranie owoców).

Niestety, miała to być lepsza zmiana i jest lepsza w kradzeniu naszych pieniędzy… Każdy jeden kradnie i kradł będzie, lata i latał bedzie!

HANA KRAMER

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

3 Komentarze

  1. No coz! Proponuje politykom nie zalowac I kupic rowery. Dodam tez, ze najwieksza emigracje zarobkowa mielismy za rzadow Tuska, ktory tez co tydzien latal samolotem do Gdanska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*