Wałęsie niespodziewanie puściły nerwy przed kamerami. Wszystko przez jedno pytanie dziennikarza

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa znowu stracił panowie nad sobą przed kamerami. Jedno pytanie dziennikarza na tyle zezłościło byłego prezydenta RP, że ten odpowiedział mu w wulgarnych słowach. Zaskakująca reakcja laureata Nagrody Nobla.

Lech Wałęsa po raz kolejny traci nerwy na wizji. Były przewodniczący „Solidarności” rozmawiał z dziennikarzem na temat obrad okrągłego stołu oraz układ z Magdalenki. W trakcie wywiadu niejednokrotnie Lech Wałęsa wygłaszał kontrowersyjne opinie i pokazywał absolutny brak pokory, ale raz naprawdę puściły mu hamulce.

Lech Wałęsa zirytował się gdy usłyszał pytanie o generała Kiszczaka

Dziennikarz próbował wyciągnąć od Lecha Wałęsy szczegóły na temat rozmów w Magdalence. Lech Wałęsa udzielił dosyć wymijającej odpowiedzi.

– Każde spotkanie musi być przygotowane, zorganizowane, kto tam siedzi, ilu siedzi, o czym mówimy […] więc każde spotkanie poważnej grupy musi mieć swoją Magdalenkę, bo bez tego nie zrobi się nic poważnego – powiedział były prezydent RP.

Dziennikarza ta wiadomość nie zadowoliła i drążył dalej temat. Zadał kontrowersyjne pytanie, chcąc się dowiedzieć czy Lech Wałęsa musiał pić wódkę z generałem Czesławem Kiszczakiem. W tym momencie Wałęsie naprawdę puściły nerwy.

– Proszę pana, co pan pie***y? Co pan pie***y? Przewidując, że komuniści będą oszukiwać, nie miałem innego pomysłu, jak wymusić by świadkiem naszych spotkań był Kościół. Miałem z tym ciężką przeprawę i z moimi ludźmi i z Kościołem, a z tamta władza straszną. Wziąłem tych ludzi, aby świadczyli o tym, jak wyglądały sprawy, przewidując, że komuniści będą chcieli to zmanipulować. I miałem rację – wyrzucił w słowotoku Lech Wałęsa.

Lech Wałęsa irytowany przez dziennikarza. Stanowcze odpowiedzi byłego prezydenta

Dziennikarz nieustannie denerwował Lecha Wałęsę, zadając mu pytania podchwytliwe, lub takie, które mogłyby negatywnie rzutować na działalność byłego lidera „Solidarności”. Żurnalista przytoczył zdanie osób, które twierdzą, że obrady Okrągłego Stołu nie były wcale potrzebne i komuna sama upadłaby z czasem.

– Ja i moje pokolenie wybraliśmy takie rozwiązanie i je wykonaliśmy. Kto miał inny pomysł, mógł to zrobić, nikomu nie broniliśmy – odpowiedział Lech Wałęsa.

Po chwili dodał, że jeśli komuś to nie pasuje, to może wypłynąć do Kuby lub wyjechać na Białoruś, żeby dalej żyć z „komunizmem”.

PIKIO.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*