Wybuch w kopalni w Czechach. Ojciec górnika: Macie w dup** ich życie

W kopalni w czeskiej Karwinie doszło do wybuchu metanu. W wyniku eksplozji zginęło 13 osób – 11 Polaków oraz 2 Czechów. Po wybuchu ojciec jednego z górników zabrał głos na konferencji prasowej.

Premier Czech Andrej Babisz napisał na swoim profilu na Twitterze, że wypadek jest wielką tragedią. Złożył także kondolencje bliskim ofiar i zapewnił, że jest w kontakcie z ratownikami.

Na zorganizowanej konferencji prasowej rzecznik spółki Kopalnie Ostrawsko-Karwińskie (OKD) Ivo Celechovsky poinformował, że w kopalni w pobliżu „miejsca prowadzenia prac przygotowawczych” wybuchł metan. – Wiecie, że tam jest tyle metanu, a alpina tam fedrowała? Z jakiej racji? Znowu robicie jakieś machlojki, folie na te czujniki albo coś kładziecie, węgiel się tylko liczy, życie to macie w dup** jednym słowem – powiedział Zbigniew Kaczmarek, ojciec 29-letniego Patryka, który zginął w wybuchu. W rozmowie z TVP Info mężczyzna powiedział, że jego syn pracował w kopalni od siedmiu lat. Dodał, że wie, w jaki sposób działa się w kopalniach. – Przerobiłem 28 lat na kopalni w Polsce, od 9 lat jestem na emeryturze, wiem, co się dzieje w ścianach. Czujniki okrywa się folią, aby węgiel szedł i do przodu, jedziemy – dodał Zbigniew Kaczmarek.

Jak podaje Gazeta.pl, z powodu niebezpiecznych warunków panujących na miejscu zdarzenia akcja ratunkowa została zawieszona.

Wybuch w kopalni w Czechach

– Mogę potwierdzić, że o godzinie 17.16 doszło do katastrofy górniczej. Przyczyną było zapalenie się metanu, co spowodowało dewastację niektórych wyrobisk. Pod ziemią działania podjęli ratownicy górniczy, którzy muszą dokładnie zbadać teren, choć jest on trudno dostępny – przekazał rzecznik spółki Kopalnie Ostrawsko-Karwińskie (OKD) Ivo Czelechovsky.

Prace w kopalni zostały, w związku z wypadkiem, wstrzymane. Na miejscu prowadzona była akcja ratownicza, w której brało udział około 40 ratowników. Rzecznik OKD powiedział w rozmowie z TVN24, że 21 z 23 pracujących na popołudniowej zmianie górników pochodziło z Polski. W wyniku eksplozji zginęło 13 osób – w tym 11 Polaków i 2 Czechów. Pozostałe osoby nadal są poszukiwane przez ratowników.

Centrum Informacyjne Rządu przekazało, że 21 grudnia w godzinach porannych premier Mateusz Morawiecki uda się na miejsce wypadku w kopalni węgla kamiennego w Karwinie. Wcześniej szef polskiego rządu informował na Twitterze, że w drodze do Czech byli polscy ratownicy, którzy mieli pomagać w akcji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że na miejscu jest polski konsul.

GAZETA.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

1 Komentarz

  1. Z calym szcunkiem dla ciezkiej pracy w kopalni ( sam mialem przyjaciela ktory zginal w jednej z natragiczniejszych gorniczych katastrof , ponad 30 lat temu w Walbrzychu ) ale wtedy kraj byl biedny i kazdy kto mogl sie dostac do pracy w kopalni mial zapewniony byt dla siebie i swojej rodziny . Dzisiaj świadomośc braci górniczej jest znacznie wieksza , dlaczego kierowca ciezarowki czy autobusu potrafi powiedziec swojemu szefowi zeby poszedl w Pis-du i sam jechal na lysych kapciach a gornik nie moze powiedziec swojemu przelozonemu zeby sam poszedl zapierdalac w metanie ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*