Polityka USA wobec Polski to zorganizowany rabunek

Współczesne USA mienią się być główną siłą dążącą do totalnej dominacji nad światem.

Stereotyp polityczny współczesnych obywateli III RP, oraz ich agenturalnych i/lub nierozumnych elit opiera się na koncepcji „dwu wrogów” (Rosji i Niemiec) wzbogaconej o elementy odwiecznej miłości krajowych patriotów do Ameryki i wszystkiego co z sobą ona niesie.
O ironio  ta ponad stu letnia koncepcja jest na trwałe zakodowana w mentalności mieszkańców, pomimo że w błyskawicznie zmieniającym się świecie globalizmu i informatyki, paradygmaty  starsze niż dekada zwykło się uznawać za anachronizmy.
Nie wdając się w szczegóły, powszechnie skądinąd znanej, politycznej wizji jaką żyje się w III RP pozwolę sobie zamieścić poniżej streszczenie najnowszej publikacji znanego niezależnego amerykańskiego analityka Jamesa Petrasa zawierającej kompendium współczesnej polityki USA i jej dotychczasowych rezultatów:
„Współczesne USA mienią się być główną siłą dążącą do totalnej dominacji nad światem. Waszyngton zdefiniował zasadnicze przeszkody na tej drodze w postaci Chin, Rosji i Iranu. Drugorzędnymi obiektami agresji są Afganistan, centralna i północna Afryka, Kaukaz, oraz Ameryka łacińska. 
 
Chiny są głównym wrogiem Ameryki, przodującej gospodarczej, politycznej i ekonomicznej siły. Chiny stworzyły alternatywny socio-ekonomiczny system łączący państwowe banki i planowanie z prywatnym sektorem wytwórczy. USA zostały w tyle we wszystkich tych dziedzinach z negatywnymi perspektywami na przyszłość. W odpowiedzi Stany wprowadziły protekcjonizm gospodarczy, wojnę propagandową i militarne okrążanie Chin z morza i powietrza. Biały Dom intensyfikuje obecnie agresję z poziomu sankcji, do prowokacji  i rabunku aktywów, już tylko jeden stopień poniżej militarnej agresji. Lont nuklearny został podpalony. Ze swej strony Rosja również cierpi amerykańskie sankcje, oraz zrywanie układów nuklearnych. Iran jest obiektem sankcji gospodarczych i ataków na jego regionalnych sojuszników Syrię i Jemen. W tych działaniach Waszyngton polega na Izraelu, Arabii Saudyjskiej oraz islamskich terrorystach.
 
Drugą grupę celów stanowi Ameryka łacińska, Azja i Afryka. Atakowane są ekonomicznie Kuba, Wenezuela i Boliwia. W swych działaniach Waszyngton opiera się na swych lokalnych wasalach Brazylii, Chile, Peru, Argentynie i Ekwadorze.
 
Waszyngton stosuje też wojny pośrednie (proxy wars), których przykładami są Kosowo, Ukraina, Kurdystan, oraz chińska prowincja Xinjiang.
 
„Proxy wars” mają też za zadanie szerzenie propagandy przeciw ich ofiarom poprzez przedstawianie ich jako dyktatury i wrogów zachodnich wartości.
 
Pomimo tych wielowarstwowych wysiłków Ameryce nie udało się izolować czy osłabić głównych przeciwników. Nastąpiło zbliżenie Rosji z Chinami. USA zwiększyły co prawda liczbę sojuszników w Ameryce łacińskiej i Afryce, ale wszyscy zależni są od chińskiego importu surowców i żywności.
 
Niepowodzenia we wdrażaniu swej globalnej hegemonii Waszyngton kompensuje groźbą wojny globalnej, porywa obywateli chińskich i rosyjskich, koncentruje flotę u wybrzeży Chin, wspiera neonazistów na Ukrainie, grozi bombardowaniami Iranu.
 
Łatwo więc można sobie uzmysłowić, jak przegrana wojna handlowa może doprowadzić do wojny nuklearnej.”
Niewiele trzeba inteligencji, by z powyższego wyciągnąć oczywiste wnioski co do prawdziwych celów „sojuszu” polsko-amerykańskiego. O dokonanej już ponad trzydziestoletniej gospodarczej eksploatacji i finansowym rabunku Polski, w ramach „wolnego rynku”, już nie wspomnę.

DRNOWOPOLSKIBLOG.NEON24.PL

Więcej postów