SZOKUJĄCE kulisy wczorajszego wypadku Szydło! Świadkowie są przerażeni

Szokujące kulisy wczorajszego wypadku Szydło

Beata Szydło stała się swojego czasu głównym bohaterem sytuacji pokazującej, jakie szanse mają obywatele w starciu z wysoko postawionymi politykami. Chodzi oczywiście o słynny wypadek kolumny rządowej, po którym osobistości partii rządzącej rozpoczęły nagonkę na kierowcę Seicento. Duchy przeszłości zdecydowały się powrócić bardzo szybko. Była premier po raz kolejny uczestniczyła w wypadku kolumny rządowej i tak samo jak wtedy nie obyło się bez wstrząsających zachowań z jej strony.  Beata Szydło nie ma ostatnio najlepszej passy. Po utracie fotela premiera, wszyscy mówią o tym, że zostanie odstawiona na boczny tor przez prezesa Kaczyńskiego. Na domiar złego, po raz kolejny była w centrum skandalu związanego z rządową kolumną pojazdów. Świadkowie zdarzenia nie zostawiają złudzeń, że zdarzenia, które miały miejsce zostały spowodowane przez karygodne zachowanie podwładnych byłej premier.

Beata Szydło wypadek – wstrząsające doniesienia

Beata Szydło kierowała się wczoraj z Częstochowy do swoich rodzinnych Brzeszcz. Powrót byłej premier, a obecnej minister w rządzie Prawa i Sprawiedliwości odbywał się oczywiście przy użyciu rządowej limuzyny. Po drodze nie obyło się bez bardzo poważnych naruszeń, które doprowadziły do wypadku. Na wysokości Imielina kolumna rządowa składająca się z dwóch pojazdów doprowadziła do kolizji, na skutek której jeden z samochodów uderzył w Peugeota kierowanego przez 77-letniego mężczyznę. Z relacji świadków wynika, że zachowanie kierowców Beaty Szydło było po prostu naganne. Przede wszystkim, mieli się oni poruszać bez użycia jakichkolwiek sygnałów świetlnych i dźwiękowych, co z miejsca pozbawiło innych uczestników ruchu informacji, że mają do czynienia z kolumną rządową. Kierujący limuzyną miał się również poruszać bez świateł, co po prostu wpływało na bezpieczeństwo jego i innych użytkowników dróg. W konsekwencji wszystkich tych niedopatrzeń, auta z kolumny rządowej wjechały jedno na drugie, przy okazji uderzając w samochód starszego mężczyzny.

Nie bez znaczenia była również wielka brawura kierujących. Wirtualnej Polsce udało się porozmawiać z mężczyzną, który miał styczność z kolumną premier Beaty Szydło, kiedy ta zmierzała w środę do Częstochowy na zjazd Solidarności. – W środę 24 października jechałem „gierkówką” w kierunku Częstochowy. W odległości ok. 25 km od miasta dostrzegłem w lusterku pędzące BMW. Tuż za nim jechało audi Q7. Zaniepokoiło mnie to, że siedzieli mi kilka cm od zderzaka przy prędkości 100 km/h. Myślałem, że mnie staranują – relacjonuje mężczyzna. Kierowca dodaje, że później nie było lepiej. Rządowe samochody dokonywały bardzo karkołomnych manewrów, co było niebezpieczne dla innych poruszających się wtedy tą trasą. – Po tych długich 20 s i zwolnieniu pasa, kierowca z Q7 w ramach „nauczki” niemal złożył mi lusterko w drugą stronę. Kiedy się oddalali, audi jechało środkiem drogi zganiając innych kierowców i zmuszając ich do niebezpiecznych manewrów – dodaje.

PIKIO.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*