Zachód nas nie chce

Zachód nas nie chce, okazaliśmy się zbyt dużym emocjonalnym obciążeniem, dzięki któremu stało się możliwe promowanie populistycznych sloganów o polskim zagrożeniu.

Czy to w postaci polskiego hydraulika we Francji (referendum odrzucające Europejski Traktat Konstytucyjny w maju 2005 roku). Czy też polskiego sąsiada, jako „robactwa” zajmującego przestrzeń w Wielkiej Brytanii. Staliśmy się symbolem innej kultury, napastliwej, trudnej i nieustępliwej mniejszości, która często pracuje wydajniej, gospodaruje się lepiej, ma bardziej zadbane kobiety, a do tego wszystkiego w ciągu kilku lat pobytu na Wyspach, często ciężko pracujący Polacy osiągnęli więcej, niż Brytyjczycy żyjący pokolenia z zasiłków. To musiało razić, to zostało zwielokrotnione przez tabloidy i inne media śmieciowe, przekaz dla zwykłych ludzi był taki, że jak Wielka Brytania wyjdzie z Unii, to nie będzie zagrożenia w postaci konkurencji z Europy Środkowej. Media, od co najmniej roku straszyły Brytyjczyków Rumunami i Bułgarami. Więcej nie było trzeba, splendid isolation – twardo tkwi w brytyjskim sposobie postrzegania świata. Skutki było widać po podliczeniu głosów.

Problem jest jednak o wiele szerszy niż mogłoby się to nam wydawać, na przykładzie francuskim, w istocie historycznym, czy świeżym brytyjskim. Różnice kulturowe, cywilizacyjne, społeczne i polityczne pomiędzy nami a Zachodem „właściwym” są totalne. Pokazała to w pewnym zakresie kwestia stosunku do nielegalnych imigrantów, nawet pomimo istotnych zafałszowań przekazu po stronie zachodnich mediów, które po prostu starały się i w wielu przypadkach starają nadal okłamać lub nie poinformować opinii publicznej o faktach. Pomimo tego, różnice w postrzeganiu tej kwestii są fundamentalne. Podobnie jest w wielu innych, przykładowo jeżeli chodzi o hipokryzję i kłamstwo prosto w oczy. Nord Stream 2 pokazuje różnice w postrzeganiu solidarności europejskiej i to w fundamentalnej kwestii polityki energetycznej (słynny już pakiet energetyczny i jego metamorfozy). Zupełnie inaczej tą kwestię widzi Europa Zachodnia, a zupełnie inaczej Centralna, nie mówiąc nawet o Wschodniej.

Podobnie w kwestii obecności NATO na Wschodniej flance Sojuszu, gdzie ujawniło się zupełnie odmienne zdanie jednego z kluczowych polityków niemieckich, które prostowała nawet sama Kanclerz Federalna.

Tymczasem realia są brutalne i trzeba to sobie zupełnie na poważnie powiedzieć, Zachód nas nie chce. Nie chcą brać za nas odpowiedzialności, ani wspierać naszego rozwoju. W pełni im wystarcza strefa buforowa, która będzie na ich paseczku. Proszę zastosować prostą falsyfikację, – po co mają dawać nam więcej, jeżeli wystarczy, że dadzą nam mniej? Mówmy o elementarnej logice i odnośmy się do rzeczywistości – takiej, jaka ona jest, a nie o takiej, jakiej byśmy sobie życzyli. Z ich punktu widzenia, wszystko czego od nas potrzebują to właśnie bycie zapleczem i strefą buforową, niby dlaczego mają mieć interes w upodmiotowieniu nas, jeszcze wynoszeniu na własny poziom? Przecież to są problemy, koszty, strata czasu – przez tyle lat próbowali, a tutaj proszę bardzo pojawiła się dobra zmiana i „jacyś Polacy” uważają, że są lepsi i mogą nie zgadzać się i nie przyjmować jedynie słusznej prawdy i jej interpretacji z Zachodu.

O ile ludzie pokroju pana Tadeusza Mazowieckiego lub Aleksandra Kwaśniewskiego potrafili rozmawiać z politykami zachodnimi – na ich poziomie percepcyjnym, w sposób gwarantujący zrozumienie się. To nie mamy żadnej pewności, że współcześni politycy w Warszawie, będą w stanie zdobyć się na kompatybilność. Chodzi o to, żeby osiągnąć nasze cele, działając w logice zrozumiałej dla decydentów krajów Zachodu. To naprawdę nie jest łatwe, nigdy nie było, tylko do tej pory był nieco inny klimat, obecnie jest zupełnie inaczej. Już nie jesteśmy prymusem, a nawet nie jesteśmy uważani za jednej z filarów i sukcesów w integracji. Nasz kraj coraz częściej będzie pokazywany, jako źródło problemów i rozczarowań. Wiele nie trzeba, wystarczy obiektywnie prześwietlić pieniądze wydane na drogi. Uwaga – nie mówimy tu o łamaniu prawa, ale mówimy o takim przedstawianiu faktów, które spowoduje, że media będą mogły przedstawić nas, jako nierobów, aferzystów i niewdzięcznych barbarzyńców zamieszkujących blokowiska i oddających się niezrozumiałemu kultowi, którzy stale wyciągają ręce po jałmużnę.

Zachód nas nie chce, tamtejszy plebs poznał się na naszych rodakach, szybko pojął różnicę kulturową i w motywacji, po tym jak autochtoni zaczęli przegrywać w codziennej konkurencji – skończyła się tolerancja. Mieszanie kultur się nie sprawdza, to co się stało w Wielkiej Brytanii z eksplozją nienawiści i nietolerancji wobec Polaków, jest tego najlepszym dowodem i powinno być dla nas argumentem przeciwko przyjmowaniu imigrantów – już na zawsze. Dodatkowo doszła polityka dobrej zmiany, gdzie Zachód, a zwłaszcza Niemcy bardzo szybko zrozumieli, że nie ma już Polski pana Tuska. Chociaż od pewnego czasu zaczyna się zupełnie na poważnie rozważać „problem” przyśpieszonych wyborów w Polsce.

Dlatego uściślając, chociaż Zachód nas nie chce, to doskonale chce mieć u nas zaplecze i bufor w postaci naszego kraju, gdyby potężna Rosja zechciała zmienić reguły gry. To jest najgorszy scenariusz z naszego punktu widzenia, na który nie można pozwolić i do którego nie można przyłożyć ręki. Lepsza byłaby już, bowiem nawet neutralność i status państwa poza blokowego w dzisiejszym rozumieniu tego określa – tu i teraz w Europie. Przykład dramatu na Ukrainie dowodzi, że na neutralność czy też poza blokowość nie mamy najmniejszych szans.

KRAKAUER

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

1 Komentarz

  1. Bardzo rozs?dny tekst. szkoda, ?e nawet dzis nie ma wielkich szans na dotarcie do ?wiadomo?ci jakiej? wi?kszej grupy spo?ecznej. My po prostu kochamy iluzje. Kochali?my je w 1920-tym (warto przeczta? ksi??ke „Pierwsza zdrada Zachodu”), w 1939 (stracone dla naszego rozs?dku dwudziestolecie) i kochamy dzi?. Nie wiem jaka cene przyjdzie nam zap?aci?. Co gorsza nie widz? nawet ?adnej „kontriluzji”, bo narodem Wschodu tez nie jeste?my. Ot taki odpowiednik Conrada w literaturze czy Wagnera w muzyce. Wiadomo, ?e istnieje, daje si? (przez nas samych) lubi?, ale w?ozy? go do jakiej? dobrze znanej szufladki niesposób. I CO Z TYM ZROBI??!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*