Obietnice wyborcze Andrzeja Dudy. Które udało się zrealizować po roku od wyborów?

Minął rok od zwycięstwa Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Pokonał urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, zdobywając 51,55 proc. głosów w drugiej turze. Sprawdzamy, które obietnice wyborcze prezydent już zdążył zrealizować.

 Obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku, pomoc dla frankowiczów – te obietnice z kampanii wyborczej zapadły w pamięć najmocniej. Jednak Andrzej Duda złożył ich więcej. Na kolejnych stronach przyglądamy się każdej z nich.

W pierwszym roku prezydentury przygotuję i prześlę do Sejmu dwie ustawy, które są kluczowe dla godnego życia i bezpieczeństwa Polaków. Pierwsza to ustawa obniżająca wiek emerytalny, podwyższony przez Bronisława Komorowskiego. Druga to ustawa podwyższająca kwotę wolną od podatku po to, aby w budżetach polskich rodzin było więcej pieniędzy. Jeżeli bym tego nie zrobił, podam się do dymisji.

Te słowa przyszły prezydent wypowiedział podczas debaty telewizyjnej z Bronisławem Komorowskim. Rok urzędowania prezydenta, liczony od dnia zaprzysiężenia, mija na początku sierpnia. Jednak projekt ustawy obniżający wiek emerytalny z 67 lat dla obu płci do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn – czyli do poziomów sprzed reformy rządu PO-PSL – trafił do Sejmu bardzo szybko, bo już we wrześniu ubiegłego roku. Sejm poprzedniej kadencji nie podjął prac nad dokumentem, więc przepadł on wraz z jej zakończeniem.

Pod koniec listopada zeszłego roku prezydent ponownie wysłał do Sejmu projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny, a razem z nim – projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, zakładający podniesienie kwoty wolnej od opodatkowania z 3 091 zł do 8 002 zł.

Prace nad tymi projektami, zawierającymi sztandarowe obietnice, utknęły w Sejmie. Spekulowano, że w obozie PiS nie ma zgody, co do tego, czy w ogóle te projekty powinny być przyjęte. Tym bardziej, że Sejm odrzucił projekt PO, zakładający podniesienie kwoty wolnej od podatku do ok. 8 tys. zł.

Ponadto koszty realizacji tych obietnic byłyby bardzo duże. Fundacja Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA wyliczyła, że podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł kosztowałoby około 21,5 mld zł. Koszt obniżenia wieku emerytalnego ma sięgnąć 40 mld zł i to tylko do 2019 r. Jednak jak wynika z zapowiedzi członków rządu, obie zmiany – zarówno podniesienie kwoty wolnej od podatku, jak i obniżenie wieku emerytalnego – mają być uchwalone jeszcze w tym roku. O przyspieszenie prac nad projektem obniżającym wiek emerytalny prosiła ostatnio premier Beata Szydło.

Deklaruję, że – jeśli zostanę prezydentem – w pierwszych trzech miesiącach urzędowania złożę w parlamencie projekt ustawy, która rozwiąże ten palący problem milionów Polaków, którzy znaleźli się w rozpaczliwej sytuacji z winy banków i z powodu kompletnej bezczynności polskiego państwa.

Ta obietnica miała trafiać do około 550 tysięcy polskich gospodarstw domowych, zadłużonych we frankach szwajcarskich. Do tego dochodzi około 100 tys. zadłużonych w euro. Choć projekt ustawy rzeczywiście powstał, to nie trafił do Sejmu w pierwszych trzech miesiącach urzędowania prezydenta. Na razie nie trafił tam w ogóle.

Propozycja przygotowana w Kancelarii Prezydenta zakładała, że kredyty mają być przewalutowane nie po kursie z dnia podpisania umowy, ale po tzw. kursie sprawiedliwym. Dla każdego klienta miałby on być wyliczany indywidualnie i mieścić się w przedziale pomiędzy wartością franka, po którym zaciągany był kredyt, a bieżącymi notowaniami szwajcarskiej waluty.

Jednak wiele wskazuje na to, że ostateczny kształt projektu będzie inny. Prezydencką propozycję skrytykował zarówno Narodowy Bank Polski, jak i Komisja Nadzoru Finansowego. Obie instytucje wytykały jej koszty, które NBP oszacował na ponad 40, a KNF na 70 mld zł. Masowe przewalutowanie kredytów mogłoby doprowadzić do gwałtownego osłabienia złotówki i mogłoby doprowadzić do upadku kilku banków. Po opublikowaniu opinii KNF temat ustawy dla frankowiczów nieco przycichł. Według zapowiedzi, nowy projekt ma być gotowy pod koniec maja lub na początku czerwca.

Priorytetem mojej prezydentury będzie obrona polskiego złotego. Narodowa waluta jest gwarantem polskiego rozwoju gospodarczego.

Te słowa zapisano w umowie programowej, opublikowanej na stronie andrzejduda.pl. Nie uściślono jednak, czy chodzi o obronę kursy naszej waluty, czy też o to, że prezydent nie dopuści do zastąpienia złotówki przez euro. Polska zobowiązała się do przyjęcia europejskiej waluty wstępując do UE. Jednak od czasu wybuchu kryzysu finansowego politycy bardzo ostrożnie wypowiadają się o wchodzeniu do strefy euro: już członkowie rządu Donalda Tuska mówili, że Polska przyjmie euro dopiero wtedy, gdy strefa upora sie ze swoimi problemami.

Ponad połowa Polaków nie chce przyjęcia europejskiej waluty. Poza tym przed przyjęciem euro trzeba spełnić szereg warunków, których Polska nie spełnia. I tutaj prezydenckie deklaracje niewiele zmieniają.

Jeśli chodzi natomiast o notowania naszej waluty, to prezydent również nie ma na nie bezpośredniego wpływu. Obrona stabilności polskiej waluty to domena Narodowego Banku Polskiego. Prezydent nie ma narzędzi do prowadzenia polityki pieniężnej.

Przez ostatni rok kurs złotówki do euro do złotówki kształtował się następująco:

 

Potrzebna jest zmiana filozofii w systemie podatkowym. Uważam, że potrzebne są nowe ustawy podatkowe. Jak jest 40 tysięcy interpretacji, to obywatele naprawdę nie wiedzą, o co chodzi, a ministerstwo wydaje wewnętrzne instrukcje, że każda kontrola u przedsiębiorcy ma się zakończyć karami. A potem ludzie mówią, że państwo polskie jest opresyjne wobec obywateli zamiast wspierać ich przedsiębiorczość.

Tak Andrzej Duda charakteryzował polski system podatkowy w wywiadzie dla „Dziennika”. Prezydent chce patronować budowie nowego systemu, który uwzględniałby ulgi podatkowe pobudzające polską gospodarkę czy preferencyjną stawkę podatku dla mikroprzedsiębiorstw. Pracować nad tym miała Narodowa Rada Rozwoju, powołana przez prezydenta. Na razie te prace nie przełożyły się na konkretne projekty, które mogłyby zostać pokazane opinii publicznej.

Będę dążył do tego, aby w polskiej konstytucji znalazł się zapis o ochronie lasów państwowych z absolutnym zakazem ich prywatyzacji.

Wśród uprawnień prezydenta jest możliwość złożenia projektu zmian w konstytucji. Do przeprowadzenia tych zmian potrzeba 2/3 głosów w Sejmie i bezwzględnej większości głosów w Senacie. Jednak prezydent takiego projektu na razie nie złożył.

Choć zakaz prywatyzacji lasów nie znalazł się w konstytucji, to Sejm uchwalił przepisy, które zacznie utrudniają obrót ziemią leśną. Lasy Państwowe zyskały prawo do pierwokupu wystawionej na sprzedaż działki leśnej. Odpowiednia ustawa weszła już w życie.

Lasy Państwowe i ich ochrona to jeden z tematów, które Prawo i Sprawiedliwość podejmuje dość chętnie. Jeszcze za rządów PO-PSL ówczesna opozycja alarmowała, że rząd chce sprywatyzować lasy. Choć rząd dementował, że nie ma takich planów, to pojawił się pomysł wpisania zakazu prywatyzacji lasów do konstytucji. Posłowie PO, żeby zakończyć te dyskusję, złożyli odpowiedni projekt zamiany ustawy zasadniczej w Sejmie, ale przepadł on w głosowaniu.

MONEY.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*