Początku końca ciąg dalszy

b_360_240_16777215_00_images_00004c6e79e273f76fb05c56e862260f56b.jpg

Pisząc w dniu 20 maja swój poprzedni tekst pod tytułem „Początek końca reformy” nie przypuszczałem, że pojawią się nowe wątki w tej kwestii pozwalające na napisanie kolejnego postu.

Zaczęło się od tego, że dzień po opublikowaniu przeze mnie tekstu na stronie internetowej Dowództwa Generalnego RSZ pojawił się tekst rzecznika DGRSZ ppłk. Artura Goławskiego, w którym polemizował on zarówno z moim tekstem, jaki i z tekstem komandora Maksymiliana Dury „MON cofa reformę systemu dowodzenia.

Na razie w Wojskach Specjalnych.”, który ukazał się również 20 maja na portalu Defence24. Ppłk Goławski w swoim tekście użył, między innymi, następujących słów: „Nieprawdziwa jest informacja, że nowoutworzone Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych podlegać będzie Inspektorowi Wojsk Specjalnych, co stanowiłoby odstępstwo od założeń reformy systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP z 2013 r., zakładającej bezpośrednie podporządkowanie jednostek i instytucji Dowódcy Generalnemu RSZ.” Ponieważ taką informację uzyskałem słuchając transmisji z posiedzenia senackiej Komisji Obrony Narodowej, a konkretnie słuchając wypowiedzi wiceministra obrony narodowej Macieja Jankowskiego, który prezentował senatorom założenia planowanych zmian w systemie dowodzenia Wojsk Specjalnych, postanowiłem jeszcze raz powrócić do zapisu video z posiedzenia.

Oglądając jeszcze raz bardzo uważnie ten zapis, jasno i wyraźnie usłyszałem takie oto słowa pana Jankowskiego: „W tej nowej strukturze, która jest w tej chwili opracowywana, pod Inspektorat Wojsk Specjalnych w Dowództwie Generalnym będzie podlegało Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych” i w chwilę potem: „Dowództwo Generalne, gdzie pozostanie Inspektorat Wojsk Specjalnych, natomiast poszczególne jednostki, te, które wymieniałem wcześniej, one nie będą podporządkowane bezpośrednio Inspektoratowi tylko będzie między nimi jeszcze to Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych”. Po takich słowach średnio rozgarnięty poborowy może sobie wyobrazić, a nawet naszkicować, kto komu podlega w tej nowej strukturze. Wyobraziłem sobie, zatem i ja ten schemat i opisałem go w swoim tekście w dniu 20 maja. Podobnie to sobie wyobraziły inne media i powtórzyły słowo w słowo wypowiedź pana Jankowskiego, na przykład portal Onet.pl w dniu 19 maja w tekście „Szykują się zmiany w dowodzeniu Wojskami Specjalnymi”.

Mając tak sprzeczne dwie wersje planowanych zmian zwróciłem się do ppłk. Goławskiego z pytaniem, czy to wiceminister Jankowski wprowadził w błąd senatorów i nie tylko, czy może jednak rzecznik DGRSZ się pomylił. Pytanie moje było tym bardziej zasadne, że w posiedzeniu senackiej komisji brał również udział Inspektor Wojsk Specjalnych gen. dyw. Patalong, który w żaden sposób nie zareagował na słowa wiceministra, a więc należało uznać, że w pełni się z nimi utożsamia. W otrzymanej od rzecznika odpowiedzi ppłk Goławski nie ustosunkował się jasno i wyraźnie do słów wiceministra Jankowskiego, ale z treści wynikało, że podtrzymuje swoje słowa z tekstu na portalu DGRSZ o tym, że nowotworzone Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych będzie podlegać bezpośrednio Dowódcy Generalnemu, a nie, jak to mówił senatorom pan Jankowski, Inspektorowi Wojsk Specjalnych. No cóż, jako żołnierz wolę wierzyć oficerowi starszemu, a nie jakiemuś cywilowi, który zresztą nie pierwszy raz wykazuje się całkowitą niekompetencją w sprawach wojska. Czy znajdzie się w tym kraju jakaś siła, która oderwie tego pana od monowskiego stołka? Póki co radzę posłom i senatorom, albo w ogóle nie słuchać wiceministra Jankowskiego, albo słuchać go z przymrużeniem oka, biorąc poprawkę na to, że pan wiceminister Jankowski kolejny raz przybył na spotkanie z parlamentarzystami absolutnie nie przygotowany. Intryguje mnie również postawa gen. dyw. Patalonga. Brak reakcji z jego strony na bzdury opowiadane przez pana Jankowskiego przed tak poważnym gremium może sugerować dwie rzeczy. Albo strach przed utratą zajmowanego stanowiska na tyle paraliżuje gen. dyw. Patalonga, że nie śmie zaprzeczyć nawet największym głupotom głoszonym przez swoich cywilnych przełożonych, albo gen. dyw. Patalong nie ma w ogóle nic do powiedzenia, nawet w sprawach, za które odpowiada. Dla mnie jedna i druga ewentualność jest tak samo prawdopodobna, bo pamiętam pewne rozmowy wtedy z płk. Patalongiem, który był kandydatem na stanowisko dowódcy pułku komandosów. Nie dał on wtedy żadnej szansy ministrowi obrony narodowej na wyznaczenie go na to stanowisko, gdyż nie odpowiedział na ani jedno pytanie ministra i zebranych oficerów.

Podsumowując, dalej twierdzę, że zaczął się początek końca reformy, gdyż niezależnie od tego, czy owo Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych w ramach Dowództwa Generalnego RSZ będzie bezpośrednio podporządkowane Dowódcy Generalnemu, czy Inspektorowi Wojsk Specjalnych DGRSZ, faktem jest, że tworzony jest kolejny, pośredni szczebel dowodzenia, a to narusza założenia reformy. Osobiście, mnie takie działanie nie dziwi, gdyż bezpośrednie i jednocześnie sprawne dowodzenie 55-oma podmiotami w całym kraju i 16-oma bezpośrednio podległymi osobami funkcyjnymi w samym Dowództwie Generalnym RSZ uważam za całkowitą fikcję. Tak, że tworzenie pośrednich szczebli dowodzenia również w innych rodzajach sił zbrojnych uważam jedynie za kwestię czasu i to będzie koniec tej fatalnej reformy.

Piotr Makarewicz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Maj 2015
pon wto śro czw pią sob nie
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31