Dr hab. Marek Migalski dla Faktu: Duda i koronawirus uratują PiS [OPINIA]

PiS notuje obecnie spadki w sondażach. Czy to chwilowe, czy dłuższy trend? Stawką zapowiadanych na maj wyborów prezydenckich jest być albo nie być dla trwania obecnego obozu władzy, w którym PiS odgrywa główną rolę – wyjaśnia politolog, dr hab. Marek Migalski w rozmowie dla Faktu z Agnieszką Burzyńską

 Fakt: Sondażowe spadki PiS to chwilowa zadyszka czy coś poważniejszego?  Dr hab. Marek Migalski, politolog: Nic nie wskazywało na to, aby nastąpiło tak gwałtowne załamanie notowań, bo 6 punktów procentowych. To jest bardzo poważny spadek. A przecież nie stało się w ostatnich tygodniach nic co nie działoby się przez ostatnie ponad cztery lata. Wojna ze środowiskiem sędziowskim, konflikt z Brukselą, przepychanki wewnętrzne czy rozmaite afery. Nie stało się nic, co by uzasadniało tego typu tąpnięcie. I to jest zła wiadomość dla PiS-u, dlatego, że jeśli nie ma żadnej konkretnej przyczyny tego tąpnięcia, to jest gorzej niż gdyby taka przyczyna była. Bo przyczynę w postaci afery czy skompromitowanego polityka można usunąć.

 A może to jest po prostu zmęczenie tą ekipą? Druga kadencja jest zawsze trudniejsza dla rządzących. Przekonał się o tym boleśnie Donald Tusk 

Ja zastępuję słowo zmęczenie słowem znudzenie. Rola nudy w polityce jest mało zbadana, również przez politologów a kilka ekip odchodziło i żegnało się z władzą bez jakiś konkretnych przyczyn oprócz tego, że ludzie byli po prostu nimi znudzeni. Przykłady to niemieckie CDU czy torysi brytyjscy. Odchodzili nie z powodu jakiegoś załamania gospodarczego, czy afer, lecz dlatego, że ludzie po prostu chcieli zmiany.

 Ale w przypadku PiSu trudno mówić o nudzie. Ta partia zafundowała Polakom prawdziwą rewolucję. W ostatnim czasie Zbigniew Ziobro jeszcze bardziej zaostrzył wojnę z sądami. 

To wszystko prawda. Ale można znudzić się rewolucją. Bo nuda nie polega na tym, że spotyka nas coś nieinteresującego, tylko spotyka nas ciągle to samo. Ten element nudy wydaje mi się ważnym czynnikiem, który mógłby tłumaczyć obecny stan rzeczy. Na szczęście dla PiSu nastąpią w najbliższym czasie dwa zjawiska, które powinny odwrócić albo przynajmniej zahamować spadki.

Pierwsze to wybory prezydenckie, a drugie to koronawirus. Jeśli on dotrze do Polski to wiadomo, że państwo będzie musiało podjąć nadzwyczajne działania i zawsze w takiej sytuacji władza zyskuje. Ludzie się po prostu skupiają wokół władzy szukając tam ratunku. A akurat PiS nas przyzwyczaił do tego, że potrafi zarządzać strachem. Czy to jest strach przed ideologią LGBT czy uchodźcami. Oni to potrafią, wiedzą, jak to się robi. A druga rzecz, która może być pozytywna dla PiSu to jest rozpoczęcie kampanii wyborczej. Duda jest po prostu przyspawany do PiSu i o ile to przyspawanie jest problemem dla Dudy, ponieważ on musi uzyskać 51 proc. poparcia społecznego, o tyle jest ono korzystne dla PiSu. Jeśli wszyscy po raz kolejny zobaczą, że Duda to PiS a PiS to Duda to ta sympatia, którą jest obdarzany Duda – on we wszystkich badaniach przekracza próg 40 proc. – w jakimś sensie będzie się przekładać na PiS. Uważam, że te dwa zjawiska mogą zatrzymać spadkową tendencję, jeśli oczywiście jest to już tendencja.

 Prezydent zachowuje się w taki sposób jakby nie walczył o elektorat centrowy. Zaostrzył język, pokrzykuje o obcych językach. O co mu chodzi? 

Na początek jedna uwaga. Ten ostatni sondaż nie pokazuje aby jemu spadało. Spada PiSowi ale nie spada Dudzie. Oczywiście ja też dostrzegam niekonsekwencję w jego zachowaniu. Można to oczywiście tłumaczyć tym, że on już kokietuje teraz elektora Bosaka czy Konfederacji, który będzie mu potrzebny w drugiej turze. To jest wszystko prawda tylko on takim językiem będzie zrażać część wyborców środka a nawet część wyborców PiS, którzy w sprawach sędziów czy sprawach Unii Europejskiej są podzieleni. A jednak nie widzimy takiego efektu. Komentatorzy oczekiwaliby spadku notować albo problemów wynikających z tej agresywnej retoryki prezydenta ale to się nie dzieje. Z jakiegoś powodu, które nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć.

 Partia rządząca stanie murem za Andrzejem Dudą? 

Tak. Ja przyznaję, że miałem wątpliwości co do tego czy jednak Jarosław Kaczyński nie zdecyduje się na jakiś inny manewr ale wygląda na to, że Andrzej Duda jest im potrzebny do dokończenia rewolucji i w związku z tym zrobią wszystko aby wygrał te wybory. Bo przegrana Dudy oznacza koniec rządów Jarosława Kaczyńskiego i tego układu. To się wszystko rozsypuje bo opozycja która ma Pałac Prezydencki i większość w Senacie jest w stanie po prostu zamęczyć rząd , uczynić kompletnie bezsilnym i przetrzymać przez trzy lata jako bezsilnego , szamoczącego się gracza, który będzie się wykańczał z każdym miesiącem. Wybory prezydenckie to jest stawka być albo nie być dla trwania tego obozu.

 W jakiej sytuacji są pozostali kandydaci w tym wyścigu? 

W najlepszej sytuacji jest Małgorzata Kidawa – Błońska bo wszystkie sondaże pokazują, że mamy jednego lidera, goniącą go Kidawę i pozostający za nią w tyle peleton. Ona jest więc w najlepszej sytuacji ale trzeba zauważyć, że ona w przeciwieństwie do Dudy ma niższe notowania niż jej obóz polityczny. To jest dla niej bardzo zła informacja. Poza tym dystans do Dudy jest dwudziestopunktowy. To jest bardzo dużo i tego nie da się nadrobić w drugiej turze. Pozostała stawka – z jedną niewiadomą w postaci Hołowni – już jest ukształtowana i już wiadomo, że nie będzie tutaj większych zaskoczeń. Kandydaci PSLu zawsze dostawali mniej niż ich partia bo wyborcy PSLu nie chodzą na wybory prezydenckie. Również Biedroń nie jest w stanie dogonić Kidawy. Jest pewna niewiadoma Hołowni. Jego notowania z jednej strony muszą go rozczarowywać bo nie okazał się błyskiem w ciemności ale z drugiej strony na razie bez kampanii, bez pieniędzy zajmuje systematycznie trzecie miejsce w tym wyścigu. Oczywiście Bosak też jest bez szans z wynikiem około 5 proc.

 W ostatnim czasie daje się zauważyć nieobecność Jarosława Kaczyńskiego . I nie chodzi tylko o wymiar fizyczny. Ja mam takie poczucie, że gdy prezes zajmuje się innymi rzeczami to jego partia nie bardzo wie co ma ze sobą robić. 

Nie wiem, czy to nie jest po prostu kwestia zdrowotna, być może prezes leczy kolano. Tego nie wiemy. Natomiast potwierdzam taki stan rzeczy, że system, który on zbudował przez ostatnie 4 lata jest oparty na jego autorytecie w obozie władzy. I rzeczywiście to jest tak, że w momencie on nie chce albo nie może sprawować tej władzy 24 godziny na dobę, to system się sypie, a przynajmniej ta machina idzie wolniej co w jakimś sensie jest być może odpowiedzią na pierwsze pytanie: co się stało, że PiS buksuje w miejscu, a nawet zanotował spadek. Być może właśnie dlatego, że od dłuższego czasu nie słyszeliśmy Jarosława Kaczyńskiego, narzucającego agendę publiczną, elektryzującego wyborców, wyznaczającego jakiś cel albo przynajmniej coś obiecującego.

FAKT.PL

Więcej postów