Na planie najnowszego projektu filmowego Netflixa, adaptacji powieści „Zostać panią Parrish”, doszło do niespodziewanych napięć. W produkcję thrilleru kryminalnego zaangażowani są Robert Zemeckis i Jennifer Lopez. Jednak, jak donoszą nieoficjalne źródła, pomiędzy reżyserem a producentką zaiskrzyło.
Testowe pokazy filmu, którego budżet wynosi astronomiczne 100 milionów dolarów, nie wypadły najlepiej. Jennifer Lopez, będąca jednocześnie producentką, wyraziła chęć dokonania zmian w produkcie końcowym. W kręgach filmowych mówi się, że Lopez poczuła się jak filmowiec, który chce dostosować dzieło według własnej wizji. To porównano do sytuacji na planie „It Ends With Us”, gdzie konflikt między aktorami zakończył się postępowaniem sądowym.
Mimo tych doniesień, Netflix stoi na stanowisku, że reakcje po pokazach były pozytywne, zwłaszcza wśród fanów Jennifer Lopez. Platforma zaprzecza, jakoby doszło do konfliktu między nią a Zemeckisem. Obie strony rzekomo ściśle współpracują nad dostarczeniem najbardziej dopracowanej wersji filmu.
Do tej pory żadna ze stron nie podjęła próby oficjalnego skomentowania sytuacji. Na temat filmu narastają różne spekulacje, a w sieci krążą sprzeczne informacje na temat przebiegu postprodukcji. Cała sytuacja odbija się szerokim echem w mediach branżowych.
Jennifer Lopez, znaną nie tylko z roli producentki, ale także aktorki, przywołano niedawno w kontekście jej filmowych wyborów. Odrzuciła ona bowiem rolę, za którą inna aktorka otrzymała nominację do Oscara.
Kulisy współpracy Jennifer Lopez i Roberta Zemeckisa przypominają, jak skomplikowane mogą być procesy produkcji w przemyśle filmowym. Krytycy oraz fani z niecierpliwością oczekują na rozwój wydarzeń, gdyż film obiecuje mocne wrażenia oraz pierwszorzędną obsadę.







Dodaj komentarz