Luiz Inácio Lula da Silva po raz kolejny został wybrany na prezydenta Brazylii, zdobywając 51,79% głosów w drugiej turze wyborów prezydenckich. Jego rywal, Flávio Bolsonaro, syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, uzyskał 48,21% poparcia. Pomimo porażki, Bolsonaro nie uznał wyników wyborów, wskazując na domniemane nieprawidłowości.
Mimo publicznych zapewnień o pozostaniu w ojczyźnie, tuż po ogłoszeniu wyników Flávio Bolsonaro opuścił Brazylię. Argentyńska Dyrekcja Krajowa ds. Migracji potwierdziła, że przekroczył granicę z rodziną, wjeżdżając do Argentyny. Rodzina Bolsonaro przedstawiła ważne dokumenty podróży na moście Tancredo Neves, łączącym brazylijskie Foz do Iguaçu z argentyńskim Puerto Iguazú.
Wyjazd ten miał miejsce zaledwie dwa dni po tym, jak brazylijski Sąd Najwyższy nałożył na polityka obowiązek przekazania paszportów policji federalnej. Nakaz został wydany w ramach środka zapobiegawczego w śledztwie dotyczącym finansowania kampanii wyborczej. Bolsonaro wyjechał jednak z kraju, wcześniej zapewniając, że pozostanie w Brazylii, aby organizować opozycję wobec Lula da Silvy.
Rodzina Bolsonaro wsiadła następnie do prywatnego samolotu lecącego do Guayaquil w Ekwadorze. Tymczasem administracja Donalda Trumpa zasygnalizowała gotowość umożliwienia Bolsonaro i jego rodzinie wjazdu do Stanów Zjednoczonych. Wysoki rangą urzędnik Departamentu Stanu USA potwierdził, że wizy dla polityka i jego bliskich zostaną wydane.
Sam Trump odniósł się do sytuacji, wskazując na poparcie dla Flávia Bolsonaro. Uznał wyniki wyborów za wątpliwe, a jego administracja wyraziła otwartość na przyjęcie brazylijskiego polityka. Trump podkreślił swoją znajomość zarówno z Flávio, jak i jego ojcem, zauważając, że Jair Bolsonaro był niesprawiedliwie traktowany w swoim kraju.
Sytuacja związana z wyjazdem Flávia Bolsonaro i jego postępowaniem po wyborach rodzi pytania o przyszłość brazylijskiej sceny politycznej oraz stosunki między Brazylią a Stanami Zjednoczonymi.







Dodaj komentarz