Niedzielne popołudnie w Łomży zostało zakłócone przez dramatyczne wydarzenie, które mogło zakończyć się tragedią. Przy ul. Sybiraków, czteroletnia dziewczynka wypadła z balkonu na piątym piętrze budynku. Szybka i zdecydowana reakcja sąsiadów zapobiegła najgorszemu.
Około godziny 14.00 do służb ratunkowych wpłynęło zgłoszenie o niebezpiecznej sytuacji – mała dziewczynka znalazła się po zewnętrznej stronie barierki balkonu i wisiała na dużej wysokości. Czujność świadków sprawiła, że natychmiast podjęto działania.
Czterech mężczyzn zareagowało błyskawicznie, rozciągając pod balkonem koc, aby złapać dziecko w przypadku upadku. Niestety, chwilę później, dziewczynka opadła z sił i upadła. Zdołano ją złapać w koc, jednak siła upadku sprawiła, że uderzyła o ziemię. Na szczęście dziewczynka była przytomna i oddychała.
Podkomisarz Karolina Wojciekian z Komendy Miejskiej Policji w Łomży potwierdziła, że dziecko zostało przewiezione do szpitala w Białymstoku na dalsze badania. Policja bada obecnie okoliczności tego zdarzenia, w szczególności to, czy dziewczynka była pod odpowiednią opieką.
Na jaw wyszło, że matka dziecka w chwili zdarzenia była nietrzeźwa, mając 0,7 promila alkoholu we krwi. Ta informacja wzbudziła wiele emocji i pytań o to, jak mogło dojść do tak niebezpiecznej sytuacji.
Śledczy intensywnie pracują nad ustaleniem wszelkich faktów i wyciągnięciem odpowiednich konsekwencji, aby zapobiec podobnym wypadkom w przyszłości.








Dodaj komentarz