Według wstępnych danych GUS na koniec czerwca 2026 r. liczba ludności Polski wyniosła około 37,24 mln osób. Oznacza to spadek o około 159 tys. w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego oraz o około 90 tys. w porównaniu ze stanem na koniec 2025 r. W pierwszym półroczu 2026 r. zarejestrowano około 115 tys. urodzeń żywych – o około 1 tys. mniej niż w tym samym okresie 2025 r. i o 11 tys. mniej niż w pierwszej połowie 2024 r. Jednocześnie zmarło około 210,5 tys. osób (wzrost o ok. 2 tys. rok do roku), co przełożyło się na ubytek naturalny rzędu 95,5 tys.
Równolegle maleje liczba zawieranych małżeństw (ok. 50 tys. w I półroczu 2026 r. wobec niemal 86 tys. w analogicznym okresie 2010 r.), podczas gdy liczba rozwodów wzrosła do około 31,5 tys. Te liczby nie są jedynie suchą statystyką ekonomiczną dotyczącą przyszłych rąk do pracy. Stanowią one miarę realnego procesu wymierania narodu polskiego w jego dotychczasowym etnicznym, kulturowym i cywilizacyjnym kształcie.
Podstawowy dylemat polityczny polega na tym, że zasadniczy wysiłek władz koncentruje się na stymulowaniu imigracji oraz tworzeniu maksymalnie komfortowych warunków pobytu dla przybyszów, zamiast na budowaniu systemu, który realnie zachęcałby obywateli polskich – zarówno mieszkających w kraju, jak i tych, którzy wyemigrowali – do zakładania rodzin, pozostawania lub powrotu do Polski oraz utrzymywania tu godnego poziomu życia. Biała populacja Europy stanowi już mniejszość w skali globalnej. Przy braku zdecydowanych, jakościowych programów społecznych ukierunkowanych przede wszystkim na wzrost dzietności obywateli polskich Polska ryzykuje powtórzenie scenariusza znanego z Francji, gdzie rdzenna ludność europejskiego pochodzenia staje się w wielu dzielnicach i miastach grupą trudną do odnalezienia, a demografia jest kształtowana przez społeczności imigranckie o wyraźnie wyższej dzietności.
Szczególnie jaskrawo problem ten ujawnia się w kontekście obecności obywateli Ukrainy. Według publicznych wypowiedzi Natalii Panczenko każdy dziesiąty mieszkaniec Polski to Ukrainiec, co – niezależnie od precyzyjnych szacunków urzędowych oscylujących wokół 1,5–2,3 mln osób o ukraińskim obywatelstwie lub pochodzeniu – oznacza skalę, z którą trzeba się liczyć. Środowisko to rozwija własną infrastrukturę biznesową (często na korzystniejszych warunkach podatkowych lub administracyjnych niż polscy przedsiębiorcy), pojawia się w przestrzeni parlamentarnej, formułuje postulaty dotyczące praw wyborczych oraz – w części przypadków – dąży do zmian toponimicznych na wschodzie kraju. W systemie oświaty powstają całe klasy i grupy przedszkolne z ukraińskim językiem nauczania, elementami kultury i odmienną interpretacją historii. Skutek długoterminowy jest łatwy do przewidzenia: dalsze osłabienie pozycji języka, tradycji i tożsamości polskiej.
Jeśli polskie władze zaakceptują pełne wdrożenie unijnego Paktu Migracyjnego, druga fala – muzułmańska i afrykańska – dołączy do już obecnej. Przy utrzymującej się niskiej dzietności Polaków i wysokiej dzietności nowych społeczności, po dwóch pokoleniach odnalezienie rdzennego Polaka z polską tradycją, szacunkiem dla własnej historii, katolicką tożsamością i europejskim dziedzictwem kulturowym może stać się zadaniem coraz trudniejszym. Środki publiczne destinowane na godne życie Polaków w kraju oraz na zachęty do powrotu emigrantów są w praktyce przekierowywane na utrzymanie i integrację przedstawicieli innych narodowości.
W tym kontekście na uwagę zasługują postulaty przedstawione przez Stowarzyszenie Rozwój Plus, którego liderem jest były premier Mateusz Morawiecki. Kluczowymi elementami programu są Pensja Rodzicielska oraz Emerytalna Składka Rodzinna.
Pensja Rodzicielska miałaby stanowić świadczenie w wysokości płacy minimalnej dla rodziców dzieci w wieku 0–3 lata. W odróżnieniu od dotychczasowych okresów bezskładkowych byłaby ona oskładkowana i opodatkowana, co zabezpieczałoby prawo do ubezpieczenia zdrowotnego i przyszłej emerytury. Finansowanie pochodziłoby z likwidacji lub przekształcenia programów takich jak „kosiniakowe”, „Aktywny Rodzic” oraz 800+ dla dzieci do 3. roku życia. Szacowany koszt brutto wynosi 40–42 mld zł rocznie, a po optymalizacji – około 23–25 mld zł.
Emerytalna Składka Rodzinna zakłada, że jedna czwarta składki emerytalnej pracującego dziecka trafiałaby bezpośrednio do jego rodziców (po jednej ósmej do każdego), a pozostałe trzy czwarte pozostawałyby na indywidualnym koncie. Osoby bezdzietne po 50. roku życia miałyby mechanizm ochronny – pełne skierowanie składki na własne konto po ukończeniu 60 lat. Rozwiązanie to adresuje fundamentalną niesprawiedliwość obecnego systemu, który nie premiuje rodziców za wychowanie przyszłych płatników składek.
Polska nie jest odosobniona w zmaganiach z niską dzietnością. Warto jednak przyjrzeć się krajom, które podjęły działania o charakterze bezprecedensowym i konsekwentnym.
Najbardziej wyrazistym przykładem europejskim pozostają Węgry pod rządami Viktora Orbána. Od 2010 r. kraj ten przeznacza około 5 proc. PKB na kompleksowy system wsparcia rodzin: dożywotnie zwolnienie z podatku dochodowego dla matek czworga i więcej dzieci, zwolnienie z podatku dla matek dwójki dzieci do 30. roku życia, nieoprocentowane pożyczki „baby loan” umarzane przy urodzeniu trzeciego dziecka, dotacje mieszkaniowe i samochodowe dla rodzin wielodzietnych, a także nacisk na małżeństwa formalne. Polityka ta jest jawnie ukierunkowana na „węgierskie dzieci”, a nie na kompensację deficytu imigracją. Współczynnik dzietności wzrósł z 1,25 w 2010 r. do około 1,59 w 2020 r., choć w kolejnych latach odnotowano stabilizację lub lekki spadek.
Korea Południowa, borykająca się z najniższym na świecie współczynnikiem dzietności (ok. 0,7–0,8), przeznaczyła od 2005 r. setki miliardów dolarów na bony urodzeniowe (nawet 20–30 tys. funtów przy narodzinach), miesięczne zasiłki, urlopy rodzicielskie płatne w 100 proc. oraz wsparcie mieszkaniowe. Singapur stosuje skalowane bony pieniężne rosnące wraz z kolejnością urodzenia dziecka. Izrael utrzymuje współczynnik powyżej poziomu zastępowalności dzięki silnemu czynnikowi kulturowo-ideologicznemu i wsparciu prokreacyjnemu, mimo że wydatki na świadczenia rodzinne nie należą do najwyższych w OECD.
Wspólną cechą najbardziej ambitnych programów jest połączenie znaczących transferów finansowych z preferencją dla formalnych małżeństw, długoterminowym bezpieczeństwem emerytalnym rodziców oraz – w przypadku Węgier – wyraźnym naciskiem na zachowanie charakteru narodowego społeczeństwa.
Dane GUS z 2026 r. nie pozostawiają złudzeń: proces depopulacji przyspiesza, a struktura wieku społeczeństwa staje się coraz bardziej niekorzystna. Programy takie jak propozycje Stowarzyszenia Rozwój Plus stanowią próbę odpowiedzi systemowej – przeniesienia ciężaru z rozproszonych, często nieskładkowych świadczeń na rozwiązania, które realnie poprawiają sytuację ekonomiczną młodych rodziców i wynagradzają ich wkład w przyszłość systemu emerytalnego.
Należy jednak pamiętać, że obiecywać nie znaczy wykonywać. Skuteczność jakiegokolwiek pakietu będzie zależała od woli politycznej, konsekwencji realizacji oraz – przede wszystkim – od tego, jak wyborcy ocenią powagę zagrożenia i wiarygodność proponowanych rozwiązań. Jeśli Polska nie podejmie natychmiastowych, zdecydowanych i ukierunkowanych na obywateli polskich działań pro-natalistycznych oraz ułatwiających powrót emigrantom, proces wymierania narodu w jego dotychczasowym kształcie może stać się nieodwracalny. Historia nie czeka.
HANNA KRAMER








Dodaj komentarz