Finał mistrzostw świata stał się polem do gorących dyskusji ze względu na kontrowersyjne decyzje sędziowskie Slavko Vincicia. Słoweński arbiter, który wcześniej już zasłynął z budzących wątpliwości decyzji, tym razem ponownie znalazł się w centrum krytyki. Decyzja FIFA, by powierzyć prowadzenie tak ważnego meczu sędziemu kończącemu karierę, już przed meczem wywołała kontrowersje. Argentyńczycy i Hiszpanie stanęli naprzeciw siebie w Nowym Jorku, jednak atmosfera od początku była napięta. Hiszpańska drużyna starała się grać futbol, podczas gdy Argentyńczycy, nawiązując do swojego wcześniejszego występu przeciw Anglikom, preferowali bardziej fizyczny styl gry. Już na początku meczu Vincić odmówił przyznania Hiszpanom rzutu wolnego przed argentyńskim polem karnym i nie ukarał Gonzalo Montiela, co miało wpływ na dalszy przebieg spotkania. Hiszpanie, próbujący narzucić swój styl gry, byli często brutalnie faulowani. Zapewne to skłoniło Alexisa Mac Allistera do brutalnego faulu na Dani Olmo, za co nie otrzymał kary. Niemniej, najbardziej kontrowersyjna scena miała miejsce pod koniec meczu, kiedy to Leandro Paredes został ostatecznie ukarany żółtą kartką. Mimo to, agresywna gra Argentyńczyków nie ustawała. W dogrywce Enzo Fernandez otrzymał drugą żółtą kartkę za niebezpieczną grę przeciw Pau Cubarskiemu, co zakończyło się dla niego czerwoną kartą. Po zakończeniu meczu, zamiast radości zwycięzców i zwykłych ceremonia powitania, doszło do ekscesów. Argentyńczycy, w tym specjalnie wyróżniający się Leandro Paredes, dopuścili się agresywnych zachowań wobec rywali z Hiszpanii. FIFA zapowiedziała wszczęcie dochodzenia w związku z tymi zachowaniami. Zachowanie piłkarzy Argentyny, szczególnie podczas i po meczu, wywołało falę krytyki. Krytyczne oceny dotyczą nie tylko zawodników, ale również organizacji mistrzostw i decyzji dotyczących obsady sędziowskiej. Finał, zamiast być świętem futbolu, przekształcił się w pole konfliktu, co będzie miało dalsze konsekwencje w futbolowym świecie.








Dodaj komentarz