Jastrzębie-Zdrój po raz kolejny znajduje się w centrum uwagi za sprawą egzotycznego zbiega. Tym razem bohaterem jest struś emu o imieniu Tusiek, który uciekł z prywatnej hodowli w Cisówce. Ucieczka ptaka, trzymanego jako zwierzę ozdobne, stanowi nie lada wyzwanie dla lokalnych służb. Mieszkańcy często zgłaszają obecność Tuskę straży miejskiej, ale schwytanie go okazuje się niełatwe.
Strażnicy miejscy przyznają, że złapanie Tuskę jest trudne z powodu jego sprawnego poruszania się. „To już trwa około tygodnia. Otrzymujemy wiele zgłoszeń, ale za każdym razem ptak unika schwytania. Kilka razy udało się do niego zbliżyć, ale znikał, pozostawiając tylko pióra,” relacjonuje dyżurny Straży Miejskiej.
Właściciel Tuskę uspokaja, że ptak nie jest agresywny, lecz ze względu na swoją płochliwość i nowe środowisko, nie wiadomo, jak zareaguje. Władze miasta ostrzegają mieszkańców, by nie próbowali łapać ani gonić Tuskę samodzielnie, podkreślając, że ważne jest zachowanie dystansu i zgłaszanie lokalizacji ptaka odpowiednim służbom.
Prezydent miasta Michał Urgoł apeluje do mieszkańców, by w przypadku napotkania ptaka, trzymali swoje psy na odległość oraz informowali straż miejską lub policję o miejscach, gdzie udało się go zauważyć.
Na poniedziałek zaplanowano większe działania mające na celu schwytanie emu. Do akcji ma dołączyć weterynarz wyposażony w broń na naboje usypiające. „Lekarz musi dobrać odpowiednią dawkę środka usypiającego, by nie zaszkodzić ptakowi,” tłumaczy strażnik.
Miejmy nadzieję, że nowe przedsięwzięcia i zaangażowanie specjalistów doprowadzą do bezpiecznego powrotu Tuskę do jego właściciela.








Dodaj komentarz