Nieudana obrona doktoratu Jakuba Wiecha odsłania problemy systemowe

Przypadek nieudanej obrony doktoratu Jakuba Wiecha stał się pretekstem do analizy polskiego systemu przyznawania tytułów naukowych. Wiech, ceniony dziennikarz zajmujący się energetyką, przygotował pracę doktorską na Uniwersytecie Warszawskim zatytułowaną „Wpływ instytucji i prawa Unii Europejskiej na bezpieczeństwo rynku gazu ziemnego w Polsce w latach 2004-2019”, która mimo uzyskania trzech pozytywnych recenzji i przejścia testu antyplagiatowego, nie przeszła obrony.

Publiczna obrona pracy, trwająca około sześciu godzin, zakończyła się remisem: trzy głosy za, trzy przeciw, cztery wstrzymujące się. Wydarzenie to wywołało burzliwą dyskusję w internecie, szczególnie po opublikowaniu analizy przez Tomasza Swaczynę z Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych, który wskazał na problemy z metodologią i wykorzystanymi źródłami.

Kolejne kontrowersje pojawiły się po oświadczeniu Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), który poinformował, że w rozprawie Wiecha znalazły się fragmenty ich analiz bez odpowiedniego oznaczenia źródła, co stanowiło 2,5 procent pracy. OSW zgłosiło sprawę do Uniwersytetu Warszawskiego. Wiech przyznał brak odpowiednich oznaczeń, ale zaprzeczył celowemu działaniu.

Cała sytuacja zintensyfikowała debatę na temat funkcji i roli doktoratów w obecnych czasach. W Polsce stopień doktora zaczyna być postrzegany nie tylko jako początek kariery naukowej, ale także jako prestiżowe potwierdzenie eksperckości w różnych dziedzinach. Szczególnie od reformy w 2018 roku, która miała dostosować system do współczesnych wymagań, równocześnie otworzono drogę do zdobywania doktoratów nie tylko poprzez szkoły doktorskie, ale i w trybie eksternistycznym. Programy takie jak doktoraty wdrożeniowe miały również zbliżyć naukę do potrzeb gospodarki.

Problem polega na tym, że w dobie wszechobecnej sztucznej inteligencji i dostępności informacji, samodzielne prowadzenie badań nabiera nowego znaczenia. Sztuczna inteligencja może wspierać w analizie danych czy pisaniu, lecz pojawia się pytanie, jak odróżnić pracę maszyny od autentycznego wkładu doktoranta.

Sprawa Wiecha ukazuje również niedoskonałości polskiego systemu oceny prac naukowych. Pomimo otrzymania pozytywnych recenzji wydaje się, że mechanizmy kontroli, takie jak systemy antyplagiatowe, nie są wystarczające, aby zagwarantować ich jakość. Jak zauważył sam Wiech, jego praca przeszła jednostkowy system antyplagiatowy, a mimo to wykryto w niej nieodpowiednio oznaczone zapożyczenia.

Przypadek ten prowokuje do pytań o odpowiedzialność recenzentów, promotorów oraz instytucji dopuszczających prace do obrony. Czy zmiany w systemie naukowym nadążają za ewolucją rzeczywistości, w której status naukowca i eksperta nie są tożsame? Podjęcie tej dyskusji może być pierwszym krokiem w kierunku uzdrowienia sytuacji, w której doktorat nie jest jedynie formalnym potwierdzeniem wiedzy, ale prawdziwym dowodem na umiejętność prowadzenia innowacyjnych badań.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*