66-letnia nauczycielka historii Sarah Morse została zwolniona z liceum w Arbroath, w hrabstwie Angus w Szkocji, po tym, jak na lekcji wyraziła swoje sprzeciwienie się aborcji z pobudek religijnych. Morse twierdzi, że do zdarzenia doszło 19 listopada ubiegłego roku, kiedy to odpowiadała na pytania uczniów w wieku 14-15 lat dotyczące życia w Stanach Zjednoczonych, w tym tematyki aborcji.
Nauczycielka podkreśla, że w rozmowie z uczniami wyraziła swoje poglądy jako katoliczka, mówiąc, że jest przeciwna aborcji, lecz podkreśliła, że rozumie, iż inni mogą mieć odmienne zdania. Według jej relacji, jej intencją nie było przekonywanie uczniów do swoich przekonań.
Kilka godzin po tej lekcji Morse została zawieszona w obowiązkach z powodu poruszania tematów religijnych i osobistych przekonań dotyczących aborcji. W odpowiedzi na tę decyzję, nauczycielka złożyła pozew przeciwko Radzie Hrabstwa Angus, oskarżając ją o religijną dyskryminację.
Wsparcia Morse udzieliła organizacja antyaborcyjna, podkreślając, że prawo chroni wyrażanie osobistych przekonań, o ile nauczyciel zachowuje neutralność i nie wywiera presji na uczniów. Tymczasem szkockie władze edukacyjne wymagają od nauczycieli bezstronności, co jest określone w standardach zawodowych General Teaching Council for Scotland.
Rzecznik Rady Hrabstwa Angus odmówił komentarza, powołując się na trwające postępowanie sądowe. Morse wyraziła żal, że nie dano jej szansy na przedstawienie swoich racji i wyjaśnienie sytuacji przed decyzją o jej zwolnieniu. Odczuwa, że decyzja ta oznacza koniec jej kariery nauczycielskiej w Szkocji.
Sprawa znajdzie swój finał w sądzie pracy, który ma ustalić, czy doszło do naruszenia przepisów dotyczących ochrony przekonań religijnych oraz zasad bezstronności wymaganych od nauczycieli.








Dodaj komentarz