Japonia stała się kluczowym centrum działalności szpiegowskiej prowadzonej przez rosyjski wywiad wojskowy GRU, który sprawnie omija zachodnie sankcje, by zdobywać zaawansowane technologie dla Rosji. Dziennik „The New York Times” ujawnił, że funkcjonariusze GRU, przepędzeni z Europy, kontynuują swoją działalność w Tokio, wykorzystując luki w mniej restrykcyjnym japońskim prawie antyszpiegowskim.
Według doniesień, za te operacje odpowiada tajemniczy 20. Dyrektoriat GRU, na którego czele stoi Maksim Filczenkow, działający w Japonii pod przykrywką pracownika linii lotniczych Aerofłot. Filczenkow współpracuje z japońską firmą logistyczną Proco Air, co pozwala na przesyłanie materiałów do Rosji za pośrednictwem Sri Lanki, dla objętego sankcjami giganta farmaceutycznego R-Pharm.
Istotnym kanałem przerzutowym stał się obecnie Wietnam, który reeksportuje zakupione w Japonii technologie podwójnego zastosowania do Rosji. Jednym z pokazowych przykładów tego procederu jest atak z użyciem rakiety manewrującej Ch-101 przeprowadzony przez Rosję w maju. Pocisk ten, który zabił 24 osoby w Kijowie, został naprowadzany przez komputerowy moduł pochodzenia japońskiego.
Rząd Japonii zauważa problem i zapowiedział zaostrzenie przepisów. Główny sekretarz rządu, Minoru Kihara, odniósł się do sprawy, podkreślając determinację Japonii w przeciwdziałaniu szpiegostwu, oraz zapowiedział powołanie krajowej agencji wywiadowczej, która scentralizuje działania służb.
Wspomniane działania Rosji i jawne omijanie sankcji budzą niepokój na arenie międzynarodowej. Japonia, która w ocenie „The New York Times” pozostaje „rajem dla szpiegów”, staje przed wyzwaniem stawienia czoła współczesnym zagrożeniom wywiadowczym, jednocześnie zabezpieczając swoje technologie przed niewłaściwym wykorzystaniem przez obce mocarstwa.








Dodaj komentarz