Polska od lat buduje złożoną architekturę obrony powietrznej, w której systemy Patriot pełnią kluczową rolę. Proces zakupu tych nowoczesnych systemów był długi i wymagający. Program Wisła, założony w 2014 roku, zakładał zakup ośmiu baterii Patriot. Dopiero pierwsza faza zakupu – obejmująca dwie baterie – została zrealizowana, co pozwoliło Polsce na utworzenie gotowego do działania dywizjonu rakietowego uzbrojonego w 16 wyrzutni, wspieranych przez zaawansowaną elektronikę.
Na proces ten składały się liczne umowy, w tym offsetowe, zawarte z amerykańskimi koncernami. Dzięki nim Polska zyskała nowoczesne technologie związane z systemami Patriot. Największym beneficjentem był WZE z Zielonki, który odpowiada za produkcję i serwis elektroniki systemu. Dodatkowo, PIT-Radwar angażuje się w integrację polskich sensorów z amerykańskim systemem dowodzenia.
Mimo to, druga faza programu Wisła ciągle napotyka na trudności. Przedłużające się negocjacje oraz rosnące zapotrzebowanie na pociski PAC-3 MSE na świecie powodują opóźnienia w ich dostawie. Stany Zjednoczone zwiększyły produkcję, jednakże popyt ze strony krajów jak Izrael, Arabia Saudyjska czy Korea Południowa znacząco przewyższa możliwości produkcyjne.
Polska, w odpowiedzi na te wyzwania, podpisała kontrakt na dostawę pocisków PAC-2 GEM-T, które są tańsze i służą jako uzupełnienie bardziej zaawansowanych PAC-3 MSE. Pozwoli to Polsce elastycznie zarządzać zasobami w zależności od specyfiki zagrożeń. Sukcesem jest także podpisanie porozumienia o utworzeniu europejskiego centrum serwisowania pocisków PAC-3.
Pomimo licznych wyzwań i opóźnień, systemy Patriot pozostają fundamentem polskiej obrony powietrznej. Pozostaje jednak pytanie, czy Polska powinna przystąpić do europejskiej inicjatywy wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej Sky Shield, co mogłoby obniżyć koszty i zwiększyć efektywność współpracy z innymi krajami NATO.








Dodaj komentarz