Rodriguez Castro, wnuk byłego lidera Kuby Raula Castro, wyraził gotowość do rozmów z amerykańskimi przedstawicielami, w tym z byłym prezydentem Donaldem Trumpem. W rozmowie z dziennikiem „USA Today” podkreślił, że Kuba nie stanowi zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, wbrew opinii administracji Trumpa. Choć formalnie Rodriguez Castro nie pełni wysokich stanowisk w rządzie kubańskim, jest uznawany za jednego z kluczowych rozmówców Waszyngtonu.
Mimo że wcześniej unikał polityki, deklaruje oddanie ideałom rewolucji kubańskiej z 1959 roku. Zapowiada też możliwość uwolnienia więźniów politycznych, pod warunkiem osiągnięcia odpowiednich porozumień. Według organizacji Prisoners Defenders, na Kubie przetrzymywanych jest ponad 1200 więźniów politycznych.
Zachodnie media zwracają uwagę na jego nieoficjalne kontakty z amerykańskimi biznesmenami oraz doradcami Białego Domu. Rodriguez Castro nie został objęty amerykańskimi sankcjami, co czyni go bardziej elastycznym partnerem dla USA. Eksperci oceniają, że jego rola w kubańskim systemie władzy jest większa, niż wynikałoby to z jego formalnych obowiązków.
Jednocześnie, wiceprezydent USA kładzie nacisk na niechęć do bezpośrednich negocjacji z kubańskim prezydentem Miguelem Díazem-Canelem, a Raul Castro boryka się z zarzutami amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości związanymi z incydentem z 1996 roku, kiedy to zestrzelono dwa amerykańskie samoloty cywilne.
W tym kontekście postać Rodriguez Castro zyskuje na znaczeniu jako potencjalny mediator i lider mogący wpłynąć na poprawę stosunków między Kubą a USA.








Dodaj komentarz